
SANOK. Wszystkie laboratoria diagnostyczne w sanockim szpitalu, które z powodu protestu były nieczynne, funkcjonują już normalnie.
W poniedziałek w pracy stawiła się większość z pracowników, którzy w ubiegłym tygodniu przebywali na urlopach bądź zwolnieniach lekarskich. Kadry jest na tyle, że można było przywrócić normalne funkcjonowanie laboratorium, zakładu mikrobiologii oraz pracowni RTG. – Koleżanki wróciły z chorobowego i od dzisiaj pracujemy już w normalnym trybie – potwierdza Gabriela Bąk, kierownik laboratorium analitycznego w sanockim szpitalu.
Dodaje, że to wcale nie oznacza końca protestu. – We wtorek mamy spotkanie związkowe, na którym zapadnie decyzja o tym, co dalej. Wprawdzie nie możemy podjąć bardziej radykalnej formy protestu ze względu na podpisane w ubiegłym roku porozumienie z dyrektorem, które uniemożliwia nam np. podjęcie strajku, ale na pewno się nie poddamy i będziemy nadal walczyć – powiedziała nam.
Mowa o porozumieniu, które związki w sanockim szpitalu podpisały z dyrekcją placówki po ubiegłorocznym strajku głodowym pielęgniarek i położnych. Biały personel wywalczył podwyżki, ale jednym z warunków dyrekcji było postulat, że związki na czas porozumienia, które ma obowiązywać trzy lata, nie będą wszczynać sporu zbiorowego, a co za tym idzie i strajkować. – Wprawdzie nasz związek wtedy jeszcze nie istniał, ale ubiegłoroczne ustalenia nas też obowiązują – mówi Gabriela Bąk.
Szpital ma opracowany plan
Protest w sanockim szpitalu rozpoczął się w miniony poniedziałek (1 października). Laboratoria z powodu braku personelu były przez cały tydzień nieczynne. Wykonywane były tylko badania pacjentów przebywających w sanockim szpitalu i to tylko te niezbędne do wykonania zaplanowanych wcześniej zabiegów i operacji, lub gdy występowało bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia pacjenta.
W piątek pacjenci ze skierowaniami zewnętrznymi mogli wykonać badania w punkcie pobrań krwi przy ulicy 800-lecia oraz Lipińskiego. – Wszystkie pozostałe badania, jakich szpital z uwagi na małą ilość personelu nie mógł zrealizować na miejscu, zlecaliśmy zewnętrznej firmie – powiedział nam Grzegorz Panek, zastępca dyrektora ds. administracyjnych SP ZOZ w Sanoku. Koszt, jaki placówka poniosła z tego tytułu nie jest jeszcze znany. – Będziemy znali dokładną kwotę, kiedy otrzymamy fakturę – mówi wicedyrektor sanockiego szpitala.
W ten sam sposób, zlecając badania na zewnątrz, szpital będzie sobie radził, kiedy ponownie dojdzie do paraliżu pracy laboratoriów -informuje nas Grzegorz Panek
W sanockim szpitalu pracuje około 90 diagnostów, laborantów i fizjoterapeutów. W ubiegłym tygodniu ponad połowa przebywała na urlopach i zwolnieniach lekarskich. W ten sposób protestują i walczą o podwyżki obiecane przez rząd.
Do strajku przystąpiło ponad 100 placówek w całej Polsce. W Warszawie szefowie związków nie wykluczają podjęcia strajku głodowego.
Martyna Sokołowska


