
RZESZÓW. Sąd Apelacyjny uznał, że Mykoła Ł. działał nieumyślnie, powodując katastrofę autokaru wycieczkowego, który prowadził.
Przed rzeszowskim Sądem Apelacyjnym zapadł prawomocny wyrok, w myśl którego Mykoła Ł., kierowca ukraińskiego autokaru wycieczkowego, ma spędzić 6,5 roku w więzieniu. Tu sąd wyższej instancji zgodził się z Sądem Okręgowym w Przemyślu, zmienił jednak kwalifikację czynu, uznając, że ukraiński kierowca działał nieumyślnie. Wskutek katastrofy autokaru prowadzonego przez skazanego zginęły 3 osoby, a kilkadziesiąt zostało rannych, w tym poważnie.
Przypomnijmy: 17 sierpnia zeszłego roku ukraiński autokar wiozący wycieczkę ze Lwowa do Budapesztu (Węgry) i Wiednia (Austria) na trudnym odcinku drogi w Polsce, w Leszczawie Dolnej (pow. przemyski) wypadł na zakręcie, zwanym też zakrętem śmierci, z drogi, staranował barierkę i koziołkując runął ze skarpy. W wyniku tego zdarzenia sklasyfikowanego jako katastrofa w ruchu lądowym zginęły 3 osoby: 2 kobiety (30 i 50 lat) oraz 32-letni mężczyzna, a 50 pasażerów autokaru odniosło różne obrażenia, w tym bardzo ciężkie, zagrażające życiu i skutkujące kalectwem. Autokar prowadził Mykoła Ł., posiadający wszelkie uprawienia ukraiński kierowca, który był trzeźwy.
Kierowcę zatrzymano tuż po katastrofie. Śledczy, opierając się na opinii biegłego, który stwierdził, iż autokar jechał znacznie za szybko w stosunku do tego, jak nakazywały znaki drogowe, postawili mu zarzut umyślnego spowodowania katastrofy, której skutkiem była śmierć 3 osób i poważne obrażenia kilkudziesięciu. Za taki czyn grozi od 2 do 12 lat więzienia.
Mykoła Ł. w śledztwie nie przyznawał się do winy. Twierdził, że autokar był nieprawny technicznie i w krytycznym momencie zawiodły jego hamulce. Jednak, gdy pierwszy raz stanął przed Sądem Okręgowym w Przemyślu, zmienił swą postawę: przyznał się do winy i wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze 5,5 roku pozbawienia wolności. Twierdził, że opinia biegłego z zakresu ruchu drogowego przekonała go, iż jest winny. Wyraził żal i przeprosił pokrzywdzonych i rodziny ofiar. Na to, by Mykoła Ł. trafił za kratki na 5,5 roku zgodziła się prokuratura i część oskarżycieli posiłkowych pod warunkiem, że dodatkowo otrzyma on zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych w Polsce na 15 lat, ale Tamara P., która w katastrofie sama ucierpiała i straciła męża, a jej mały synek ojca, odmówiła zgody. Żądała, by kierowca trafił za kratki na co najmniej 10 lat i 200 tys. złotych zadośćuczynienia. W tej sytuacji sąd prowadził proces, podczas którego obrona podważała opinię biegłego z zakresu ruchu drogowego, argumentując, że z uwagi na zły stan techniczny wraku autokaru nie można było dokładnie zbadać, a tym samym udowodnić, że winę za katastrofę ponosi oskarżony, a nie stan techniczny hamulców. Sąd jednak nie podzielił jej zdania i skazał Mykołę Ł. na 6,5 roku pozbawienia wolności i 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych w Polsce. Ponadto przemyski sąd zasądził od kierowcy po 10 tys. złotych nawiązki dla czwórki pokrzywdzonych w katastrofie, w tym Tamary P., a także zwrot kosztów, jakie poniosła na pełnomocnika.
Ten wyrok satysfakcjonował prokuraturę, ale nie obronę i nie oskarżycielkę posiłkową Tamarę P. Obie te strony odwołały się do rzeszowskiego Sądu Apelacyjnego. Ten wnikliwie badał sprawę, odraczając ogłoszenie wyroku po mowach końcowych o tydzień. W miniony czwartek (28 listopada) poznaliśmy decyzję sądu, który uznał, że kierowca spowodował katastrofę, ale jednak działał nieumyślnie. – W tym autokarze jechał także sam oskarżony. Musielibyśmy uznać, że miał jakieś skłonności samobójcze, bo wiedząc, że jedzie niebezpiecznie i może dojść do katastrofy – godził się na to. To jest nieracjonalne myślenie – stwierdził sąd. Nie wpłynęło to jednak na wymiar kary dla Mykoły Ł. Sąd Apelacyjny utrzymał bowiem w mocy wyrok przemyskiego Sądu Okresowego, czyli 6,5 roku pozbawienia wolności i 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na terenie RP oraz zasądzone przez I instancję nawiązki i zwrot kosztów na rzecz pokrzywdzonych.
O ile w Sądzie Okręgowym w Przemyslu Mykoła Ł. stawiał się na każdej rozprawie doprowadzany z aresztu śledczego, o tyle w rzeszowskim Sądzie Apelacyjnym się nie pojawił.
Monika Kamińska



4 Responses to "6,5 roku więzienia za śmierć 3 osób"