
Rozmowa z prof. Zbigniewem Lwem-Starowiczem, słynnym seksuologiem, psychiatrą i psychoterapeutą. Był on gościem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, która wraz z Fundacją Tygodnika Powszechnego organizuje cykl spotkań „Wielkie pytania w nauce”.
– Podoba się Panu Podkarpacie?
– To jest specyficzny teren, bije rekordy pod względem liczebności dziewic, również tych konsekrowanych.
– I to mimo że seks jest wszędzie!
– W tej chwili nie ma problemu z dostępem do seksu. W czasach PRL-u było inaczej… ludzie ukradkiem sięgali po zapyziałe świerszczyki.
– Dzisiaj seks rządzi w kinach, w księgarniach…
– Grey?
– I Lipińska.
– To są współczesne harlekiny. Pieprzny seks jest w nich tylko dodatkiem.
– Dodatkiem?
– Bohaterem dawnych harlekinów był dżentelmen w smokingu, który w świetle księżyca prowadził partnerkę na plażę, by wyznać jej miłość. Bohaterem tych współczesnych jest zamożny mężczyzna, nieważne, czy bandzior czy przemysłowiec. Ma on zabiegać o kobietę, złożyć świat u jej stóp – dawać jej drogie prezenty, latać po nią helikopterem itd.
– Nie chodzi więc o seks?
– Czytelniczki rzadko fantazjują o sadomasochistycznym seksie. Przede wszystkim pragną poczucia ważności, królewskiego traktowania, poświęcenia… Jeżeli są zainteresowane seksem, nie muszą sięgać po książki ani filmy. Znajdą go w Internecie.
– Skąd bierze się popularność pornografii?
– Daje frajdę, jest atrakcyjna. Pornografia istnieje od zawsze, od starożytności. Wtedy była afrodyzjakiem dla starzejących się mężczyzn.
– Dzisiaj często sięgają po nią dzieci…
– Ponieważ jest dostępna, a dzieci są ciekawskie. Już przedszkolaki zastanawiają się nad tym, skąd się wzięły, jak przyszły na świat itd. U młodzieży ciekawość sięga dalej, a niektóre filmy pornograficzne są przygotowane profesjonalnie, atrakcyjne. Jest w nich dobór pięknych wnętrz, scenerii, aktorów, jest podkład muzyczny. To może wciągać.
– Nie można tej ciekawości zaspokoić inaczej?
– Gdzie młody człowiek może w tej chwili zaspokoić potrzeby poznawcze na temat seksu? W domu nie znajdzie odpowiedzi, bo rodzice na ogół o seksie nie rozmawiają, podobnie w szkole. A w Internecie jest wszystko, a w dodatku szybko i łatwo dostępne. Wystarczy kliknąć… i już.
– Tyle że informacje są bałamutne.
– To zależy, na co się trafi. Na temat łuszczycy pokażą się zarówno artykuły medyczne, jak i popularnonaukowe, a w końcu i rozmaite wypociny zwykłych ludzi.
– Pana coś zaskakuje?
– Mężczyźni często pytają o przeciętną wielkość członka, a otrzymują takie odpowiedzi, które mogą być tylko źródłem kompleksów. Co gorsza, odpowiadają im nieraz tacy internauci, którzy zabawiają się kosztem innych. Zdarza się, że mężczyźni podszywają się pod kobiety, piszą, że wielkość członka jest bardzo ważna, i tym sposobem stwarzają mity i stereotypy. Jeśli internet miałby być pomocny w sprawach medycznych, to tylko z przewodnikiem wskazującym jak odsiać ziarno od plew.
– Katastrofa.
– Jest nadzieja. Dzisiaj przeczytałem o pewnej inicjatywie. Pracownicy Uniwersytetu Poznańskiego mają prowadzić zajęcia edukacyjne z zakresu seksu w szkołach w Poznaniu. Od pracowników naukowych, którzy zajmują się seksuologią wieku rozwojowego, młodzież otrzyma rzetelną dawkę wiedzy. I odpowiedzi na liczne pytania.
– A jakie pytania padają?
– Kiedyś młoda dziewczyna zapytała mnie, jak często pierwsza miłość kończy się sukcesem. Inaczej mówiąc: czy szkolna miłość może być na całe życie. Zapytała, bo jest zakochana i boi się. Docierają do niej różne sprzeczne informacje.
– Jakie wiadomości ma Pan dla niej?
– I dobre, i złe. Istnieją takie związki, które przetrwają od czasów szkolnych na całe życie, ale jest ich niewiele. Większość miłości szkolnych nie kończy się pójściem do ołtarza. Przy czym staram się młodzieży wyjaśnić, że, owszem, zawody miłosne są przykrym doświadczeniem, ale ono czyni człowieka silniejszym.
– Miłości zawsze towarzyszy strach?
– Udana miłość przypomina trochę raj. Ale czy raj może trwać wiecznie? Wyobraźmy sobie bardzo udany związek, parę kochającą się bez względu na wszystko, bez względu na życie w klitce, na niskie zarobki. W końcu coś zmąci ich spokój, choćby najmniejsza wątpliwość. Starsze pary, pozornie szczęśliwe, też się niepokoją – na przykład o to, kto pierwszy umrze.
– Są związki typu papużki nierozłączki…
– Tak, jedno umiera, a po tygodniu drugie… To dobra wiadomość dla romantyków.
Rozmawiał Marcin Czarnik



6 Responses to "Seks dostępny od zaraz"