
RZESZÓW. Były prezydent RP i były wicepremier i minister finansów odwiedzili stolicę Podkarpacia.
Sala konferencyjna rzeszowskiego hotelu „Bristol” wypełniła się w piątkowy (4 października) wieczór po brzegi. Powód? Tu gościli na zaproszenie europosłanki z KO PO, Elżbiety Łukacijewskiej, twórca „Solidarności”, były prezydent RP, Lech Wałęsa i ojciec reform naszej gospodarki po latach PRL-u, prof. Leszek Balcerowicz. Licznie grono, które do Rzeszowa przybyło z całego Podkarpacia, miało okazję cofnąć się w przeszłość, do początków III RP, ale także porozmawiać z dwiema legendami tejże o przyszłości. A ta zależy od naszego odpowiedzialnego głosu i wyboru 13 października. – Jutro może być za późno, musimy dobrze wybrać dziś – podkreślał Lech Wałęsa.
Najpierw była okazja do gorących i szczerych życzeń i gratulacji dla byłego prezydenta RP. A to dlatego, że w tych dniach przypadała rocznica przyznana mu Pokojowej Nagrody Nobla, a niedawno L. Wałęsa obchodził 76. urodziny. Prof. Leszek Balcerowicz natomiast był ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, który ukonstytuował się 30 lat tremu. Jak dwie ikony III RP wspominają tamten czas? – Pamiętam, jak wówczas miałem spotkanie dyplomatyczne z przedstawicielami niemieckiego rządu – opowiadał Lech Walesa. – Był jeszcze Związek Radziecki i mur berliński. Powiedziałem, że ów mur wkrótce runie, a ZSRR się rozpadnie, pytając, czy są na to przygotowani. Uśmiechali się i mówili, że za ich życia się to nie stanie. Aż tu musieli przerwać tę wizytę, bo… właśnie runął mur berliński – uśmiechał się były prezydent RP. – Wtedy wielcy politycy mieli przekonanie, że tylko wojna atomowa może zmienić układ sił politycznych na świecie. My mieliśmy nieco inne przekonanie i zaryzykowaliśmy – wspominał L. Wałęsa.
Zmiany ekonomiczne w Polsce po upadku PRL-u i stworzeniu pierwszego rządu T. Mazowieckiego, zdaniem najwybitniejszych ekonomistów, były tak kolosalne, że aż nieprawdopodobne. Dlaczego zatem obecna ekipa rządząca Polską je neguje? – Nie reprezentuję ekipy rządzącej aktualnie Polską – zauważył Leszek Balcerowicz. – Tych krytyków, którzy zwyczajnie kłamią, należy zapytać, czy mogą wskazać choć jeden kraj posocjalistyczny, który wybrał inną niż nasza strategię zmian i osiągnął sukces – zachęcił profesor Balcerowicz. – Jeśli ktoś opluwa najlepszy czas w naszej powojennej historii, to jak nazwać kogoś takiego? Nikczemnikiem, bo to jest nikczemność – powiedział wprost były wicepremier i minister finansów. – Ja pracowałem z tymi ludźmi (mowa o Jarosławie Kaczyńskim i części obecnie otaczających go polityków PiS – przyp. autora) – powiedział Lech Wałęsa. – Ja ich niejako stworzyłem! Przyglądałem się im wtedy i przyglądam dziś. Oni nie mieli szansy na tej drodze, którą myśmy szli. Nie byli lubiani i nie mieli pomysłu, ale mieli ambicje i chcieli coś robić. Oni już chcieli przejąć władzę poprzez zamach stanu w 1992 roku. Opisał to w swej książce gem. Edward Wejner (mowa o książce pt. „Wojsko i polityce bez retuszu” przyp. autora). – To są tacy szkodnicy dla Polski, że zrobicie wszystko co możliwe, aby ich odsunąć od władzy, bo są, po pierwsze, niebezpieczni, a po drugie, naprawdę szkodliwi dla naszej ojczyzny – apelował Lech Wałęsa. – Mam 76 lat, proszę i błagam! Zróbcie to! Jeszcze jest czas, by uczynić to za pomocą kartki wyborczej. Później będzie, niestety, kryterium uliczne – przestrzegał były prezydent RP. – Komuniści mordowali nas fizycznie, a oni mordują nas duchowo! Jeszcze Kościół włączyli do tego. Taka perfidia po prostu nie mieści się w głowie– zauważył twórca „Solidarności”. – Oni nie cofną się przed niczym, łącznie z zafałszowaniem wyborów!
