Zostawcie nasze szkoły w spokoju!

Mieszkańcy Ulanicy, Dąbrówki Starzeńskiej, Harty i Dylągowej pikietowali wczoraj przed Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie w obronie podstawówek, które mają zostać objęte reorganizacją. Fot. Paweł Dubiel

Rodzice z gminy Dynów nie chcą dopuścić do reorganizacji 4 podstawówek.

Likwidacja lub przekształcenia – dotknie aż 60 podkarpackich szkół. Wnioski w tej sprawie leżą na biurku kuratora oświaty. Gmina Dynów do reorganizacji zgłosiła – 4 podstawówki: w Ulanicy, Dąbrówce Starzeńskiej, Harcie i Dylągowej. Powód? – Demografia, czyli niewystarczająca liczba dzieci – tłumaczy wójt Wojciech Piech. To nie przekonuje mieszkańców: – Gmina szuka oszczędności kosztem naszych dzieci! – denerwują się i protestują. W poniedziałek (24 bm.) przyjechali z transparentami przed Urząd Wojewódzki.

Zgodnie z planami gminy Dynów, już od września w zgłoszonych szkołach miałyby „zniknąć” klasy 4 – 8, a pozostać tylko 0 – 3. Dzieci z odłączonych klas miałyby dojeżdżać do wyznaczonych przez gminę szkół. Rodzice nie chcą do tego dopuścić i poprosili Super Nowości o interwencję. – Nasze dzieci płaczą, że nie chcą iść gdzie indziej – przyznają zrozpaczeni rodzice. Zaprosili nas do Szkoły Podstawowej w Ulanicy. Na spotkanie przybyli też rodzice uczniów pozostałych 3 podstawówek, które również mają dotknąć przekształcenia.

– Nasza szkoła istnieje już 154 lata. W 2002 roku została rozbudowana w głównej mierze za pieniądze od mieszkańców i w czynnie społecznym. Teraz ma zginąć, bo ta reorganizacja to początek całkowitej likwidacji – oburza się pani Kazimiera z Ulanicy. – Rodzice chcąc uniknąć stresu dla dziecka przy przenoszeniu go po trzech latach do innej szkoły, od razu wybiorą inną. To będzie koniec!

Uczniowie z Ulanicy mieliby dojeżdżać do szkoły w Łubnie. – Gmina twierdzi, że to zaledwie 6 – 7 km, ale to nieprawda. Autobus będzie wstępował też po dzieci z innych wiosek i w ten sposób zrobi się już 18 km – tłumaczy nasza rozmówczyni. – W życiu nie pozwolimy na to, aby nasze dzieci wstawały codziennie o 6 rano i poświęcały 45 minut na drogę w jedną stronę jadąc 30-letnim autobusem po górzystym, niebezpiecznym terenie. Strach pomyśleć, co będzie zimą! Do tego dochodzi długie oczekiwanie na świetlicy przez młodsze dzieci, które choć skończą lekcje wcześniej, np. o godz. 13, będą musiały czekać na starsze, żeby razem wrócić do domu. Gdy przyjadą będzie już późno. Skąd wezmą siłę na odrabianie lekcji i naukę? Nie mówiąc już o tym, że będziemy mogli zapomnieć o zajęciach dodatkowych, na które mogłyby uczęszczać. Dzieci tylko na tym stracą. Mamy szkoły bliżej – w Futomie oddalonej o 4 km lub Dynowie – o 5, które są poza obrębem gminy. Damy dzieci tam, bo najważniejsze dla nas jest ich bezpieczeństwo – zapowiada.

Podobna sytuacja jest w Dylągowej. – U nas wychodzi 21 kilometrów do nowej szkoły – mówią panie Jolanta i Lidia. – W okresie zimowym autobus kursowy w ogóle do nas nie dojeżdża, bo drogi są nieprzejezdne. Problem z wyminięciem się mają samochody osobowe, a nasze dzieci chcą puścić w taką podróż do szkoły. I skąd będą zabierane tym autobusem? Będziemy je odprowadzać gdzieś ponad kilometr? Mamy plagę dzików, pokazują się wilki. I tak nasze dzieci będą chodzić? Wyślemy je do szkoły poza obrębem gminy, gdzie jest bliżej i bezpieczniej! – zapowiadają.

– Ta szkoła to serce wsi, tak jak we wszystkich pozostałych – mówi pani Bernadetta z Dąbrówki Starzeńskiej. – Też budowaliśmy ją w czynie społecznym. Jest jedynym miejscem gdzie kwitnie życie kulturalne. W niej odbywają się wszystkie uroczystości, ludzie spotykają się, dzieci są szczęśliwe. Gdy zabiorą nam wyższe klasy, odejdą też dzieci z młodszych, żeby rodzeństwu było raźniej. Wtedy szkoła przestanie istnieć. Na spotkaniach przedwyborczych wójt obiecywał, że szkoły są bezpieczne. Wierzyliśmy mu, oddaliśmy na niego swoje głosy. We wszystkich czterech miejscowościach gdzie teraz chce reorganizować szkoły miał przewagę w wyborach, bo ludzie mu zaufali. Czujemy się oszukani!

