
BYTOVIA – STAL RZESZÓW. Fatalna seria piłkarzy z Hetmańskiej.
Czy w Stali zaczynają robić dobrą minę do złej gry? Ciężko wyrokować, jednak jedno jest pewne: biało-niebiescy w niczym nie przypominają zespołu z początku sezonu. Właśnie przegrali drugie kolejne spotkanie.
Zazwyczaj wylewny Janusz Niedźwiedź, szkoleniowiec rzeszowian, na konferencji prasowej w Bytowie ograniczył się zaledwie do kilku słów. – Po pierwszej połowie wydawało się, że ten mecz będzie łatwy, przyjemny, i szybko zwyciężymy. W drugiej części popełniliśmy jednak zbyt dużo prostych błędów, które spowodowały, że to gospodarze wygrali – tłumaczył dość lakonicznie. Problem w tym, że beniaminek rozgrywek znów sporo napsuł, zwłaszcza w defensywie. Zarzuty są tym poważniejsze, że dwukrotnie prowadził i za każdym razem błyskawicznie pozwalał rywalowi wyrównać. Niezależnie od tego, wydaje się, że kolejni przeciwnicy powoli zaczęli uczyć się już zachowań i „sztuczek” Stali, co zresztą przyznał szkoleniowiec Bytovii, Adrian Stawski. – Specjalnie zmieniłem nasz system gry, bo chcieliśmy oddać gościom piłkę, żeby się wyprztykali. Na drugą połowę wyszliśmy już swoim klasycznym ustawieniem i to przyniosło skutek. Pewnie się to kibicom nie podobało, ale cóż… tak brzydko to miało wyglądać. Wygraliśmy z bardzo dobrym zespołem – mówił opiekun drużyny z Pomorza, chyba jednak trochę nad wyrost komplementując piłkarzy z Hetmańskiej.
W rzeszowskim obozie pochwalić można duet napastników, bo na listę strzelców wpisali się i Grzegorz Goncerz, i Artur Pląskowski. Obaj zresztą z mniejszymi odstępstwami na przestrzeni tygodni, trzymają fason. Niestety, tego samego nie można powiedzieć zwłaszcza o linii obronnej, która momentami przypomina pełen dziur szwajcarski ser. Biało-niebiescy są wolniejsi (trafienie na 2-3), źle się ustawiają (1-1), a do tego zaczęło wyraźnie brakować im sportowego fartu (2-2).
Po raz pierwszy od startu rozgrywek Stal wyleciała też poza czołową szóstkę. Cztery kolejne spotkania bez wygranej musiały jednak zebrać swoje żniwo. Okazją na odbudowanie morale będzie pojedynek w sobotę z Błękitnymi Stargard Szczeciński, czyli bezpośrednim rywalem w tabeli. Sęk w tym, że po niedawnej wpadce z Gryfem Wejherowo i sobotnim niepowodzeniu na północy Polski, „dojechać” na mecz będą musiały przede wszystkim głowy rzeszowskich zawodników.
BYTOVIA 3
STAL RZ. 2
(1-1)
0-1 Goncerz (9.), 1-1 Liberacki (12.), 1-2 Pląskowski (50.), 2-2 Geruga (55.), 3-2 Giel (72.)
tc


