Tatuśkowie w akcji

Wynik meczu w Legionowie otworzył strzałem z rzutu karnego Wojciech Reiman (nz), który później jeszcze raz trafił do bramki rywala. Trzeciego gola dla Stali dołożył Błażej Cyfert. Fot. Wit Hadło

LEGIONOVIA – STAL RZESZÓW. W najbliższą sobotę na stadionie przy ul. Hetmańskiej ostatni mecz biało-niebieskich w tym roku.

Wyjazdowym zwycięstwem w Legionowie piłkarze Stali nieco osłodzili sobie i kibicom dość gorzkie ostatnie tygodnie. Wygrana na boisku ligowego outsidera była jednak obowiązkiem, więc na specjalne laurki z dedykacjami miejsca nie ma.

– Przyjechaliśmy pokazać, że ta drużyna zasługuje na to, by być wyżej w tabeli. Dziś byliśmy spójni, trzymaliśmy się razem, a to przełożyło się na komplet punktów – mówił na konferencji prasowej Janusz Niedźwiedź, opiekun biało-niebieskich, dla których była to dopiero trzecia wygrana w delegacji. Mimo tak słabych statystyk, rzeszowianie wciąż mają szansę, by przezimować na miejscu barażowym i z nieco spokojniejszą głową przepracować okres zimowy.

Na Mazowszu piłkarze z Hetmańskiej sprawę załatwili w zasadzie już do przerwy, dzięki trafieniom Wojciecha Reimana i Błażeja Cyferta. Kapitan Stali otworzył wynik spotkania w 17 minucie, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul na Grzegorz Goncerzu. 31-latek poprawił kilka chwil później, robiąc to, co potrafi najlepiej, czyli przymierzając zza pola karnego. Dla Reimana, który podobnie jak reszta zespołu nie błyszczał w ostatnim czasie, był to chyba najlepszy mecz w tym sezonie. Środkowy pomocnik był w zasadzie wszędzie, a do bramek dołożył masę odbiorów i podań otwierających akcje. To zresztą po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego na 3-0 podwyższył Błażej Cyfert. Młody tata (w środę popularny „Cyfi” został ojcem bliźniaków – red.) razem z kolegami mógł więc uczcić nowy rozdział w swoim życiu tradycyjną kołyską.

Po przerwie obraz gry – siłą rzeczy – uległ zmianie. Gospodarze ruszyli do przodu, a Stal nieco się cofnęła, skupiając się na rozbijaniu akcji Legionovii. Udawało się to całkiem okazale, a w międzyczasie biało-niebiescy sami mogli pokusić się o znokautowanie i tak leżącego już na deskach rywala. Najlepsze okazje ku temu miał m.in. Tomasz Płonka, jednak król strzelców III ligi wciąż nie może złapać odpowiedniego rytmu po kontuzji.

Chłód nie przeszkodzi

Przed podopiecznymi Janusza Niedźwiedzia już ostatni tegoroczny piłkarski akcent. W sobotę przy Hetmańskiej zamelduje się Garbarnia Kraków, z którą Stal jesienią przegrała. I choć w kalendarzu wciąż mamy jesień, to technicznie będzie to kolejny pojedynek z rundy wiosennej. – Liczymy, że mimo chłodu na stadionie pojawi się sporo kibiców, którzy nam pomogą. Garbarnia to nieprzewidywalny przeciwnik – zauważa szkoleniowiec rzeszowian, którym z pewnością kilka tygodni oddechu się przyda. Choćby po to, by podreperować zdrowie. – Mamy problemy, o których głośno nie opowiadamy. W Legionowie Darek Jarecki grał ze szwami nad okiem, a Sławek Szeliga na tabletkach z powodu bólu pleców. Zbieramy się jednak do kupy i zrobimy wszystko, żeby dobrze zakończyć jesień – konkluduje Niedźwiedź.

LEGIONOVIA 0
STAL RZ. 3
0-3
(0-3)
0-1 Reiman (17. – karny), 0-2 Reiman (28.), 0-3 Cyfert (40.)

tc

One Response to "Tatuśkowie w akcji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.