
KRAJ, PODKARPACIE. Jeżeli rząd nie pomoże polskim firmom farmaceutycznym, przegrają konkurencję z azjatyckimi firmami.
Miały być innowacje, wdrożenie Rozwojowego Trybu Refundacyjnego, który miał wspierać aktywność firm budujących „ekosystem proinnowacyjnego przemysłu farmaceutycznego w Polsce”, a więc rozbudowę zaplecza badawczo-rozwojowego, tworzenie popytu na wyspecjalizowane usługi okołoinnowacyjne, a także rozbudowę bazy produkcyjnej (ze szczególnym naciskiem na wytwarzanie terapii biotechnologicznych). Wyszło jak zwykle.
W zamiarze chodziło o zwiększenie produkcji leków w naszym kraju, a tym samym zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków. A o brakach w tym zakresie było w mediach dość głośno. Od kilku lat (od 2011 roku) brakowało bowiem (mniej lub bardziej sporadycznie) kilkudziesięciu preparatów ratujących życie, w lipcu tego roku pacjenci zaczęli mieć nawet problem z dostępem do kilkuset produktów stosowanych w popularnych schorzeniach typu: cukrzyca, nadciśnienie, choroby tarczycy, astma, alergia, przewlekła obturacyjna choroba płuc, szczepionki. Nie bez znaczenia była i nadal jest afera związana z lekami na nadciśnienie, zawierającymi chiński valsartanum zanieczyszczony toksycznym związkiem chemicznym wyniszczającym wątrobę (Europejska Agencja Leków potwierdziła, że w sprawdzonym z Chin walsartanie znaleziono silnie trujący związek chemiczny N-nitrozodimetyloaminę (NDMA), który naukowcy wstrzykują szczurom, by te chorowały na nowotwory. Z tego powodu nasz Główny Inspektor Farmaceutyczny zakazał (w lipcu br.!!), sprzedaży ponad 60 serii leków na nadciśnienie, produkowanych przez kilka różnych firm farmaceutycznych polskich i zagranicznych (których leki są również na polskim rynku i w polskich aptekach). Szacowano, że tylko na Podkarpaciu może to dotyczyć kilku tys. osób, a w Polsce nawet 400 tys.). – To bardzo popularny lek na nadciśnienie – mówiła wtedy dr n. farm. Lucyna Samborska. A w październiku tego roku wycofano z obrotu serię leków Ranigast produkowanych przez Polpharmę, w których… stwierdzono przekroczone dopuszczalne limity N-nitrozodimetyloaminy (NDMA), tego samego czynnika co w lekach na nadciśnienie.
Afera najpierw dotyczyła jednej z chińskich fabryk, potem kolejnej, umiejscowionej już w Mylan w Indiach. Odpowiedzią na te zagrożenia i wcześniejszy „odwrócony łańcuch dystrybucji”, czyli nielegalne wywożenie leków za granicę, miała być strategia na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, która wskazuje na potrzebę „sukcesywnego rozwoju potencjału sektora farmaceutycznego i wyrobów medycznych w Polsce”, i miała być realizowana przez przyjętą przez rząd „Politykę lekową państwa 2018-2022”.
Zapowiedzi szumne, wyszło jak zwykle
– Premier Mateusz Morawiecki zapowiadał, innowacje, rozwój przemys³u farmaceutycznego i krajowych firm, jednak nic w tym kierunku do tej pory nie zostało niestety zrobione – wyjaśnia Barbara Misiewicz-Jagielak, dyrektor ds. relacji zewnętrznych Polpharma SA. W jej ocenie natomiast tylko pomoc rządu gwarantuje ściągnięcie do Polski inwestorów i zwiększenie produkcji leków w Polsce. – Strategia cenowa ministra zdrowia polega na negocjowaniu jak najniższych cen, a wiadomo, że najniższe proponują firmy pozaeuropejskie – zaznacza dyrektor. – To nie rokuje dobrze na przyszłość, bo inwestować trzeba teraz i to dużo, inaczej zostaniemy w tyle. Oświadczenie w tej sprawie i podobnym tonie wydał też Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.
Wiele państw UE już wprowadziło instrumenty stymulujące produkcję leków na terenie swojego kraju i wspiera własny przemysł. Przykładem Hiszpania, Irlandia czy Niemcy. „Ostatni kryzys lekowy udowodnił, że w interesie bezpieczeństwa lekowego polskich obywateli należy jak najszybciej zachęcić producentów do zwiększenia produkcji leków i substancji czynnych w Polsce, a także przenoszenia jej do naszego kraju”. „Od lat podkreślamy, że nie domagamy się podwyżek cen naszych leków. Chcemy, aby Ministerstwo Zdrowia nie zmuszało nas do ich obniżania do poziomu uniemożliwiającego budowanie kapitału inwestycyjnego warunkującego rozwój” – dodano w komunikacie.
Anna Moraniec



5 Responses to "Zaleją nas leki z Chin?"