Andrzej Duda to nie prezydent wszystkich Polaków, tylko funkcjonariuszy partyjnych

III Rzeczpospolita różnych prezydentów miała i o niemal każdym z nich krążyły mniej albo bardziej złośliwe anegdotki. Jeden wysłowić się nie umiał, drugi miał skłonność do trunków, trzeci wpadał w szał i nosił się nader dziwnie, czwarty błędy ortograficzne robił. Ale takiego prezydenta jak Andrzej Duda w III RP jeszcze nie mieliśmy.

Nie było bowiem dotychczas nikogo wśród głów naszego państwa, kto jawnie łamałby Konstytucję i całkowicie bez żadnej żenady służył nie narodowi, nie Polsce, ale prezesowi partii. Andrzej Duda, zwany przez wielu Polaków „Długopisem”, sam siebie sprowadził do roli owego długopisu, po prostu narzędzia do podpisywania tego, co mu jego guru, czyli prezes Kaczyński, każe. Teraz, że kampania prezydencka w pełni już, prezydent PiS-u, bo trudno inaczej Andrzeja Dudę sklasyfikować, już się nie ogranicza do samego podpisywania, wygłasza bowiem gdzie się da tezy swego prezesa nieudolnie udając, że to jego własne, czym obraża urząd Prezydenta RP i wszystkich Polaków, a siebie i Polskę zwyczajnie ośmiesza.

Prezydent, który z założenia ma być reprezentantem wszystkich Polaków, w osobie pana A. Dudy jest reprezentantem tylko i wyłącznie swej partii i jej wszechwładnego prezesa. O tym, że rzekoma reforma sądownictwa w Polsce w wydaniu PiS, tak naprawdę jest łamaniem trójpodziału władzy i naszej Konstytucji, i próbą zagarnięcia władzy sądowniczej przez partię rządzącą wypowiedziały się już największe prawnicze autorytety w Polsce. Tymczasem pan prezydent Duda ostatnio w katowickim „Spodku” sam prawnikiem będąc, co dodajmy dla porządku, bo to innym prawnikom splendoru bynajmniej nie przysparza, zajął się szczuciem na niepokornych władzy sędziów i na te autorytety. Sędziowie, zdaniem pana prezydenta, powinni wiedzieć, jaka jest ich rola. Normalnie to ta rola jest taka, by byli niezależni i orzekali niezawiśle. Ale PiS ma dla sędziów inną rolę, a jakże, służebną wobec… PiS. A panu prezydentowi „jest strasznie przykro”, że profesorowie prawa z najważniejszych polskich uczelni „tego nie rozumieją”. Ano nie rozumieją, bo tego nie da się zrozumieć, opierając się na prawie i jej najwyższym w Polsce akcie, czyli Konstytucji RP. Pan prezydent jednak się nie martwi, uważa, że „to trudno” i zapowiada, że „dobra zmiana w sądach” będzie trwała! Owa „dobra zmiana” w istocie będąca niszczeniem polskiego wymiaru sprawiedliwości nie podoba się też UE, ale i tu pan prezydent wszystkich PiS-iaków ma „odpowiedź”. W Zwoleniu powiedział, że „nikt nas nie będzie pouczał w obcych językach, jak mamy w Polsce rządzić”, bo „tu jest co prawda Unia Europejska, ale przede wszystkim Polska”.

Taką retorykę pan prezydent Duda stosuje wobec prostych ludzi, którzy nie mają świadomości, że prawo państwa unijnego nie może być sprzeczne z prawem Wspólnoty! To prosta droga do wyprowadzenia Polski z UE! Wypada tylko poczekać, aż pan Andrzej Duda zacznie powtarzać z przeproszeniem te same farmazony, jakie wygaduje jego guru, prezes Kaczyński, że Polska musi walczyć o niepodległość i suwerenność! A ta cała „wojna z Brukselą” to nic innego, jak tylko gra na zdobywanie głosów nacjonalistów.

W niewątpliwie patriotycznym dziele pozytywistycznym Henryka Sienkiewicza pokonany przez Wołodyjowskiego Kmicic powiedział do tegoż „Kończ Waś, wstydu oszczędź”, bo takie granice honoru mieli owi panowie. Pan prezydent Duda najwyraźniej ma te granice mocno przesunięte w stronę „jedyną właściwą”, więc sam na to nie wpadnie i trzeba mu to powiedzieć: – Panie Andrzeju Duda, kończ już Waść i wstydu oszczędź! Jeśli nie sobie, to nam Polakom! Bo to wstyd, gdy prezydent staje się partyjna maszynką do wykonywania poleceń swego prezesa.

Redaktor Monika Kamińska

15 Responses to "Andrzej Duda to nie prezydent wszystkich Polaków, tylko funkcjonariuszy partyjnych"

Leave a Reply

Your email address will not be published.