Zrobili protezę z czujnikiem ruchu dla niewidomego Tomasza

Starania protetyków i wprowadzone drobne poprawki sprawiły, że efekt został osiągnięty, czujnik działa! Pan Tomek może iść bezpiecznie, bo brzęczenie czujnika ostrzega go o przeszkodzie. Fot. Anna Moraniec

Protetycy z Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych podjęli kolejne wyzwanie.

Były już protezy – płetwy, protezy wodoodporne pod prysznic, protezy do biegania czy dla zwierząt, 3 psów, kucyka, strusia. Teraz zrealizowali, według nich, największe „wyzwanie”, protezę z czujnikiem odległości dla Tomasza Strugały z Rzeszowa, który trzy miesiące temu stracił nogę i uczy się chodzić na protezie. Problem w tym, że mężczyzna jest od 10 lat niewidomy. Chodzi więc po omacku. – To pierwszy taki prototyp protezy w Polsce, a może i w Europie – mówi Mariusz Grela z RZO.

Jak wspomina, dużym ułatwieniem w wykonaniu czujnika odległości był fakt, że technik ortopeda Rafał Murias jest po Politechnice Rzeszowskiej, kierunek elektrotechnika, a współpracujący z nim Rafał Borkowski po krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, kierunek inżynieria akustyczna. Współpraca została zakończona sukcesem również dlatego, że pan Tomek kilkukrotnie był przywożony do rzeszowskiego zakładu na próby i bardzie chętnie współpracował z zespołem.

– Moja silna wola jest samolubna. Chcę chodzić, za wszelką cenę – mówi Tomasz Strugała. I dodaje, że z podobną determinacją walczył o uratowanie nogi, przeszedł kilkanaście operacji, próbowano nań nawet leczenia komórkami macierzystymi i tlenoterapii hiperbarycznej. Niestety, nie udało się. – Gdy przyjechałem do niego pomóc w bandażowaniu kikuta, to powiedział, że nawet nie ściąga folii z wózka inwalidzkiego, bo jak dostanie protezę, to po prostu będzie chodził – mówi Grela. – Jak takiemu „mocarzowi” nie pomóc?

Co godne uznania, czujnik ruchu został wykonany za darmo!!! – Dla każdego niewidomego, poruszającego się na protezie, chętnie wykonamy taki czujnik „gratis” (jego koszt to kwota ok. 3 tys. zł ) – zapowiada Mariusz Grela.

Na czym polega działanie czujnika? – Czujnik ruchu wykorzystuje dwie technologie: ultradźwiękową oraz laserową do mierzenia odległości. Ma to na celu wykluczenia słabych punktów obu rozwiązań. Sensory mają za zadanie wykryć przeszkodę przed pacjentem oraz określić jego odległość. Następnie za pomocą zaszyfrowanej komunikacji radiowej, informacja o przeszkodzie jest przekazana z protezy do odbiornika znajdującego się na ramieniu pacjenta (odbiornik ma wielkość niedużego guzika). Tam na podstawie danych sensorycznych mikrokomputer za pomocą głośnika wydaje słyszalny dźwięk. Sygnałem akustycznym jest „pipczenie” z częstotliwością proporcjonalną do odległości, czyli im pacjent jest bliżej przeszkody, np. schodów, progu, podestu czy słupka, tym czas między „pipczeniami” się skraca. Kolokwialnie mówiąc, głos z głośnika zaczyna szybciej brzęczeć.

Od lewej: Rafał Murias, Tomasza Strugała, Rafał Borkowski.

– Czujnik jest ustawiony na sygnalizowanie przeszkody znajdującej się metr przed obiektem. Maksymalnie można go ustawić na dwa metry. Szczegóły ustalimy podczas czekających nas jeszcze prób. Chcemy także ściszyć „pipczenie”, żeby poruszając się na dworze pan Tomasz nie ściągał na siebie uwagi wszystkich osób – mówi Rafał Borkowski. Co ważne, czujnik zamontowany na wysokości golenia jest nieduży, waży ok. 200 gram (w przyszłości ma mieć wielkość monety), ma funkcję wyłączania. W domu, gdzie pan Tomasz zna każdy zakamarek, nie potrzebuje „ostrzegacza”.

Na razie testowanie protezy z czujnikiem odbywa się w sali do ćwiczeń w RZO. Wkrótce pan Tomasz zacznie sprawdzać go w terenie. Na pewno pod okiem żony lub córki, bo czujnik wyłapuje obecność przedmiotów przed nim, jeżeli jednak będzie to wyrwa w chodniku to nie zadziała. Chyba, że pomysłodawcy wynalazku i na to znajdą sposób.

Generalnie RZO produkuje wyłącznie protezy kończyn górnych i dolnych, wykonuje ich pomad 400 rocznie. – Mając ścisłą specyfikację za punkt honoru stawiamy sobie jednak wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań, dobrych dla pacjenta, „bo dobro zawsze powraca” – mówi Mariusz Grela.

Zakład ma ogromny udział w staraniach o wykonywanie w Polsce osseointegracji, zabiegów, które są największym przełomem w usprawnianiu młodych pacjentów po wypadkowych amputacjach udowych. Polega on na wszczepieniu śródkosntym implantu, który umożliwia mocowanie elementów protezy. Stabilne mocowanie implantu wewnętrznego endoprotezy umożliwia przekazywanie bodźców z podłoża w sposób zbliżony do naturalnej kończyny. – Razem z Fundacją Votum robimy wszystko, aby w 2020 roku prof. Munjed Al Muderis z kliniki w Sydney w Australii wykonał dla 3 pacjentów mających zgromadzone środki w Fundacji Votum – ten innowacyjny zabieg w Polsce (prawdopodobnie w Krakowie), nasze starania by był to Rzeszów spełzły na niczym – mówi Mariusz Grela. 

Anna Moraniec

3 Responses to "Zrobili protezę z czujnikiem ruchu dla niewidomego Tomasza"

Leave a Reply

Your email address will not be published.