
RZESZÓW. Kim jest sprawca – 39-letni Marcin G.? „Spokojny, niekonfliktowy”. Jego znajomi są w szoku.
W poniedziałek śledztwo ws. ataku na dwóch 27-latków przy ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie przejął Dział do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. Wszystko dlatego, że podejrzany o zabójstwo Kacpra M. i usiłowanie zabójstwa Krzysztofa K. – 39-letni rzeszowianin Marcin G. jest, a raczej był żołnierzem Wojsk Obrony Terytorialnej. Mężczyzna bowiem został już wydalony ze służby w trybie natychmiastowym. Co jeszcze o nim wiadomo?
– Marcin G. jest żołnierzem WOT tzw. weekendowym, stąd przeniesienie do działu prokuratury zajmującego się sprawami wojskowymi – potwierdza prok. Łukasz Harpula, szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – Mężczyzna nie był wcześniej karany – dodaje prokurator.
Na Marcinie G. ciążą dwa poważne zarzuty w związku z wydarzeniami, jakie rozegrały się w środę, 9 października, wieczorem na ul. Jagiellońskiej. To właśnie wtedy mężczyzna miał zaatakować nożem dwóch 27-latków. Jak relacjonował nam prok. Harpula, wszystko zaczęło się od błahej sprzeczki na ulicy, która początkowo wydała się załagodzona. – Potem ktoś chyba powiedział jeszcze jakieś słowo i doszło do tego niebywałego ataku – mówił prokurator. 39-latek, gdy 27-latkowie odchodzili już po kłótni w swoją stronę miał zaatakować ich nożem. Kacpra M. trafił w serce, mężczyzna zmarł w szpitalu. Krzysztof K. otrzymał dwa ciosy – w ramię i nerkę, dochodzi do zdrowia. Narzędzia zbrodni nie udało się jak dotąd odnaleźć.
Na drugi dzień po ataku rozpoczęto poszukiwania sprawcy. W mediach pojawiły się policyjne komunikaty z wizerunkiem nożownika, który zarejestrowały kamery monitoringu. Wówczas o tym co się stało dowiedzieli się znajomi Marcina G. – Byłem w szoku, gdy o tym usłyszałem – przyznaje jeden z nich. – Marcin to fajny, bardzo spokojny, normalny facet. Typ sportowca, zapalony rowerzysta – dodaje.
39-latek pracował jako doradca biznesowy. Miał dobrą opinię. Niedawno zaręczył się, planował ślub. – Nigdy nie był agresywny, nawet jeżeli był w sytuacji, gdy dochodziło do jakiejś utarczki lub bójki, stał z boku. Dlatego tym bardziej dziwię się, że mógł być zdolny do czegoś takiego. Musiał być jakiś punkt zapalny – domyśla się nasz rozmówca. – Słyszałem, że miał zostać sprowokowany przez tych mężczyzn. Że wyprowadzali go wcześniej z lokalu i wtedy doszło między nimi do awantury.
Plotki te dementuje jednak prokuratura. – Dotychczasowe ustalenia nie wskazują aby podłożem tego zdarzenia było wcześniejsze pobicie czy inne zajście. Oczywiście wszystkie informacje są skrupulatnie weryfikowane podobnie jak dotychczasowe życie podejrzanego: m. in. to, czy był szkolony w zakresie walki z użyciem noża. Wyjaśniane jest również to dlaczego doszło do tej utarczki słownej na ulicy, co było jej powodem – kończy prokurator Harpula.
Katarzyna Szczyrek



21 Responses to "Nowe fakty ws. krwawej jatki w centrum Rzeszowa"