
RZESZÓW. Dyrekcja Wojewódzkiego Klinicznego Szpitala nr 2 wyciągnęła wnioski z piątkowych niepokojów w lecznicy, wywołanych plotką o zmniejszeniu wypłat. Teraz dyrektor chce być bliżej personelu.
– Wyciągnęliśmy wnioski z tego, co zaszło w piątek i uruchamiamy kanał informacyjny dla pracowników, będzie to moduł czy aplikacja, z której będziemy przekazywać rzetelne informacje na każdy komputer w szpitalu. Wszystko po to, by pracownicy mieli informację nie tylko od związków zawodowych czy swoich bezpośrednich przełożonych, żeby swojej wiedzy nie musieli opierać o plotki krążące po szpitalu – mówi Krzysztof Bałata, dyrektor KSW nr 2 w Rzeszowie.
Chodzi o plotki, które, według dyrektora, ktoś świadomie rozpuścił w szpitalu, w czwartek, 7 listopada. Skutkowało to tym, że w piątek o godz. 8.20 w holu lecznicy zaczął się zbierać personel, w sumie zebrało się kilkadziesiąt osób, najwięcej pielęgniarek. Chciały iść na spotkanie zbierającego się w tym dniu zespołu monitorującego, który składa z się z przedstawicieli marszałka, dyrekcji i związków zawodowych działających w szpitalu i zażądać od dyrekcji wyjaśnień. W spotkaniu nie uczestniczyły, bo Krzysztof Bałata wyszedł do nich na hol i powiedział dobitnie. – To co Państwa tu sprowadziło, to plotki nieznajdujące potwierdzenia. Stanowczo zaprzeczam, by dyrekcja szpitala nosiła się z zamiarem zmiany umów i odebrania 1200 zł pielęgniarkom i położnym. Teraz i w przyszłości. Możecie się o tym przekonać, sprawdzając swoje konta bankowe, bo pieniądze wychodzą od nas dziś o godzinie 11. Tak się też stało.
Mający powstać kanał informacyjny czy jak mówi Justyna Lis, z-ca dyrektora ds. ekonomiczno-eksploatacyjnych, elektroniczna gazetka szpitalna, ma być też odpowiedzią na to, że załoga jest odcięta od informacji, o tym co się aktualnie dzieje w placówce. Dyrektor Bałata twierdzi zaś, że co poniedziałek, od godz. 10.30 – 11 do 13- 14 jest dostępny dla każdego, kto chce się z nim spotkać w sprawach osobistych czy zawodowych. Wystarczy zapisać się w zeszycie dostępnym w sekretariacie. I ludzie przychodzą? – pytamy. Oczywiście, może pani sprawdzić zeszyt. I mają różnego kalibru sprawy. A to przechodzą na emeryturę, ale chciałyby jeszcze pracować na umowę zlecenie, a to proszą o umorzenie, a nie zwrot źle naliczonych (zawyżonych) poborów, a to o dofinansowanie szkoleń czy wyrównania pensji do wysokości koleżanki z innej pracowni – mówi Bałata.
W tak dużym jak nasz szpitalu, w którym pracuje blisko 2500 osób, z czego 2100 na umowę o pracę, reszta za umowy zlecenia czy kontrakty, łatwo o dezinformację, bo trudno dotrzeć do wszystkich. Liczymy że planowane rozwiązanie dużo zmieni, ale na pewno i tak nie trafi do wszystkich, bo nie wszyscy lubią szukać info w Internecie. Są tacy, którzy wolą otrzymać je od koleżanki – mówi Justyna Lis. – Chcemy jednak by wszystkie ważniejsze wydarzenia również znalazły się w gazetce. Obiecuje też stworzenie nowej, ulepszonej strony internetowej.
Anna Moraniec



8 Responses to "Zamiast plotek elektroniczna gazetka szpitalna"