Każdy z nas na pewno słyszał o tym, że niektórzy złodzieje mają taką prostą metodę na odciągnięcie uwagi i podejrzeń od siebie. Ot, jak kogoś okradną na przykład w tłumie, a ten się zorientuje, że okradziony został, to złodziej krzyczy „łapaj złodzieja” i jeszcze udaje, że pomaga złapać. Stary to i mocno ograny złodziejski numer, ale są naiwniacy, którzy nadal dają się na to nabrać nie tylko złodziejom, jak się okazuje, ale też hejterom i przemocowcom.
Ostatnio w Miastku doszło do prawdziwie gorszącego incydentu. Mianowicie lokalny działacz PiS po wieczornej mszy poszedł „w Miastko” zbierać podpisy poparcia dla Andrzeja Dudy. Zadzwonił domofonem do kilku mieszkań w budynku i czekał, aż ktoś mu otworzy. Tymczasem z budynku wyszedł jego mieszkaniec, który, według podanych informacji, miał pobić działacza PiS i zabrać mu dokumenty. Agresor został zatrzymany, postawiono mu zarzuty. Tyle informacji, a komentarz do tej sytuacji może być tylko jeden: karygodne zachowanie, które w cywilizowanym świecie nie powinno nigdy mieć miejsca.
Ów pożałowania godzien incydent natychmiast wykorzystało lokalne PiS, które wydało specjalne oświadczenie, w którym czytamy: – Za słowami Szefowej Sztabu Andrzeja Dudy, Pani mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło, apelujemy i prosimy o zaprzestanie jakichkolwiek aktów przemocy. Nie ma zgody na hejt, który rodzi przemoc. Czytamy i oczy przecieramy ze zdumienia!
Trudno się bowiem nie zdumieć, gdy się przeciwnicy hejtu i przemocy powołują na słowa „damy”, która podczas kampanii samorządowej… pogryzła człowieka! To zaiste prawdziwy przykład unikania wszelkich aktów przemocy. Niemniejsze zdumienie wzbudza fakt, iż o zaprzestanie hejtu i przemocy apelują przedstawiciele partii, która się tymiż, rzecz można, wręcz trudni!
Któż bowiem przy pomocy telewizji rządowej szczuł nieprzerwanie na śp. Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska? Szczuto na niego i na jego rodzinę, nie licząc się z żadnymi normami przyzwoitości, aż doszło do tragedii. Niczego to jednak PiS nie nauczyło; nadal szczuje! A to na Jurka Owsiaka, a to na posła Brejzę, a to na marszałka Senatu, profesora Grodzkiego, a to na Lecha Wałęsę i na wielu innych, którzy nie są „wyznawcami” tej partii.
No i oczywiście na niepokornych władzy sędziów. Przypomnijmy, że nie kto inny, tylko, o zgrozo, Ministerstwo Sprawiedliwości PiS-owskiego rządu opłacało farmy trolli hejtujące sędziów! Z naszych podatków, dodajmy dla porządku.
Szczytem hipokryzji, a i bezczelności jest, by politycy, działacze czy nawet sympatycy PiS-u śmieli mówić, że nie ma zgody na hejt, który rodzi przemoc! Bo oni sami są twórcami tego hejtu w skali wręcz nieprawdopodobnej. Widać to na każdym kroku w telewizji rządowej, ale nie tylko. Wrocławskiej dziennikarce grożono zgwałceniem i śmiercią za jej krytyczne opinie o posłankach PiS. Nawet niewielki Przemyśl ma swoją farmę trolli, zwaną tu po prostu szczujnią, w postaci proPiS-owskiego fanpage, który zajmuje się gloryfikowaniem PiS-u i hejtowaniem wszystkich, którym z PiS-em nie po drodze.
Szanowni działacze i sympatycy PiS! Przestańcie udawać, że brzydzicie się hejtem i przemocą. Wy obie te „dyscypliny” uwielbiacie uprawiać. Problem pojawia się u Was, jak u Kalego z pewnej powieści naszego noblisty, gdy to Was dotknie hejt lub przemoc, bo gdy wy je stosujecie, czujecie się jak ryba w wodzie.
Redaktor Monika Kamińska



5 Responses to "Hejterzy i przemocowcy krzyczą „precz z hejtem i przemocą”"