Oszukują, robiąc kminek z piaskiem, a do szafranu dodają sierść!

Nieprawidłowości wykryto także w najdroższych przyprawach. W szafranie wyższa niż deklarowana była np. zawartość popiołu. Fot. Archiwum

KRAJ, PODKARPACIE. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów: Producenci przypraw dodają do swoich produktów piasek, włosy, sierść, popiół…

Ostatni raport UOKiK nie pozostawia złudzeń. 45 proc próbek przebadanych przypraw wykazało poważne nieprawidłowości. I tak: kmin rzymski był zanieczyszczony piaskiem. Pieprz zawierał rozdrobnione drewniane łodyżki, a w szafranie, którego cena może dochodzić do 2 tys. zł za 100 g znajdowały się pojedyncze włókna z ubrań, drobne włoski, a nawet sierść.

Najgorzej w badaniu wypadło oregano, które zawierało nawet 60-80 proc. rozdrobnionych fragmentów innych roślin (ZHU Dawex Paweł Kotowicz, FH Ekka Andrzej Kufel). Wśród nich były m.in. liście czarnej i czerwonej porzeczki, żurawiny, borówki, oliwki, a także majeranku, tymianku i sumaka (popularny na całym świecie krzew). Siłą rzeczy mniejsza niż wymagana była też w oregano zawartość olejków eterycznych – w jednym przypadku (ZHU Dawex) wyniosła ledwie 0,6 ml, podczas gdy norma mówi o wartościach nie mniejszych niż 1,5 ml na 100 g. To o tyle ważne, że „olejki eteryczne jako składniki żywności odznaczają się działaniem leczniczym, są naturalnymi konserwantami, nadają potrawom aromat, a dodane do potraw usprawniają proces trawienia, usuwają uczucie przejedzenia i pobudzają pracę układu pokarmowego” – czytamy w raporcie. Nie lepiej było w przypadku kminu rzymskiego i pieprzu. Ten pierwszy był zanieczyszczony piaskiem czy np. glutenem (brak informacji o tym fakcie w języku polskim, w języku angielskim dane o jego śladowych ilościach; dystrybutorzy: Kuchnie Świata i Habibi). Z kolei drugi zawierał rozdrobnione drewniane łodyżki – nawet 22,3 proc. Miał również więcej popiołu (dystrybutor: Desi Bazaar Neetu Bhojwani) i obniżoną zawartość piperyny, odpowiedzialnej za ostry smak pieprzu (P.W. Marsól Marek Michalski).

Nieprawidłowości wykryto także w najdroższych przyprawach. W szafranie wyższa niż deklarowana była np. zawartość popiołu. Były też w przyprawie pojedyncze włókna z ubrań, drobne włoski (importer: Origos Ożga), a nawet sierść (PPHU Rolpol-Agra Robert Nowaczyk), co może wynikać albo ze zbyt małej staranności podczas jego pozyskiwania, albo z celowego działania. Urząd dodaje w raporcie, że nie było za to krokosza barwierskiego, wcześniej często używanego do fałszowania szafranu i kurkumy, ani kwiatów arniki i nagietka lub podkolorowywanych włókien kukurydzy. W przypadku innych przypraw wcześniej dodawano do nich m.in. trociny i tlenek ołowiu (pieprz cayenne), nasiona papai (pieprz mielony), talk, sproszkowaną kredę i cegłę (sól, w tym himalajska) oraz mąkę kukurydzianą i chromian ołowiu (kurkuma). O innych sztucznych barwnikach nie wspominając. Najgłośniejszy był chyba przekręt na czarnym pieprzu (w 2013 roku), mogącym powodować raka. Wszystko dlatego, że dodawano do niego zużyty olej napędowy, ropę naftową i np. parafinę. Gdy kłamstwo wyszło na jaw, firma została zmuszona do zniszczenia ponad 900 ton przyprawy.

W badaniach UOKiK najlepiej wypadły zaś kurkuma i papryka chili (Smaki Orientu, Unilever, Habibi, a także np. P.W. Marsól i KK Polska). Nie było do nich uwag.

Czy samemu można sprawdzić, co faktycznie jest w przyprawach? UOKiK radzi, by stawiać na sklepy, nie na bazary i targowiska, i raczej na produkty markowe, bo trudniej wtedy o oszustwo. Najlepiej w opakowaniach, nie na wagę. Podpowiada też prosty test „Do szklanki letniej wody wsypać szczyptę przyprawy. Jeśli jest prawdziwa, będzie powoli opadała na dno. Trociny, łodyżki czy nasiona będą się unosiły na powierzchni. Poza tym prawdziwa przyprawa nie zabarwi wody. Wyjątkiem jest szafran, który zmieni jej kolor, ale też nie od razu, lecz stopniowo”.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.