
WARSZAWA. Lotna Brygada Opozycji ośmieszyła władzę aktualnie rządzącą Polską. Poszli do Błaszczaka po karę i do Dudy po ułaskawienie.
Szef MON, Mariusz Błaszczak, już tak oderwał się od rzeczywistości i tak zanurzył w oparach absurdu, że postanowił do prokuratury zgłosić to, że „Lotna Brygada Opozycji” i KOD podczas happeningu w dniu kolejnej miesięcznicy smoleńskiej posłużyły się… czołgiem z tektury. Uczestnicy happeningu w odpowiedzi na te, jakże zdecydowane działania „ministra wojny”, odpowiedzieli swoimi – przyznać trzeba – bardzo trafnymi i do głębi ośmieszającymi aktualną władzę. Sami się bowiem zakuli w dyby i łańcuchy, przebrali w ubrania imitujące więzienne uniformy i przyszli do prokuratury po karę! Tam ich odprawiono z kwitkiem spod drzwi, zatem poszli do Andrzeja Dudy po… ułaskawienie. – Skoro mógł Kamińskiego ułaskawić, gdy nie był skazany, to i nas może – przekonywali.
Wszystko zaczęło się od tego, że Leszek Piątkowski, znany już poniekąd Polakom z tego, że już podczas wcześniejszej miesięcznicy smoleńskiej zapytywał publicznie gdzie jest wrak Tupolewa, który uległ katastrofie i poruszając się na wózku inwalidzkim – cierpi na stwardnienie rozsiane – „uciekał” policjantom, znów pojawił się ma miesięcznicy przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Tym razem jednak przyjechał… czołgiem. Jego wózek „przerobiono” za pomocą tekturowych elementów na pojazd przypominający czołg-zabawkę. Jak potem wyjaśniali on i inni uczestnicy happeningu miało to odnosić się do tego, że uroczystość była wojskowa, więc liczono, ze czołg tam wpuszczą. Tak naprawdę, jak sugerują niektórzy, tekturowy czołg jest symbolem „tekturowego państwa”, które PiS nam funduje. Nadal też padało pytanie o wrak Tupolewa, o sprowadzenie którego aktualna władza nie kwapi się postarać.
Z PiS-ie aż się zagotowało z racji happeningu. Nic dziwnego, bo to czego najbardziej boi się wszelka autorytarna władza to ośmieszenie. Nie wypada jednak powiedzieć, że „Lotna Brygada Opozycji” z Piątkowskim na czele obnażyła bezlitośnie i śmieszność i słabość tej władzy. Zatem sam szef MON, minister Błaszczak poinformował, że happening godził w godność Wojska Polskiego i jego żołnierzy, a także miał charakter …antypolski. Tak całkiem na serio, poważnie i zapowiedział zgłoszenie sprawy prokuraturze! Zaiste bardzo to poważne, stabilne i solidne państwo, którym w posadach zachwiał tekturowy czołg i aż minister od obrony narodowej i prokurator muszą interweniować…
Zakuli się w dyby i łańcuchy
Uczestnicy happeningu z „Lotnej Brygady Opozycji” postanowili zatem pomóc państwu i sami zgłosić się do odbycia kary. Poprzebierali się w uniformy przypominające łudząco te więzienne z czasów II Rzeczpospolitej i znane większości Polaków z takich filmów, jak choćby kultowa komedia Machulskiego „Va bank”, sami się zakuli w dyby i łańcuchy i żwawo udali się do prokuratury, w celu, jak sami podkreślali, poddania się należnej im karze! Nikt się do nich nie pokwapił jednak, a ochrona nie chciała ich wpuścić, więc radzili jej by dzwoniła do Błaszczaka, a nawet do Banasia, bo jak sami określają nasze państwo to tekturową „Republikę Banasiową” . Nie doczekali się jednak ani na ministra Błaszczaka, ani na szefa NIK Banasia, ani na żadnego prokuratora, to sobie poszli. Nie do donów jednak, ale do prezydenta RP. Andrzeja Dudy. Nie ot tak, w odwiedziny, bynajmniej, a po ułaskawienie! – Skoro mógł ułaskawić nieskazanego Kamińskiego, to i nas może – przekonywali i skandowali „Duda pomoc!”
Niektórzy znów będą mówić o zniesmaczeniu, niegodnym zachowaniu, kpieniu z organów państwa, ale to nic nie pomoże. Ludzie tak traktują te organy państwa, jak same one traktują siebie: jako narzędzie do wykonywania poleceń i załatwiania interesów partyjnych i spełniania zachcianek prezesa PiS-u. Nikt takich organów państwa nie będzie traktował poważnie, szczególnie już wówczas, gdy uznają wjazd tekturowym czołgiem gdziekolwiek za atak na WP, albo napis w szkolnej toalecie „Andrzej D..pa” za obrażanie głowy państwa.
Monika Kamińska




13 Responses to "Szef MON chce ścigać ludzi za… czołg z tektury!"