
RZESZÓW. PGE Energia Ciepła rozbuduje obecną instalację odpadów i według marszałka, jej moce przerobowe będą wystarczające.
Z początkiem nowego roku Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, potwierdził swoją decyzję o budowie miejskiej spalarni odpadów w Rzeszowie. Chce w ten sposób uniezależnić miasto od wysokich stawek utylizacji śmieci, które narzuca monopolistyczna firma PGE Energia Ciepła. Jednak taki pomysł będzie trudny do zrealizowania, bo w tej sprawie kłody pod nogi prezydentowi rzuca marszałek województwa podkarpackiego.
Miejska instalacja przetwarzania odpadów ma powstać na dwuhektarowej działce przy ul. Ciepłowniczej, obok… już istniejącej spalarni należącej do PGE Energia Ciepła. Moce przerobowe odpadów samorządowej instalacji wyniosłyby maksymalnie 100 tys. ton. Dzięki wsparciu unijnemu nowa spalania powstałaby do 2022 roku.
Jednak ta inwestycja już na początku napotyka na spore utrudnienia. Sceptycznie do pomysłu jest nastawiony marszałek województwa. To dlatego, że Władysław Ortyl podpisał już list intencyjny z PGE Energia Ciepła na budowę drugiej linii produkcyjnej spalarni. Koszt tej inwestycji to ok. 300 mln zł. Dzięki temu moce przerobowe instalacji wzrosłyby z obecnych 100 tys. ton do 180 tys. rocznie. Ta dodatkowa nitka spalarni została wpisana do Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami, który uchwalono jeszcze w 2017 r., a w ub. roku zaktualizowano.
Jakie stanowisko w sprawie budowy spalarni przez miasto Rzeszów ma Urząd Marszałkowski? – Według Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami tworzony jest plan inwestycyjny, który zakłada rozbudowę spalarni PGE oraz budowę instalacji w kilku miastach – informuje Tomasz Leyko, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego. – Spalarnie miałby powstać w Krośnie, Stalowej Woli, Tarnobrzegu, Dębicy i Przemyślu. Władze miasta dotąd nie zgłosiły planowanej inwestycji – budowy miejskiej spalarni.
Okazuje się, jak twierdzą przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego, że nawet jeśli teraz miasto ogłosi swój plan budowy spalarni, to może on nie być uwzględniony. Miast, które chcą mieć własne spalarnie jest za dużo. Moce przerobowe wszystkich tych spalarni przekraczałyby ilość odpadów wytwarzanych na Podkarpaciu. Byłoby więcej spalarni niż śmieci.
– Złożymy wniosek do marszałka w sprawie budowy spalarni – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. – Po uzyskaniu jego opinii zwrócimy się do Ministerstwa Klimatu o zgodę na budowę spalarni.
Koszt budowy miejskiej spalarni to od 300 do 350 mln zł. Budowa byłaby realizowana z sąsiednimi gminami, które są zainteresowana takim przedsięwzięciem.
Głównym powodem konieczności budowy miejskiej spalarni w Rzeszowie są spory o ceny za tonę śmieci, które trafiają do spalarni PGE Energia Ciepła. W 2019 roku obowiązywała cena 302 zł za tonę, na 2020 r. miasto zaproponowało, ze będzie płaciło 335 zł za tonę, ale dla PGE było to za mało. W końcu miasto złożyło droższą ofertę – 721 zł i ta kwota została zaakceptowana przez państwową firmę. Jednak zawyżona o 130 proc. stawka przełoży się na wyższe ceny dla mieszkańców za odbiór śmieci. Miasto broniło się przed takimi podwyżkami. W związku z tym prezydent zdecydował o budowie własnej spalarni, która nie narzucałaby tak horrendalnych cen za odbiór śmieci.
Mariusz Andres



15 Responses to "Miasto dąży do budowy własnej spalarni"