„To już nie jest państwo prawa”

Fot. Monika Kamińska

Z sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie, Waldemarem Żurkiem, znanym powszechnie obrońcą niezawisłości polskich sądów i sędziów, rozmawia Monika Kamińska.

– Przyjechał pan na spotkanie z mieszkańcami Podkarpacia, nazywanego czasem matecznikiem PiS-u, zatem władzy, z której działaniami wobec sądów i sędziów pan walczy. Ma sens przedstawianie tutejszym ludziom swego punktu widzenia?
– Zawsze ma sens mówienie prawy, a najlepiej dociera ona do ludzi podczas bezpośredniego spotkania, rozmowy. Nie umniejszając roli mediów i dziennikarzy – wielu ludzi nadal postrzega sędziów jako jakieś osoby oderwane od życia i rzeczywistości, tym bardziej, że tak stara się ich kreować obecna władza. Spotykając się z ludźmi ma się szansę pokazać, że jest się zwyczajnym człowiekiem, a nie członkiem jakiejś „kasty”. Dlatego chętnie spotykam się z Polakami, także tymi, którzy mają odmienne poglądy ode mnie.

– A propos „kastowości” sędziów… Obecna władza ciągle ugruntowuje ten obraz na przykład w mediach publicznych. Według nich, jesteście szczególnie zepsutymi ludźmi, którzy są zawsze bezkarni…
– Takie niszczenie i dyskredytowanie poszczególnych grup społecznych niewygodnych władzy było i niestety nadal jest domeną ustrojów autorytarnych, dyktatur. Jeśli danej grupy społecznej nie udało się przekonać, ani kupić – niszczyło się ją i właśnie to dzieje się teraz z sędziami Polsce. Władza sprytnie wykorzystała wypowiedziane w zupełnie innym kontekście przez naszą koleżankę po fachu słowo „kasta” i teraz bazuje na tym, wmawiając społeczeństwu, że rzeczywiście jesteśmy i chcemy być szczególną kastą. Mowa oczywiście o tych sędziach, którzy nie przytakują władzy. Duża w tym, niestety, rola mediów publicznych, które celowo nie ujawniają pewnych faktów, eksponując inne. Na przykład „krzyczą” o sędzi, która ukradła w markecie spodnie, komentując, jaka to zepsuta jest sędziowska „kasta”, ale nie wspominają o tym, że mowa o sędzi dawno w stanie spoczynku, w który przeszła ze względu na poważne problemy psychiczne. To wręcz ordynarna manipulacja i wprowadzanie społeczeństwa w błąd, a takich przykładów podać można bardzo wiele.

– Przed wyborami w 2015 roku PiS zapowiadało zmiany w sądownictwie. Czy spodziewaliście się, jakie to będą w istocie zmiany? Jak zareagowało środowisko prawnicze, gdy tuż po wyborach prezydent Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego?
– Nikt się chyba nie spodziewał, że te zapowiadane zmiany będą w istocie niszczeniem trójpodziału władzy i niezawisłości sędziów i sądów, które niestety obserwujemy teraz w wykonaniu władzy. Ułaskawienie przez A. Dudę M. Kamińskiego wprawiło w zdumienie. Na ułaskawienie może bowiem liczyć osoba prawomocnie skazana, która wyczerpała wszystkie drogi prawne! Ułaskawienie Kamińskiego, w świetle polskiego prawa niewinnego, bo jeszcze nieskazanego, to było kuriozum. Tym większe, że prezydent A. Duda jest przecież prawnikiem! Kończyliśmy tę samą uczelnię, UJ, i mieliśmy nawet tego samego promotora. Niektórzy wypominają mu teraz, że był promotorem A. Dudy. Wtedy wspomina „Ale Żurka też”!

– Po tym „sygnale” ze strony prezydenta przewidywaliście co będzie dalej?
– Nadal raczej nie! Nikomu w głowie się nie mieściło, że władza zniszczy Trybunał Konstytucyjny i Krajową Radę Sądowniczą, że sięgnie i po Sąd Najwyższy. Spodziewano się, że PiS zechce upolityczniać sądy, ale nie spodziewano się ani na jaką skalę, ani jakimi sposobami! To co dzieje się teraz, to już nie jest państwo prawa i ta sytuacja jest przerażająca i bardzo niebezpieczna także dla przeciętnego obywatela.

– No właśnie przeciętni obywatele często tego tak nie postrzegają. Trybunał Konstytucyjny, czy Sąd Najwyższy, to dla nich tak odległe organy, że wręcz abstrakcyjne…
– Rzecz cała w tym, że upolitycznianie sądów przez PiS dzieje się na każdym szczeblu sądownictwa. Obywatel już nie może  być pewny, że jeśli jego sprawa trafi do sądu, to orzekać będzie niezwisły sędzia i skład sędziowski. Może być tak, że zależnie od tego czego i kogo dotyczy sprawa „wylosowany” zostanie taki przewodniczący składu, który orzeknie ”właściwie” . O takich sędziach obecna władza mówi, że „mają serce po prawej stronie”. W wolnym przekładzie  znaczy to, że słuchają się władzy, a takie rzeczy jak obiektywizm, czy niezawisłość schodzą na drugi plan…

– Jest pan, nie bójmy się tego słowa, ofiarą licznych szykan ze strony władz za brak pokory wobec jej poczynań i zabieranie o tym publicznie głosu…
– Nie ja jeden, takich osób w środowisku, jest bardzo wiele. Jesteśmy szykanowani w zasadzie  za wszystko i każdym możliwym sposobem: nieuzasadnione i bezprawne przeniesienia, kolejne postępowania dyscyplinarne, powierzanie zadawnionych spraw, by zaraz potem  można było ukarać za opieszałość. Nie poddajemy się jednak, choć część kolegów i koleżanek ta władza zdołała zastraszyć. Na szczęście na razie to bardzo mała liczba.

– Był pan też, jak i inni niepokorni sędziowie ofiarą hejtu. Spodziewał  się pan, że hejterów wynajmowało Ministerstwo Sprawiedliwości?
– Nie! Nikt się tego nie domyślał raczej, to się w głowie nie mieściłoby, tak się zdawało. Kiedy ta sprawa wyszła na jaw zrozumieliśmy, ze ta władza nie cofnie się już przed niczym! To tym bardziej skłania nas, sędziów niepokornych, do pokazywania prawdy, mówienia o niej głośno, także na spotkaniach w terenie, których odbywam bardzo wiele. Tylko tak, można przeciwstawić się niszczeniu sadów i sędziów przesz PiS.

– Dziękuję za rozmowę.

19 Responses to "„To już nie jest państwo prawa”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.