
TARNOBRZEG. Oskarżony w ostatnim słowie zwrócił się do męża zmarłej mówiąc: „przepraszam, ale nie tylko ja za to odpowiadam”.
Przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu zapadł w środę wyrok w sprawie lekarza Bogdana P., którego prokuratura oskarżyła o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjentki. Radiolog niestarannie opisał badanie tomograficzne Urszuli O., która trafiła do tarnobrzeskiego szpitala jako ofiara wypadku komunikacyjnego. Kobieta nie została natychmiast operowana, a niecałe trzy tygodnie później zmarła.
W ostatnim dniu procesu 68-letniego radiologa, sąd przesłuchał czworo innych lekarzy specjalistów z tarnobrzeskiego szpitala, którzy mieli kontakt z pacjentką Urszulą O. Trzech chirurgów i pani radiolog odpowiadali głównie na pytania obrońcy oskarżonego. Pani adwokat dopytywała ich o udział w diagnozowaniu i leczeniu pacjentki. O szpitalne procedury związane z kierowaniem na profilaktyczne badania, o to, czy wnikliwie sprawdzali wyniki badań pacjentki, czy osobiście była przez nich badana i w jakich godzinach się to odbywało. Celem długiej listy pytań i uzyskiwanych od świadków odpowiedzi miało być ustalenie faktycznego przebiegu leczenia pacjentki. Zdaniem obrony, odpowiedzialność za to, że pacjentka zmarła nie spoczywa bowiem tylko i wyłącznie na oskarżonym, ale rozkłada się także na inne osoby. Nikogo konkretnego obrona jednak nie wskazała. Zeznania świadków złożyły się natomiast na szeroki obraz tego jak wygląda proces opieki nad pacjentem.
Lekarze dotrzymywali swoich procedur, kierowali pacjentkę na kolejne badania, popełnionego jednak na początku diagnostyki błędu radiologa nikt nie wyłapał i nikt nie skorygował mimo, że stan pacjentki ewidentnie się pogarszał. Przypomnijmy, że w opisie badania tomograficznego wykonanego przez Bogdana P. zabrakło wpisu, że pacjentka ma rozerwaną boczną i tylną ścianę mięśni brzucha przez, który to otwór wydostały się jej jelita.
Pacjentka nie została natychmiast operowana, a jej stan szybko się pogarszał. Świadczyły o tym badania krwi oraz jej stan kliniczny. Zdaniem oskarżycieli posiłkowych wykonana trzy dni po wypadku operacja nie miała już z punktu medycznego żadnego znaczenia. Pacjentka miała już wówczas m.in. zapalenie płuc, zapalenie otrzewnej i sepsę.
Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu po wysłuchaniu mów końcowych stron uznał Bogdana P. winnym, ale nie jak chciała prokuratura nieumyślnego spowodowania śmierci pacjentki, ale nieumyślnego narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i skazał 68-latka na trzy miesiące pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary. Jako, że kara taka nie będzie dla oskarżonego uciążliwa, sąd zdecydował także, że ma oskarżony ma pisemnie przeprosić rodzinę zmarłej kobiety, zapłacić grzywnę w wysokości 2 tysięcy złotych, wypłacić nawiązkę mężowi i dwójce dzieci zmarłej w wysokości po 2,5 tys. zł, ponieść koszty procesu w wysokości ponad 10 tysięcy złotych oraz pokryć koszty poniesione przez oskarżycieli posiłkowych w wysokości trzy razy po 3,9 tys. zł.
Oskarżony przez cały czas trwania procesu nie przyznawał się do winy. W ostatnim słowie zwrócił się do męża zmarłej obecnego na sali sądowej mówiąc: „przepraszam, ale nie tylko ja za to odpowiadam”.
Sędzia Stanisław Zych, uzasadniając wyrok zwrócił uwagę, że lekarz z racji wykonywanego zawodu ma sprawować nad pacjentem opiekę i dołożyć do tego należytej staranności i ostrożności. U oskarżonego tej staranności zabrakło. Sąd cytował biegłych, zdaniem których nie można jednoznacznie i kategorycznie ustalić, czy błąd w opisie badania był bezpośrednią przyczyną zgonu Urszuli O. Nie wiadomo, czy wykonana natychmiast operacja uratowałaby jej życie. Pewnym jest jednak, że gdyby opis był poprawny, pacjentka byłaby natychmiast operowana, bo konieczność zastosowanie takiej procedury potwierdzili wszyscy przesłuchiwani lekarze chirurdzy.
Sąd wydając wyrok wziął także pod uwagę to, że oskarżony nie przyznał się do winy, nie uderzył się w pierś przyznając się do nagannego zachowania, nie uznał, że popełnił błąd. Wyrok ma być więc dla niego karą wychowawczą. Ma także pełnić funkcję społeczną, by inni lekarze wykonywali swój zawód z maksymalnym skupieniem, zaangażowaniem i starannością. Wyrok nie jest prawomocny.



One Response to "Koniec procesu znanego tarnobrzeskiego lekarza radiologa"