Jak wspomniała E. Łukacijewska, o dawnych opozycjonistach mówiło się i mówi, że „władza się ich bała, bo oni nie bali się władzy”. – Dlaczego dziś ludzie tak bardzo boja się władzy? Dlaczego pozwalają na niszczenie Polski? – pytała eksposłanka. – Mamy teraz epokę słowa – stwierdził Lech Wałęsa. – Musimy na takich właśnie spotkaniach dyskutować i wypracowywać sposób na to, co dalej. Wybór Trumpa, wybór u nas, wybór we Francji, te wybory wszystko mówią. Ludzie chcą zmian, więc wybierają tych, co deklarują, że będą zmieniać. Niestety, w większości to populiści i demagodzy! – zauważył były prezydent RP. – Musimy się skonfrontować z nimi. Oddaliśmy im pole, pozwoliliśmy im wyprawiać to, co robią, a my się przyglądaliśmy!
– PiS nie musiało dojść do władzy, a doszło drogą demokratyczną, na co złożyło się kilka czynników, m.in. zła kampania wyborcza – wyraził zdanie profesor Balcerowicz. – Można mieć zły program, a dobrą kampanie i wygrać, i odwrotnie. Nie można być nieudolnym, gdy chce się bronić wolności – zastrzegł. – Największym naszym problemem obecnie jest próba niszczenia państwa prawa. Wolny rynek może istnieć tylko w państwie prawa. Kiedyś trzeba było walczyć o wolności kryzując życie, dziś wystarczy iść zagłosować – dodał Leszek Balcerowicz wspominając, że: – Gospodarka w ostatnich trzech latach naprawdę przyspieszyła! Tyle że nie ma to nic wspólnego z rządami PiS. To były powody zupełnie obiektywne: przyspieszenie gospodarcze w Europie, które się właśnie kończy, napływ pracowników z Ukrainy spowodowany jej konfliktem z Rosją i odpływ pracowników z niewydajnego rolnictwa do bardziej wydajnych sektorów. To wszystko za chwilę się skończy. Boom, który PiS tak naprawdę dostał w prezencie po prostu został zmarnowany. To, co z niego uzyskano wydano na rozdawnictwo – wyjaśnił były wicepremier. – Do tego dochodzi nacjonalizacja, którą PiS sprytnie nazywa polonizacją. Szczególnie niebezpieczne jest to w przypadku banków – ostrzegł prof. Balcerowicz.
– Sposób myślenia Kaczyńskiego znam – zadeklarował Lech Wałęsa. – Polega on na tym, że jeśli coś mu przeszkadza, to trzeba to usunąć. Jak się pojawia kolejna taka rzecz, to się to powtarza. Teraz się to spiętrzyło, bo PiS zaczęło przeszkadzać wszystko i tak usuwają, że niedługo sami siebie usuną – ironizował były prezydent RP. Lech Wałęsa zwrócił też uwagę na wykorzystywaniu przez PiS Kościoła do wpływania na wyborców, którzy nierzadko bezrefleksyjnie podchodzą do tego, co głoszą kapłani. – Zastanawiam się, jak długo będzie to funkcjonowało. Czy ludzie oprzytomnieją teraz, czy jeszcze muszą dostać po czterech literach, żeby zrozumieli? – pytał Lech Wałęsa.
Obaj politycy wyrazili nadzieję, że Polacy jednak, także ci młodzi, pójdą do wyborów i zagłosują mądrze i odpowiedzialnie. – To do Was i od Was zależy przyszłość Polski i Wasza – apelowali. – Macie swój los w swoich rękach!
Monika Kamińska
[ngg src=”galleries” ids=”890″ display=”basic_thumbnail”]





42 Responses to "Lech Wałęsa i Leszek Balcerowicz przyciągnęli tłumy (ZDJĘCIA)"