Rodzice uczniów podkreślają jeszcze jedną rzecz: – W takich małych szkołach nauczyciele są  w stanie poświecić więcej uwagi dzieciom, bo mają ich mniej pod opieką. To przekłada się na wyniki w nauce – przyznają. – Władze gminy mówią że nasze dzieci są pokrzywdzone, bo potem nie potrafią odnaleźć się w większej szkole. To bzdura! Nasze dzieci nie są „odcięte od świata”, a wręcz przeciwnie, bo biorą udział we wszystkich wydarzeniach kulturalnych i konkursach. Są dobrze wykształcone i przygotowane do dalszej nauki, co widać po ocenach. Nie widzimy lepszego miejsca dla naszych dzieci.

– Mam niepełnosprawne dziecko. Przez 5 lat nauczyciele stawali na głowie, żeby się otworzyło i podciągnęło w nauce. I to się im udało, za co jestem im wdzięczna. Teraz to wszystko zostanie mu odebrane – dodaje pani Wioletta, której pociechy uczą się w szkole podstawowej w Harcie Górnej. – Nikt nie patrzy na to, co my czujemy, bo liczą się pieniądze. Chcą oszczędzać kosztem naszych dzieci.

– A im niczego tu nie brakuje – dodają rodzice z Ulanicy. – Dzięki staraniom pani dyrektor mamy nowocześnie wyposażone klasy: pracownię biologiczno-geograficzną, biologiczno-chemiczną, w każdej sali znajduje się tablica albo monitor interaktywny, zakupione zostały nowe laptopy. Mamy stołówkę i salę gimnastyczną, obok szkoły jest boisko i plac zabaw. Dzieci wyjeżdżają do kina, teatru, na wycieczki zagraniczne i krajowe.

– W klasie mojego syna było sześciu uczniów z których  pięciu miało świadectwo z czerwonym paskiem. To o czymś to świadczy – dodaje pani Bernadetta.

Zdruzgotani mieszkańcy przyznają, że choć w sprawie reorganizacji szkół odbyło się kilkanaście spotkań, ich argumenty nie trafiają do władz gminy. – Proponowaliśmy różne rozwiązania – przyznają. – Zaoferowaliśmy, że jak już trzeba szukać oszczędności, to będziemy fundować dzieciom środki czystości. Możemy dokładać się do światła czy gazu. Nauczyciele zaproponowali, że zrezygnują z „13”, mogą nieodpłatnie zajmować się świetlicą i biblioteką. Dla nas szkoła jest wartością społeczną, dlaczego nasze dzieci mają płacić za to, że gmina szuka teraz oszczędności, aby spłacić zaciągnięty w ostatnich latach dług.

W tej sprawie zwróciliśmy się do Wojciecha Piecha, wójta gminy Dynów. – Głównym powodem reorganizacji szkół jest demografia – tłumaczy. – Mamy bardzo mało dzieci w tych szkołach. Są placówki, w których mamy 3 klasy po 2 osoby. Dopóki nie zmieni się finansowanie oświaty, my jako samorządy nie jesteśmy w stanie utrzymać małych placówek. W 2019 r w gminie urodziło się 58 dzieci. W 9 placówkach oświatowych w klasach 1-8 uczy się 488 dzieci. A mamy 107 pełnych etatów nauczycielskich. Wychodzi „niecałe” 8 dzieci na 1 etat. Reorganizacja oznacza 25 etatów mniej.

Jak zapewnia wójt, szkoły, w których pozostaną klasy 0 – 3 nie zostaną zamknięte. – Przykładem może być szkoła w Laskówce, która już została zreorganizowana i funkcjonuje. Uczy się w niej 11 dzieci w klasach 0 – 3, mamy tam 2,58 etatu nauczyciela – mówi Wojciech Piecha. – Utrzymanie budynków to niewielki koszt. Największe koszty, jakie ponosimy, to niestety koszty personalne. Średnia subwencja na ucznia w 2019 r. wynosi ok 11 615 zł.  Płace dla nauczycieli dyplomowanych oscylują w granicach 90 tys. zł. rocznie. Doskonale rozumiem i rodziców i nauczycieli, bo sam nim jestem, ale zwyczajnie nie jesteśmy w stanie tych szkół utrzymać. To nie jest nowy problem, jestem kolejnym wójtem, które podejmuje się próby reorganizacji. To już piąta taka próba.

A co z obietnicami przedwyborczymi? – pytamy. – Faktycznie mówiłem, że postaram się te szkoły utrzymać. Nie znałem jednak do końca sytuacji finansowej gminy. Nauczyciele dostali w międzyczasie podwyżki. Na wrzesień zapowiedziane są kolejne, prawie 6- procentowe. Dla mnie to naprawdę ciężka sytuacja, zresztą mój brat, który jest nauczycielem  również przez to straci pracę, ale niestety nie mam wyboru. Rozumiem rozgoryczenie rodziców, ale zapewnię dzieciom dojazd do wyznaczonych szkół. Jeżeli trzeba będzie, kupimy autobusy lub wynajmiemy firmę, która będzie świadczyć dla nas usługi przewozowe. To nie jest tylko problem naszej gminy. Podobne mają gminy w całej Polsce.

Teraz wniosek gminy Dynów o reorganizację szkół czeka na zaopiniowanie przez Podkarpackiego Kuratora Oświaty.

Katarzyna Szczyrek

8 Responses to "Zostawcie nasze szkoły w spokoju!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.