46-latek z zarzutem zabójstwa wujka

46-letni Mirosław M. jest podejrzewany o zabójstwo swojego 70-letniego wujka. Fot. Archiwum KMP Rzeszów

GŁOGÓW MAŁOPOLSKI. Mirosławowi M. za zamordowanie 70-latka grozi nawet dożywocie.

Liczne obrażenia głowy, otwarte złamanie żuchwy i zmiażdżenie krtani doprowadziły do śmierci 70-letniego Stanisława M., mieszkańca Głogowa Małopolskiego. O spowodowanie u niego tych obrażeń rzeszowscy śledczy podejrzewają bratanka tragicznie zmarłego – 46-letniego Mirosława M. We wtorek w Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie mężczyzna usłyszał już zarzuty. Poprzedniej nocy został zatrzymany w Krakowie, dokąd uciekł po zabójstwie.

– Mirosławowi M. postawiono zarzut, iż 20 stycznia w miejscowości Głogów Małopolski dokonał zabójstwa Stanisława M. w ten sposób, że działając w bezpośrednim, zamiarze pozbawienia życia, uderzał go dłońmi oraz nieustalonymi bliżej narzędziami tępymi i tępokrawędzistymi w okolice głowy i korpusu ze znaczną siłą, powodując u pokrzywdzonego liczne obrażenia, które doprowadziły do jego zgonu – informuje Sylwia Urban-Koszela, zastępca Prokuratora Rejonowego w Rzeszowie. – Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa oraz złożył obszerne wyjaśnienia, które są weryfikowane przez prokuraturę oraz funkcjonariuszy policji – dodaje.

Śledczy przesłuchali i przedstawili zarzut Mirosławowi M. we wtorek po południu, gdy policjanci przywieźli go do Rzeszowa z krakowskiego aresztu, w którym przebywał. Mężczyzna został zatrzymany noc wcześniej – w poniedziałek około godz. 23.30 na ul. Grodzkiej w Krakowie, gdzie zauważył go patrol policjantów z oddziału prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji. Jak relacjonował nam wówczas nadkom. Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej policji, 46-latek wzbudził podejrzenia patrolujących funkcjonariuszy, bo na ich widok próbował schować się w bramie. Gdy został wylegitymowany, okazało się, że poszukują go policjanci z Rzeszowa w związku z zabójstwem 70-latka.

Ciało Stanisława M. w jednym z domów jednorodzinnych w Głogowie Małopolskim znaleźli w poniedziałek przed południem członkowie jego rodziny, którzy zawiadomili policję. Nim funkcjonariusze zjawili się na miejscu, Mirosław M. zdążył już uciec. Jak nieoficjalnie wiadomo, mężczyźni mieszkali razem. Zdaniem policji, w dniu, w którym rozegrał się dramat, doszło pomiędzy nimi najprawdopodobniej do awantury. Dlaczego jednak skończyła się aż tak drastycznie, nie wiadomo. Szczegóły zajścia wyjaśni trwające prokuratorskie śledztwo.

W środę Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec Mirosława M. tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.