Kolejna odsłona konfliktu w sprawie parkingu dla transportów z odpadami

Przedstawiciele UMWP bronią decyzji o utworzeniu parkingu z odpadami w Rzeszowie. Fot. UM Rzeszów

RZESZÓW. Prezydent Tadeusz Ferenc obawia się, że utworzenie parkingu w Rzeszowie spowoduje, że po drogach będą transportowane niebezpieczne materiały.

Temat utworzenia w Rzeszowie przy ul. Ciepłowniczej parkingu dla zatrzymanych pojazdów przewożących odpady mogące być niebezpieczne wciąż wzbudza sporo emocji. Miasto zaprotestowało i zaskarżyło uchwałę Sejmiku Podkarpacia w tej sprawie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Urząd Marszałkowski odpiera zarzuty. – Protest od początku jest tylko i wyłącznie protestem politycznym – mówiła Anna Huk z zarządu województwa.

Sejmik Podkarpacia przyjął w styczniu uchwałę zezwalającą na utworzenie przy ul. Ciepłowniczej w Rzeszowie, na terenie bazy MPGK Rzeszów, parkingu dla czasowo zatrzymanych pojazdów (zakwestionowanych przez służby) przewożących odpady mogące być niebezpieczne. Uchwałę „na kontrze” przyjęli rzeszowscy radni, nie godząc się na takie rozwiązanie w stolicy Podkarpacia. Ponadto władze Rzeszowa postanowiły zaskarżyć decyzję Sejmiku do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jak tłumaczą, „na terenie bazy MPGK nie ma miejsca na przedsięwzięcie”, a poza tym obawiają się, że po drogach będą transportowane niebezpieczne materiały np. środki chemiczne. – Nikt nie zwrócił się do właściciela nieruchomość, którym jest spółka prawa MPGK, z pytaniem czy na tym terenie można w ogóle utworzyć parking – irytował się kilka dni temu Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa. Jak dodał, wciąż nie ma dokładnej informacji jak parking miałby wyglądać, kto miałby go przygotować i finansować jego utrzymanie.

„Protest polityczny”

W odpowiedzi na protest i zarzuty miasta, we wtorek Urząd Marszałkowski, przedstawił swoje stanowisko. – Pragnę podkreślić, że ten protest od początku jest tylko i wyłącznie protestem politycznym, wywołanym i systematycznie podtrzymywanym przez polityków Platformy Obywatelskiej. Protest nie służy mieszkańcom Rzeszowa, gdyż brak takiego miejsca może służyć pojawieniem się dzikich składowisk odpadów chociażby w Rzeszowie, czy w najbliższej jego okolicy – mówiła Anna Huk z zarządu województwa z departamentu Ochrony Środowiska.

Marszałek Władysław Ortyl wystosował list do prezydenta Rzeszowa, w którym podkreśla wagę problemu. – Już samo istnienie miejsc zatrzymania kwestionowanych transportów powinno radykalnie ograniczyć próby powstawania „dzikich składowisk odpadów”, które jak wskazuje praktyka, tworzone są najczęściej w legalnie wyznaczonych miejscach zbierania lub przetwarzania odpadów – pisze marszałek. Zdaniem Andrzeja Kuliga, dyrektora departamentu Ochrony Środowiska, w praktyce zatrzymywane są średnio trzy transporty rocznie w skali województwa. – Najczęściej mogą one dotyczyć obecnie tzw. frakcji nadsitowej, niebędącej odpadem niebezpiecznym – przekonywał dyrektor. Mimo deklaracji, ratusz wydaje się nie zmieniać swojego stanowiska. To za pewne nie koniec batalii na linii Urząd Miasta Rzeszowa – Urząd Marszałkowski.

Kamil Lech

4 Responses to "Kolejna odsłona konfliktu w sprawie parkingu dla transportów z odpadami"

Leave a Reply

Your email address will not be published.