
WYDARZENIA Z KRAJU. Prezes PiS ciągle chwalił Beatę Szydło i nadal utrzymuje, że była ona świetnym szefem rządu. Mimo to musiała odejść!
Kiedy pod koniec 2017 roku Beata Szydło, wychwalana przez Jarosława Kaczyńskiego, przestała być premierem i została wicepremierem „od niczego”, wielu zastanawiało się nad powodem przesunięcia jej na boczny tor. My zapytaliśmy u źródła, czyli PiS i Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, o to, jakie zdanie na temat odwołania Beaty Szydło z funkcji premiera RP wyrażało kierownictwo partii i jej ważni członkowie. Nie dostaliśmy jednak odpowiedzi. Wszystko wskazuje na to, że Jarosław Kaczyński po prostu bał się, że nie da się już dłużej ukrywać gaf, manipulacji i nietrafionych poczynań rządu firmowanego przez wierną, ale mierną panią premier. „Wysłanie” jej do Brukseli miało ostatecznie rozwiązać sprawę, tyle że szef PiS-u nie przewidział, że inni jego zaufani podwładni skompromitują partię rządzącą być może nawet bar-dziej niż nijaka Beata Szydło.
Powierzenie misji tworzenia rządu miało po wygranych wy-borach w 2015 roku być nagrodą dla Beaty Szydło za udaną kampanię. Jarosław Kaczyński jednak aż tak szczodry nie jest, by taką nagrodę dać za samą wierność sobie. Niepowalająca intelektem czy aparycją kobieta miała z założenia ocieplać wizerunek PiS-u i być kojarzona z kimś skromnym i nieagresywnym. Co prawda powtarzane w kółko monotonnym tonem te same frazy wygłaszane przez B. Szydło były wręcz usypiające, ale robiły na ludziach lepsze wrażenie niż niewiarygodne tezy Antoniego Macierewicza, niezbyt lotne wypowiedzi Mariusza Błaszczaka czy wrzaski i atakowanie wszystkich przez samego Kaczyńskiego. Zdaniem tego ostatniego Beata Szydło była premierem idealnym. Dlaczego zatem wymienił owego idealnego premiera na idealniejszego Mateusza Morawieckiego i to dość nieoczekiwanie, jak można było zauważyć, dla samej Szydło i nie tylko? Oficjalne stanowisko PiS w tej sprawie było takie, że Beata Szydło miała za zadanie wprowadzić z powodzeniem program 500+, sztandarowy „dar” dla Polaków z ich własnych podatków. Udało się, zdaniem Kaczyńskiego, wspaniale, więc… Szydło może odejść. Tu nasuwa się myśl, że prezes PiS-u myśli nader nielogicznie, bo wszak za dobra pracę byłej premier należałaby się raczej nagroda i większy jeszcze kredyt zaufania, niż usuwanie jej w cień! Niektórzy byli i są zdania, że Szydło musiała zejść z głównej sceny politycznej Polski, bo była zbyt przaśna, obciachowa i nudna , szczególnie dla młodych ludzi. Tych miał zachęcać do PiS-u bardziej obyty i lepiej prezentujący się Morawiecki. Jednak ta teza, choć niepozbawiona logiki, nie jest chyba prawdą. – U Jarosława Kaczyńskiego jest tak, że ceni sobie wierność i za nią nagradza – zdradziła nam osoba bardzo bliska wierchuszce PiS. – Jednak jak mu ktoś podpadnie albo jego zdaniem psuje wizerunek partii, może stracić jego łaski w sekundę – wyjaśniła. Co prawda Beata Szydło, będąc premierem, często była przed-miotem żartów internautów, ale to głównie z powodu licznych kolizji wożących ją funkcjonariuszy SOP rządowymi limuzynami. Ludziom najbardziej zapadły w pamięć jej hojność przy przyznawaniu sobie i partyjnym kolegom nagród za nic i pamiętne słowa, że te nagrody się im po prostu należały. Fakt, że pieniądze z solidarnej składki 17 państwowych firm na działalność Polskiej Fundacji Narodowej, mającej promować Polskę za gra-nicą w wysokości 100 mln złotych, tak naprawdę zostały spożytkowane na promocję reformy sądownictwa PiS w Polsce i wydane na manipulację opinią publiczną, przeszedł raczej bez wielkiego echa. Tym to dziwniejsze, że w 2017 roku mówiło się, że ta afera może kosztować rząd Szydło dymisję! Jeśli wspomniane tylko dwie poważne wpadki Szydło nie sprowadziły na nią gniewu prezesa PiS-u i utraty stołka, to co musiała zrobić później, że Kaczyński zesłał ją na polityczną banicję i upokorzył do cna, czyniąc „wicepremierem od niczego”? Chcieliśmy dowiedzieć się prawdy o kulisach i prawdziwych powodach odwołania Beaty Szydło z funkcji premiera, uznając, że nasi Czytelnicy mają moralne prawo poznać ją przed nadchodzącymi wyborami. Zapytaliśmy u samego źródła, czyli w PiS oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, o nagrania lub stenogramy z rozmów w kierownictwie partii dotyczących tak poważnego faktu, jak odwołanie premiera RP, w dodatku podobno – idealnego. Uprzejmie poprosiliśmy o udostępnienie tych materiałów, niestety bez-skutecznie. Skoro zatem PiS nie chciało wcześniej i nie chce teraz podać wiarygodnych powodów, dla których Szydło przestała być premierem w końcówce 2017 roku, to nasuwa to podejrzenie, że być może w czasie kierowania przez nią rządem RP wolne media nie zdołały dotrzeć do tak druzgocących faktów, że Szydło musiała stołek premiera stracić. Wiedzieć jednak o nich musiało kierownictwo PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele i pozbyło się Szydło. Najwyraźniej nie przypuszczano wówczas, że inni wierni podwładni Kaczyńskiego, jak na przykład Marek Kuchciński czy Marian Banaś, skompromitują obecną ekipę rządzącą wręcz koncertowo.
Monika Kamińska



14 Responses to "Dlaczego Kaczyński „wysadził” Szydło z fotela premiera?"