
USTRZYKI DOLNE, BIESZCZADY. Likwidacja oddziału położniczo-ginekologicznego ma być jednym z etapów planowanej restrukturyzacji szpitala w Ustrzykach Dolnych.
O likwidacji porodówki w ustrzyckim szpitalu mówiło się od dawna. Oddział od lat generuje straty, a szpitala nie stać na dokładanie do jego działalności. Z przygotowanych wyliczeń finansowych wynika, że w 2017 roku strata na porodówce wyniosła nieco ponad 800 tysięcy złotych, a w 2018 roku już prawie milion złotych, a w tym roku dwa miliony. – Od czterech lat odkładałem tą trudną decyzję, jaką jest likwidacja oddziału położniczo-ginekologicznego, ale nie możemy już dłużej zwlekać. Szpital jest w tragicznej sytuacji finansowej. Jeśli nie podejmiemy radykalnych rozwiązań, placówkę trzeba będzie zamknąć – przyznaje Marek Andruch, starosta powiatu bieszczadzkiego.
Liczba porodów w ustrzyckim szpitalu to średnio około 130 rocznie – zdecydowanie zbyt mało, aby oddział był rentowny. – W Lesku rocznie rodzi się około 400 dzieci i też dokładają do działalności – rozkłada ręce starosta.
Zapewnia, że ciężarne i kobiety w wieku porodowym nie będą poszkodowane, bo zostaną objęte opieką zdrowotną, ale w jakiej formie będzie ona funkcjonować tego jeszcze nie chce zdradzać.
Na porodówce zatrudnionych jest czworo lekarzy i 17 położnych. Część z nich według zapewnień starosty otrzyma propozycję kontynuowania pracy w ustrzyckim szpitalu. Pozostali będą musieli szukać pracy w ościennych szpitalach.
Reforma bez pomysłu i planu
– Decyzję starosty o likwidacji oddziału jeszcze jestem jakoś w stanie zrozumieć, bo wiem, że obawia się bankructwa powiatu, ale mam żal o sposób, w jaki ta „reforma” została przygotowana – powiedział nam Marek Kęska, ordynator ustrzyckiej porodówki.
– Odnoszę wrażenie, że zapomina się o interesie pacjenta, a bierze pod uwagę głównie pieniądze, a to moim zdaniem jest błędne myślenie. Uważam, że likwidacja porodówki powinna zostać poprzedzona próbą stworzenia podmiotu, który zapewniłby bezpieczeństwo pacjentek z regionu, a takich prób zabrakło – dodaje.
Uważa, że skuteczna reforma miejscowych szpitali w Sanoku, Lesku i Ustrzykach Dolnych nie jest możliwa do osiągnięcia bez konsolidacji i stworzenia jednego podmiotu, który zamiast konkurować i dublować oddziały, działałby pod jednym zarządem, a każda z trzech lecznic miałaby określoną specjalizację.
Ratunek przez likwidację?
Likwidacja porodówki została wpisana w plan naprawczy ustrzyckiego szpitala, jednak gwarancji, że to pomoże uratować szpital nie ma. – Robimy wszystko, aby ograniczyć koszty i zwiększyć przychody. W lutym braknie nam pieniędzy na wypłaty, dojdzie do sytuacji, że ze względu na niewydolność finansową trzeba będzie zamknąć szpital – mówi starosta.
Szpital ma prawie 21 milionów długu. Same koszty osobowe, czyli wypłaty, pochłaniają 103 procent kontraktu. – Żadna placówka nie byłaby rentowna w takiej sytuacji – rozkłada ręce starosta.
Dodaje, że pieniądze z kredytów się wyczerpały, a banki nie chcą już udzielać pożyczek ustrzyckiemu szpitalowi. – Po prostu nie mamy wyjścia, musimy szukać oszczędności. Nie możemy dopuścić do tego, aby mieszkańcy Bieszczadów zostali bez opieki medycznej – dodaje.
Nieunikniona konsolidacja ratunkiem dla szpitali
W rozmowie z dziennikiem Super Nowości starosta zapewnił, że wszystkie decyzje dotyczące ustrzyckiego szpitala podyktowane są troską o bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców, a planowana restrukturyzacja placówki ma uchronić ją przed likwidacją. – Nie możemy dopuścić do sytuacji, kiedy szpital znika z mapy Ustrzyk Dolnych, a nasi mieszkańcy zostają pozbawieni dostępu do specjalistycznej opieki zdrowotnej. Dlatego będziemy podejmować decyzje, które mają za zadanie poprawę sytuacji SP ZOZ w Ustrzykach w sposób trwały i zapewniający rozwój jednostki – powiedział.
Zapewnił też, że porodówka to jedyny oddział, jaki przewidziany został do likwidacji. Wszystkie pozostałe oddziały przejdą restrukturyzację. Starosta uważa, że jedynie konsolidacja trzech szpitali w Sanoku, Lesku i Ustrzykach Dolnych pozwoli uratować poszczególne placówki przez widmem całkowitej likwidacji. – Sytuacja jest trudna i to wiadomo nie od dziś. Od dawna prowadzimy rozmowy, z placówką w Sanoku jesteśmy w stanie dojść do porozumienia w sprawie konsolidacji choćby dzisiaj. Trzeba tak zorganizować, aby nie konkurować, a uzupełniać swoją działalność. Tu chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo tysięcy osób w regionie – uważa starosta Andruch.
Podpisz petycję!
Zaraz po ogłoszeniu przez zarząd powiatu decyzji o likwidacji ustrzyckiej porodówki, na portalu petycjeonline.com ruszyła zbiórka podpisów przeciwko likwidacji oddziału.
Kochani zamykają nam oddział ginekologiczno-położniczy w Ustrzykach Dolnych. To ostatnia chwila, żeby go jeszcze uratować, byśmy miały gdzie rodzic i się leczyć. Teraz to zależy tylko od nas, mieszkanek Bieszczad, naszych bliskich i przyjaciół. Razem nie pozwolimy zlikwidować miejsca, gdzie nasi rodzice i my przychodziliśmy na świat, i chcemy żeby nasze dzieci i wnuki rodziły się też w Ustrzykach. Rządzący będą musieli nas wysłuchać, przecież reprezentują mieszkańców. Zawalczmy o najważniejszy oddział w ustrzyckim szpitalu, złóżcie podpisy, i wygramy – apelują autorki petycji.
Petycję podpisało już prawie 600 osób.
Martyna Sokołowska



3 Responses to "Bieszczady bez porodówki"