
SANOK, RZESZÓW. Autosan przygotował ofertę dla wojska, ale ówczesny dyrektor handlowy odpowiedzialny za jej dostarczenie spóźnił się z tym 20 minut i… 30 mln przepadło.
Prokuratura Regionalna w Rzeszowie umorzyła śledztwo dotyczące spóźnionego przetargu Autosanu na autobusy dla wojska. Śledczy uznali, że spółka nie poniosła na tym znacznej szkody finansowej.
Chodzi o przetarg wart 30 milionów złotych na dostarczenie 26 autobusów pasażerskich dla 2. Regionalnej Bazy Logistycznej w Rembertowie. Autosan przygotował ofertę, ale ówczesny dyrektor handlowy odpowiedzialny za jej dostarczenie spóźnił się z tym 20 minut i oferta sanockiej fabryki autobusów w ogóle nie była brana pod uwagę. Wielomilionowy kontrakt na dostarczenie autobusów dla polskiej armii podpisany został z niemieckim MAN-em.
O kuriozalnej sytuacji rozpisywały się media w całej Polsce. Najpierw podejrzewano sabotaż, później celowe działanie osób związanych z fabryką, która miała nie być gotowa na realizację tak dużego kontraktu.
Sprawą zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Funkcjonariusze po przeanalizowaniu dokumentów przetargu uznali, że oferta Autosanu była najlepsza i gdyby została złożona w terminie, to sanocka fabryka miałaby kontrakt w kieszeni. W opinii CBA pracownik Autosanu odpowiedzialny za złożenie dokumentów w przetargu nie dopełnił obowiązków, przez co naraził spółkę na spore straty finansowe, za co został zresztą zwolniony dyscyplinarnie.
Po trwającym dwa lata śledztwie, które było prowadzone w kierunku spowodowania szkody wielkich rozmiarów, czyli co najmniej 200 tysięcy złotych, sprawa została jednak umorzona.
– Zgodnie z opinią biegłych nawet gdyby doszło do powstania takiej szkody, nie byłaby ona znaczna. Dlatego brak tutaj znamion czynu zabronionego, stąd umorzenie śledztwa – wyjaśnia prokurator Mariusz Chudzik, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.
Postanowienie prokuratury nie jest prawomocne. Na razie nie wiadomo, czy Autosan będzie się od niego odwoływał. Kierownictwo spółki ma na to siedem dni.
Martyna Sokołowska



One Response to "To nie był sabotaż. Sprawa kuriozalnego spóźnienia umorzona"