
GLINIK, HOLANDIA. Konrad S., który wyjechał z Podkarpacia do pracy, przebywa w holenderskim szpitalu. Jego stan jest dobry.
Najbliżsi poszukiwanego od 20 grudnia Konrada S. z Glinika w gm. Wielopole Skrzyńskie odetchnęli z ulgą. 18-latek odnalazł się w piątek w szpitalu w Hadze cały i zdrowy. – Już z nim rozmawiałem przez telefon. Syn miał problemy gastryczne, dlatego trafił do szpitala. Jest pod dobrą opieką, przyjmuje leki. Na szczęście wszystko z nim w porządku i niebawem pojedziemy go stamtąd odebrać – mówi nie kryjąc radości pan Witold, ojciec Konrada.
Młody mężczyzna pojechał we wrześniu do pracy w Holandii. – Pracował w fabryce palet. Był zadowolony, wszystko było w jak najlepszym porządku. Mówił, że praca w porządku, nowi znajomi również, cały czas mieliśmy z nim kontakt telefoniczny i na messengerze – opowiada pan Witold.
Wszystko zmieniło się w połowie grudnia. – W nocy z 15 na 16 syn po raz ostatni zaktualizował zdjęcie na Facebooku. Od tego czasu kontakt się urwał. Dzwoniłem do agencji, która go zatrudniała i powiedziano mi, że syn został zwolniony z pracy. Nie powiedziano mi, z jakiego powodu. Syn też nie mówił, że ma jakieś problemy – opowiada pan Wojciech.
Pan Witold zawiadomił policję o zaginięciu syna. Poszukiwania wszczęła komenda w Ropczycach i holenderska policja. 18-latka poszukiwała też fundacja Itaka. Komunikaty o poszukiwaniach najbliżsi Konrada opublikowali również na Facebooku.
W międzyczasie pojawiły się informacje, jakoby Konrad widziany był na stacji benzynowej w Holandii i na dworcu w Rzeszowie. – Jakaś kobieta napisała, że widziała prawdopodobnie Konrada w mieście Deventer na stacji paliw. Z kolei podczas świąt pojawiły się inne informacje, że syn widziany był w okolicach dworca PKP w Rzeszowie. Policja tego nie potwierdziła – relacjonuje pan Witold.
Dobre wieści o 18-latku nadeszły w miniony piątek. – Byłem właśnie na policji w Ropczycach, żeby napisać oświadczenie o zaprzestaniu poszukiwań, bo syn został odnaleziony – mówił nam w piątek uradowany pan Witold. – Koło południa zadzwoniła do mnie pani z holenderskiej fundacji, którą o pomoc w poszukiwaniach Konrada prosiła córka, z informacją, że syn odnalazł się w szpitalu. Jego telefon prawdopodobnie się rozładował, dlatego tak długo nie było z nim kontaktu. Rozmawialiśmy z pielęgniarką, mówiła, że jest kontaktowy, ja również z nim rozmawiałem wszystko jest w porządku. Te święta z pewnością będą zapamiętane, ale najważniejsze, że syn jest cały zdrowy. Chcieliśmy podziękować wszystkim, którzy zaangażowali się w jego poszukiwania za pomoc i wsparcie – kończy pan Witold.
Katarzyna Szczyrek



3 Responses to "Szczęśliwy finał poszukiwań 18-latka w Holandii"