
BIESZCZADY. Ferie na półmetku. W Bieszczadach spokojnie, choć ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR odnotowali kilka poważnych akcji.
Na Podkarpaciu ferie zimowe ruszyły 13 stycznia. W Bieszczady na aktywny odpoczynek zjechali turyści z całego regionu. Nad ich bezpieczeństwem jak co roku czuwają m.in. ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
Miniony tydzień w Bieszczadach upłynął spokojnie. GOPR-owcy interweniowali w sumie cztery razy.
Pierwszy raz 16 stycznia na stoku narciarskim Gromadzyń w Ustrzykach Dolnych, gdzie narciarz doznał poważnego urazu głowy. Mężczyzna został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala.
Dzień później ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR pomagali 28-letniemu turyście, który skarżył się na silny ból kręgosłupa. – Mężczyzna szedł czerwonym szlakiem z masywu Smereka w kierunku Kalnicy. Został ewakuowany przez naszych ratowników na parking, skąd śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował go do szpitala – relacjonuje Kamil Krechlik, ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
18 stycznia ratownicy wyjeżdżali do dwóch zgłoszeń. Przed południem ewakuowali 14-letnią turystkę z masywu Tarnicy. – Zgłoszenie dotyczyło zachorowania. Ze względu na jej poważny stan i trudnodostępny teren, w którym się znajdowała, na miejsce został wezwany śmigłowiec LPR. Podczas akcji użyto technik linowych, dziewczynka została przetransportowana do Wołosatego, skąd śmigłowiec zabrał ją do szpitala w Rzeszowie – opowiada Kamil Krechlik.
Tego samego dnia około godziny 16 ratownicy zostali wezwani do kolejnej akcji.- Zgłoszenie dotyczyło narciarza, który zjeżdżając z Połoniny Wetlińskiej, doznał urazu stawu skokowego. Poszkodowany został na miejscu zabezpieczony termicznie, ratownik medyczny GOPR podał leki przeciwbólowe, następnie turystę zwieziono saniami transportowymi na Przełęcz Wyżną, gdzie przekazano go załodze karetki pogotowia – relacjonuje ratownik.
Dodaje, że bardzo pomocna w lokalizowaniu poszkodowanych okazała się aplikacja RATUNEK. – Pomogła w trzech przypadkach – precyzuje i zachęca do instalowania aplikacji w telefonach komórkowych.- To bardzo ułatwia nam proces lokalizacji poszkodowanego, a dzięki temu skraca też czas dotarcia do oczekujących na pomoc osób – wyjaśnia Kamil Krechlik.
Pogoda, jak informuje ratownik, jest stabilna, ale warunki panujące w górach dość wymagające. W niedzielę rano na Połoninie Wetlińskiej było minus 6 stopni, ale uczucie chłodu potęgował wiatr wiejący z północy z prędkością 35 km/h. – Trzeba o tym pamiętać przygotowując się do wyjścia w góry, że odczuwalna temperatura z powodu wiatru i wilgoci może być dużo niższa niż ta, którą pokazuje termometr – mówi ratownik. Widzialność jest bardzo dobra. Średnia pokrywa śniegu na połoninach to około pół metra, śnieg jest zmrożony, szlaki bardzo śliskie, warto więc wrzucić do plecaka raczki turystyczne.
W dolinach warunki są już nieco gorsze. Widzialność wynosi od 300 do 1000 metrów. Temperatura oscyluje wokół minus 4-8 stopni Celsjusza.
Martyna Sokołowska




