Zamykają szpitalne oddziały, by przetrwać?

– My takich problemów, jak inne szpitale w Polsce, jeszcze nie mamy. A to tylko dlatego, że staramy się szybko reagować na zmiany, które wymusza na nas system – mówi Zbigniew Strzelczyk, dyrektor Szpitala Powiatowego w Kolbuszowej. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Szpital może być jedną z nielicznych publicznych lecznic w Polsce, która jest na finansowym plusie.

W dobie zapaści polskiej służby zdrowia Szpital Powiatowy w Kolbuszowej może okazać się jedną z nielicznych lecznic w kraju, której finanse będą na plusie. Stanie się tak jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia zapłaci jej za nadwykonania. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie likwidacja „deficytowych” oddziałów noworodkowego i położniczo-ginekologicznego, a także planowane w tym roku „wygaszenie” pediatrii.

Z informacji Zbigniewa Strzelczyka, dyrektora szpitala, wynika, że kierowany przez niego zakład zakończył miniony rok 1 714 513 zł na minusie, z czego jednak nadwykonania wyniosły 2 126 251 zł. – Gdyby nam za nie zapłacono, wynik finansowy byłby 411 738 zł na plusie. A więc płynność finansowa szpitala jest utrzymana – przekonuje dyrektor.

Urologia, ZOL i „Sztuczna Nerka”

– Na czwartym piętrze mamy chirurgię ogólną i urologię. Te dwa oddziały bardzo dobrze ze sobą współpracują. Nadwykonania, o których wspomniałem,  dotyczą głównie urologii i przekraczają 1,7 mln zł. Jeśli otrzymamy te pieniądze z NFZ, a są na to dość duże szanse, to jako nieliczni w Polsce, zbilansujemy nasz szpital – zapewnia Strzelczyk.

Włodarz szpitala zadowolony jest również z funkcjonowania oddziału rehabilitacji ogólnoustrojowej, który trzy lata temu zastąpił porodówkę. – Oczekiwania na miejsce jest tam bardzo długie – podkreśla. – Na ul. Kolejowej znajduje się oddział dializoterapii i nefrologii. Pacjentów jest tam bardzo dużo, nie ma zagrożenia dla jego funkcjonowania. Mamy jeszcze Zakład Opiekuńczo Leczniczy, jeden z największych i najlepszych na Podkarpaciu. 

„Szpital stał się biznesem”

– W tym roku chcielibyśmy więcej pracować w oddziałach zabiegowych, gdyż nasz blok operacyjny ma możliwości znacznie większe niż przewiduje kontrakt z NFZ – twierdzi. – W przypadku urologii możemy zaryzykować i możemy robić więcej. Oddział ten jest naprawdę dobry, jestem dumny z lekarzy urologów pracujących w Kolbuszowej.  

Na zarzuty, że szpital to nie przedsiębiorstwo, dyrektor odpowiada: – Niektórzy myślą, że dostajemy pieniądze z nieba. Tak nie jest. Na wszystko trzeba zarobić – zaznacza. – W Polsce mnóstwo oddziałów jest zamykanych, bywa i tak, że całe szpitale są likwidowane. Finanse mogą nas nie obchodzić, ale to one decydują, czy placówka istnieje czy nie. Szpital stał się, niestety, biznesem. Są jednostki na Podkarpaciu, które nie płacą pracownikom ZUS-u, bo ich na to nie stać. Szpitale te są zadłużone bardziej niż wynosi ich umowa z NFZ.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.