
PRZEMYŚL. Sąd wyższej instancji podzielił zdanie sądu niższej instancji.
Kilka dni temu przemyski Sąd Okręgowy wydał ostateczny, bo prawomocny w chwili odczytania, wyrok dla 20 mężczyzn oskarżonych o złośliwe zakłócanie uroczystości religijnej ze względu na ukraińskie pochodzenie jej uczestników. Wszystkich uznał za winnych zarzucanych im czynów i utrzymał w mocy wyrok I instancji. Sąd wyższej instancji uznał, że skazanych jednak nie zwolni z kosztów sądowych. Zdaniem sądu, Skarb Państwa, a tym samym wszyscy podatnicy, nie powinien płacić za zachowania, jakich dopuścili się skazani. Ten wyrok kończy sądową drogę dotyczącą pamiętnych wydarzeń, które rozegrały się na przemyskiej ulicy Słowackiego, a o których 3,5 roku temu mówiono w całej Polsce.
Przypomnijmy: 26 czerwca 2016 roku z grekokatolickiej archikatedry w Przemyślu ruszyła procesja zwana „Panachydą”. Zmierzała na przemyski cmentarz, gdzie spoczywają strzelcy siczowi Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, walczący w latach 1918-1920 pod wodzą Semena Petlury u boku Józefa Piłsudskiego. Na ulicy Słowackiego na procesję żałobną czekało kilkadziesiąt osób. Niektórzy mieli antybanderowskie transparenty, niektórzy wykrzykiwali antybanderowskie hasła. Potem część z nich wtargnęła na jezdnię, którą szli uczestnicy „Panachydy” i uniemożliwiała im dalszy przemarsz. Jeden z uczestników „Panachydy”, jak później mówiono miał sprowokować demonstrujących tym, że ubrany był w tradycyjną ukraińską „wyszywankę”, ale w kolorach czarnym i czerwonym, które to widnieją na banderowskiej fladze. Inny uczestnik „Panachydy” krzyczał „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi”. Między uczestnikami procesji, a demonstrującymi doszło do szamotaniny. Czarno – czerwoną „wyszywankę” podarto na jej właścicielu i zabrano. Wówczas to policja zatrzymała wiele osób, ale mężczyzny, który wykrzykiwał antypolskie hasło, niestety, nie. W jakiś czas potem upubliczniono wizerunek tego mężczyzny, ale jak ustalono jest to obywatel Ukrainy, który od tamtych wydarzeń nie pojawił się w Polsce. Przemyska prokuratura sformułowała akt oskarżenia przeciwko 20 osobom, które brały udział w tych wydarzeniach. Zarzucano im złośliwe zakłócanie uroczystości religijnej podyktowane uprzedzeniami narodowościowymi, a niektórym także zmuszanie uczestników „Panachydy” do określonego zachowania, poprzez zatrzymywanie oraz naruszenie nietykalności cielesnej. Status pokrzywdzonych w tej sprawie miało aż 31 osób.
Pierwszy wyrok w tej sprawie wydano w trybie nakazowym w sierpniu 2017 roku, ale oskarżeni odwołali się od tej decyzji domagając się pełnego procesu. Proces ów został przeprowadzony i jego finał nastąpił w kwietniu 2019 roku w przemyskim Sądzie Rejonowym. Sąd uznał oskarżonych za winnych zarzucanych im czynów i skazał ich na ograniczenie wolności (od pół roku do 14 miesięcy) w postaci wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze od 30 do 40 godzin miesięcznie. Ponadto 4 oskarżonych miało zapłacić pokrzywdzonemu Zenonowi K. po 500 złotych nawiązki, a także solidarnie pokryć koszty, jakie poniósł w związku z uczestnictwem w procesie w wysokości 4,6 tys. złotych. Jednocześnie sąd I instancji zwolnił oskarżonych z kosztów procesowych.
Od wyroku Sądu Rejonowego w Przemyślu odwołały się obie strony procesowe. Sprawa trafiła więc do wyższej instancji, czyli Sadu Okręgowego w Przemyślu. Ten wyrok Sądu Rejonowego podtrzymał, uznał ponadto, że nie ma powodu zwalniać skazanych z kosztów postępowania sądowego I instancji i zasądził także od nich zwrot kosztów zastępstwa procesowego. Do tego sentencja wyroku podana została do wiadomości publicznej poprzez umieszczenie jej na pół roku na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. Sąd wyraził zdanie, że całe społeczeństwo ma prawo dowiedzieć się o czynach skazanych i karze jaką poniosą.
Skazani to Polacy mający w większości 20 i 30 lat, jeden jest nieco starszy, to 45-latek.
Monika Kamińska



4 Responses to "Zakłócający procesję ukraińską prawomocnie uznani za winnych"