Kolejne zanieczyszczenia na pływalni

Nieustannie ktoś traktuje mielecki basen jak… toaletę. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Ktoś przed świętami zostawił „prezent” w wodzie basenu.

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji tuż przed świętami Bożego Narodzenia poinformował o kolejnym zanieczyszczeniu kałem na pływalni krytej przy ul. Powstańców Warszawy. Tym razem wyłączone z użytkowania zostały niecka rekreacyjna i wanna Whirpool.

W komunikacie MOSiR czytamy, że oba baseny są zamknięte od soboty (21 bm.) i że podjęto działania dezynfekcyjne podchlorynem wapnia i dwutlenkiem chloru.

Problem w tym, że to nie pierwszy raz, kiedy z powodu tzw. incydentu kałowego pływalnia jest wyłączona z użytkowania. Miesiąc temu (28 bm.) z tej samej przyczyny zamknięto ram nieckę rekreacyjną. Do identycznej sytuacji na tej samej pływalni krytej doszło trzy tygodnie wcześniej – z tą różnicą, że wówczas stwierdzano zanieczyszczenia wody w dwóch nieckach. Okazało się, że były to „incydenty kałowy i wymiotny”.

Janusz Godek, dyrektor MOSiR, bezradnie rozkładał ręce, zapewniając, że dba jak może o czystość wody na pływalni. Nie krył jednak zażenowania sytuacją. Podkreśla, że wiąże się to ze stratami finansowymi i innymi problemamiJest rzeczą niespotykaną, żeby tak często powtarzała się taka sytuacja – mówił dyrektor Godek. – Cóż, możemy tylko apelować do użytkowników, szczególnie dzieci i ich rodziców, o jakąś edukację

Zdaniem większości naszych rozmówców, powtarzające się „incydenty kałowe” to efekt bardzo dużego obłożenia na mieleckiej pływalni. Ale niewykluczone również jest to, że to forma „zabawy” lub „żartu”. Problem w tym, że takie zachowania to nie tylko objaw braku kultury, ale także zagrożenie dla zdrowia. Np. amoniak, który jest zawarty w moczu, w połączeniu z chlorowaną wodą może wywoływać poważne choroby układu oddechowego.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.