
DĘBICA. Wiadomo, że należy do 62-latka, na którego rozczłonkowane zwłoki policjanci natrafili w maju br.
Idąc na grzyby z pewnością nie spodziewał się, że dokona tak makabrycznego odkrycia. Pewien grzybiarz z pow. dębickiego, natknął się w lesie na głowę mężczyzny. Badania DNA potwierdziły, że należy do zaginionego kilka miesięcy temu Adama Z. Jego okaleczone zwłoki odnaleziono 2 tygodnie po zaginięciu w lesie przy drodze wiodącej z Pustkowa Osiedla – gdzie mieszkał – do Brzeźnicy. Jak zginął 62-latek?
Adam Z. ostatni raz widziany był w sobotę, 11 maja. Tamtego dnia wybrał się z matką na działkę. W drodze powrotnej, około godziny 15, stwierdził, że wstąpi jeszcze do pobliskiego sklepu i zaraz wróci do domu. Nie wrócił i od tamtej pory słuch po nim zaginął. Wiadomo, że mężczyzna nie dotarł do sklepu – nie było go na nagraniach z kamer monitoringu w sklepie, które przeglądali policjanci. 27 maja, dwa tygodnie po zaginięciu 62-latka, na jego zwłoki natknęli się w lesie w Brzeźnicy policjanci, którzy razem ze strażakami z OSP z powiatu dębickiego prowadzili jego poszukiwania. Ciało mężczyzny znajdowało się przy drodze wiodącej z Pustkowa Osiedla do Brzeźnicy, kilometr od domu mężczyzny. Nie miało głowy wraz z częścią odcinka szyjnego ani rąk. Było w stanie znacznego rozkładu.
W identyfikacji zwłok denata pomogła karta honorowego dawcy krwi, którą 62-latek miał w spodniach – była wystawiona na nazwisko Adama Z. Policjanci następnego dnia wrócili w miejsce odnalezienia zwłok i znaleźli jeszcze pojedyncze fragmenty kości rąk. Choć z Lublina ściągnięto psa szkolonego do znajdowania zwłok, głowy 62-latka nie znaleziono.
Odnalazł ją dopiero grzybiarz, którzy przypadkiem natrafił na nią w lesie. Prokuratura posiada już wyniki badań, dzięki którym możliwa była jej identyfikacja. – Badanie DNA, które zostało przeprowadzone w Zakładzie Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie potwierdziło, że jest to głowa zaginionego Adama Z. – potwierdza prok. Mirosław Michno, zastępca Prokuratora Rejonowego w Dębicy.
Jak zginał mężczyzna i dlaczego jego zwłoki były rozczłonkowane? Choć mieszkańcy rodzinnej miejscowości mężczyzny plotkowali nawet o grasującym w lesie zabójcy – ponoć widziano mężczyznę biegającego w tamtym rejonie z maczetą, prokuratura optuje za wersją o nieszczęśliwym wypadku. Adam Z. cierpiał na padaczkę i miał zaniki pamięci. – Zdarzało się, że przychodził do sklepu i zapominał gdzie coś zostawił – mówili nam mieszkańcy Pustkowa-Osiedla. Najprawdopodobniej mężczyzna dostał ataku i zmarł nie otrzymawszy pomocy. Dlaczego jego zwłoki były rozczłonkowane? – pytamy w prokuraturze. – Wszystko wskazuje na działanie dzikich zwierząt – potwierdza prok. Mirosław Michno.
Katarzyna Szczyrek




One Response to "Grzybiarz znalazł w lesie… ludzką głowę"