Miejskie autobusy nie będą jeździć do Żurawicy, bo… wójt nie chce

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. UM Przemyśl

PRZEMYŚL, GMINA ŻURAWICA. Jak się dowiedzieliśmy, cała sprawa z kursami miejskich autobusów do Żurawicy została przez wójta Szeleszczuka „załatwiona” dość nieelegancko.

Przemyski magistrat na swej stronie internetowej poinformował, że kursująca dotychczas do gminy Żurawica miejska linia autobusowa nr 2 od 1 lutego już tam jeździć nie będzie, a kursująca tam linia nr 3 ograniczy swe kursy na teren gminy. Jaki jest tego powód?

Byliśmy ciekawi motywów decyzji wójta gminy Żurawica, Tomasza Szeleszczuka, w tej sprawie, więc pozwoliliśmy sobie zatelefonować do urzędu gminy, bo na jej stronie nie było o tym żadnej wzmianki. Z wójtem nie udało się porozmawiać, ale sekretarz Ryszard Kostelecki udzielił nam przedziwnej informacji. – Nie wiem dlaczego miasto poinformowało o likwidacji tych kursów, bo przecież rozmowy na ten temat trwają – stwierdził, dodając, że władze miasta chcą od gminy Żurawica horrendalnie wysokiej ceny za wozokilometr swoich autobusów do Żurawicy. – Dokładnie teraz nie powiem ile, ale kilkanaście razy więcej, niż za wozokilometr liczy sobie PKS – powiedział R. Kostelecki.

Zaskoczeni tak sprzecznymi informacjami zwróciliśmy się do przemyskiego magistratu o wyjaśnianie. – Bardzo dziwne informacje przekazał pan sekretarz, bo nie dalej jak pod koniec zeszłego tygodnia rozmawiałem na ten temat po raz już kolejny z panem wójtem Tomaszem Szeleszczukiem i stanowczo stwierdził on, że nie jest zainteresowany wspomnianymi kursami MZK na teren jego gminy – powiedział wiceprezydent Przemyśla, Bogusław Świeży. – Nie wiem też skąd pomysł o jakichś horrendalnych cenach naszych wozokilometrów. Proponowaliśmy, by gmina Żurawica dopłacała za wozokilometr na swoim terenie 5,25 złotego – uściślił wiceprezydent.

Jak się dowiedzieliśmy, cała sprawa z kursami miejskich autobusów do Żurawicy została przez wójta Szeleszczuka „załatwiona” dość nieelegancko. – W ostatni dzień zeszłego roku, 31 grudnia, otrzymaliśmy od wójta gminy Żurawica mail, w którym poinformował, że rezygnuje z kursów „dwójki” i częściowo „trójki” do jego gminy od następnego dnia, czyli od Nowego Roku – wyjaśnił B. Świeży. – Ostatecznie uzgodniliśmy pozostawienie tych kursów do końca stycznia, bo przecież ludzie już mieli wykupione bilety miesięczne, a poza tym nie byłoby fair zlikwidować kursy z dnia na dzień – dodał.

Tymczasem wkrótce w lokalnym tygodniku ukazał się materiał na ten temat z wypowiedziami wójta Tomasza Szeleszczuka. – Zawierał on nieprawdziwe informacje – powiedział Bogusław Świeży. – Na przykład taką, że miasto chciało od gminy Żurawica 7,82 złotego za wozokilometr, a faktycznie oczekiwaliśmy dopłaty w wysokości 5,25 złotego – kontynuował. dodając, że to niezbyt poważne ze strony wójta dezinformować opinię publiczną i winą za swą decyzję o likwidacji kursów autobusów obarczać władze miasta.

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż jak się nieoficjalnie znacznie wcześniej dowiedzieliśmy, przed wyborami samorządowymi w 2018 roku kandydujący na wójta z ramienia PiS, Tomasz Szeleszczuk miał w gminie Żurawica rozpuszczać plotki, że ówczesny wójt ma zamiar zlikwidować kursy miejskiego autobusu linii nr 3. Walkę o fotel wójta wygrał Szeleszczuk i zdecydował w sprawie autobusów, jak zdecydował. Tylko dlaczego wójt zwala to na miasto, zamiast zwyczajnie poinformować, że taką podjął decyzję?

Monika Kamińska

One Response to "Miejskie autobusy nie będą jeździć do Żurawicy, bo… wójt nie chce"

Leave a Reply

Your email address will not be published.