
KRAJ, PODKARPACIE. W ciągu dwóch lat z rynku zniknęło 22 tys. małych firm.
Grudzień okazał się przełomowym miesiącem dla wielu polskich przedsiębiorców prowadzących własne sklepy. Z rynku ubyło 9,5 tysiąca firm – podaje GUS. I to głównie tych najmniejszych, działających jako osoby fizyczne. Przyczyny takiej sytuacji są różne, jednak główną jest zakaz handlu w niedzielę. Ograniczenia, które z założenia miały być wparciem dla małych sklepów okazały się dla nich zabójcze.
Ustawa o zakazie handlu w niedziele miała pomóc małym firmom prywatnym, którym pozwolono handlować w niedziele. Grudzień pokazał jednak, że mimo to 10 tys. przedsiębiorców nie wytrzymało konkurencji i zrezygnowało z prowadzenia biznesu. Przez ostatnie lat stale ich ubywało, ale jeszcze nigdy w tak ogromnej liczbie. Od pierwszego roku z zakazem handlu w niedziele (2018 r.) zniknęło z rynku aż 22 tys. firm, czyli prawie 4 proc. z nich.
– Żyjemy w złudnym przekonaniu, że drobny handel to podstawa gospodarki – twierdzi Artur Chmaj, ekonomista z WSIiZ w Rzeszowie. Z czego to wynika? – W latach 90. kiedy sytuacja gospodarcza była trudna, najprostszą formą przedsiębiorczości było założenie małego sklepu. Do tego otworzył się import towarów do Polski. Handel się rozwijał. Polska przedsiębiorczość do połowy lat 90. kojarzy się głównie z rozkwitem drobnego handlu. Być może mamy przekonanie, że to norma, tymczasem w gospodarkach rozwiniętych większość handlu skupia się w sieciach handlowych – tłumaczy ekspert.
Nasz model życia mocno się zmienił. – Polacy dysponują większym dochodem, co pozwala robić zakupy rzadziej na większą skalę. Każdy z nas się spieszy, ma mało czasu na zakupy. Duże sieci są wygodne, bo możemy zrobić kompleksowe zakupy raz na jakiś czas – zauważa ekonomista. Są również i tacy, który kupują – zwłaszcza produkty przemysłowe – przez Internet.
– Jest jeszcze strona ekonomiczna. Wielkie sieci handlowe mają zupełnie inne możliwości kształtowania cen, które są często znacznie niższe niż w osiedlowym sklepiku, a Polacy potrafią liczyć – nie ma wątpliwości nasz ekspert.
Zakaz handlu wcale nie pomógł. – Wbrew zamysłowi klienci nie przenieśli się do drobnych sklepików na osiedlach, bo po pierwsze, już ich tam nie ma. Po drugie, ich oferta nie przystaje do tego, co oferują współczesne sieci handlowe. Co więc się dzieje w sobotę, gdy nie ma handlu w niedzielę? Wystarczy spojrzeć na parkingi przed dużymi sklepami. Polacy rzucili się na zakupy w sobotę. Badania pokazują, że wiedząc, że pewnych rzeczy nie możemy kupić, kupujemy więcej – żeby nie zabrakło. Efekt? Skala obrotów hipermarketów wzrosła – nie ma złudzeń Artur Chmaj.
Ustawodawcy mieli określony cel. – Zamysłem ograniczania handlu było odebranie „tortu” dużym sieciom i przekazanie ich w ręce małych firm handlowych, tymczasem skutek jest zupełnie odwrotny. Stał się gwoździem do ich trumny – stwierdza ekonomista. – Rok temu pojawiły się analizy, które Rada Ministrów brała pod uwagę. Podnoszono argumenty, że zakaz będzie zabójczy dla małego handlu. To jednak nie przekonało,
Wioletta Kruk



14 Responses to "Zakaz handlu wykończył małe sklepy"