
PODKARPACIE. Agata Paszko, mama 16-letniego dziś chłopca, jest zszokowana niskim wymiarem kary dla człowieka, przez którego jej syn prawie stracił życie.
W Sądzie Rejonowym w Mielcu zapadł wyrok w sprawie głośnego wypadku 15-letniego Dominika, któremu metalowa linka rozwieszona na polnej drodze przecięła krtań, tchawicę i przełyk. Chłopiec wciąż jest rehabilitowany i czeka go kolejna operacja. Tymczasem sprawcę jego dramatu w ocenie matki chłopca sąd potraktował nad wyraz łagodnie.
Do tragedii doszło 11 kwietnia 2018 r. w Białym Borze w pow. mieleckim. Było ok. 19.30, gdy 15-letni Dominik z Tuszymy jadąc na skuterze z kolegą nadziali się na metalową linkę rozpiętą miedzy słupkami. Dominikowi, który kierował skuterem, linka podcięła szyję i stracił przytomność. Gdyby nie to, że z nimi jechał drugi skuter i koledzy chłopca natychmiast wezwali pomoc, wykrwawiłby się na śmierć.
Okazało się, że linkę na zupełnym pustkowiu rozwiesił właściciel posesji – 41-letni Tomasz O. z Tuszymy. Wprawdzie rozciągnął ją na swojej działce, ale nie oznaczył terenu znakami zakazującymi wstępu. – Ja nawet nie zauważyłem, że to kogoś prywatna droga, bo tutaj takich dróg jest wiele. Jakby było podpisane, że jest zakaz wstępu, to byśmy tam nie wjeżdżali – twierdzi Dominik.

Jak informowała prokuratura, podczas przesłuchania mężczyzna tłumaczył, że zrobił tak, bo nie chciał, aby ktoś obcy jeździł po jego posesji. Prokurator przedstawił mu zarzut nieumyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i spowodowanie ciężkich uszkodzeń ciała w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. Zastosowano wobec niego środek wolnościowy w postaci zakazu opuszczania kraju. Za zarzucane przestępstwo groziły mu 3 lata więzienia.
Dominik tymczasem w ciężkim stanie trafił najpierw do mieleckiego szpitala, a później został przewieziony do szpitala w Krakowie. Oddychał przez rurkę i był karmiony sondą. Nie był w stanie mówić. Przeszedł skomplikowaną operację połączenia nerwów szyjnych. Wciąż walczy o powrót do zdrowia. – Syn nadal odczuwa konsekwencje tego wypadku – przyznaje Agata Paszko. – Ma problemy z połykaniem i wyraźnym mówieniem, szybko się męczy, a jego oddech jest świszczący. Wciąż wymaga rehabilitacji i konsultacji lekarskich. Specjaliści już zapowiadają, że gdy skończy 21 lat czeka go kolejna operacja poszerzenia przełyku. Nasz dramat wciąż się nie zakończył… – opowiada matka 16-latka.
Skończył się natomiast w I instancji proces Tomasza O. 10 grudnia w Sądzie Rejonowym w Mielcu zapadł wyrok w tej sprawie. – Jest to wyrok warunkowo umarzający postępowanie – mówi sędzia Ewa Król, prezes Sądu Rejonowego w Mielcu.
Co to oznacza? – Warunkowe umorzenie to wyrok, który uznaje winę sprawcy, czyli że osoba oskarżona jest winna zaistniałemu zdarzeniu natomiast nie otrzymuje kary – wyjaśnia sędzia Ewa Król. – Postępowanie umarza się na okres próby. Jeżeli w tym czasie osoba ta nie zostanie skazana za nowe przestępstwo, po zakończeniu okresu próby, jej sprawstwo zostanie wymazane z rejestru karnego – dodaje.
W opinii sądu Tomasz O. jest więc winny, ale nie poniesie za to kary. Takim wyrokiem zbulwersowana jest mama Dominika. – Przez lekkomyślność tego człowieka mój syn o mało nie stracił życia, a konsekwencje zdrowotne będą się za nim ciągnęły przez kolejne lata – przyznaje oburzona. – Dla mnie ten wyrok to skandal. Moje dziecko ledwo uszło z życiem.
Chcieliśmy się dowiedzieć od prezes sądu dlaczego postępowanie zostało warunkowo umorzone. Co przemawiało za tym w tym konkretnym przypadku? – zapytaliśmy. – Co do motywów nie jestem w stanie się wypowiedzieć, bo sędzia referent sporządzając uzasadnienie wypowiadał się na sali ogłaszając wyrok. Mnie przy tym nie było. Jeżeli będzie wniosek o uzasadnienie wyroku, sędzia na piśmie się ustosunkuje – mówi sędzia Ewa Król.
Jak wytłumaczyła nam prezes mieleckiego sądu, warunkowo umarza się postępowanie, gdy stopień społecznej szkodliwości nie jest znaczny. Warunkiem jest też wcześniejsza niekaralność oskarżonego.
– Wyrok jest nieprawomocny i stronom przysługuje odwołanie – kończy sędzia Król.
Z tej możliwości pani Agata zamierza skorzystać.
Katarzyna Szczyrek



15 Responses to "Rozwiesił linkę, która omal nie odcięła głowy Dominikowi. Sąd: Winny, ale… nie poniesie kary"