Mrówki w izolatce z reżimem sanitarnym

W mediach społecznościowych pan Kamil relacjonował swój pobyt w placówce. Jak mówi, umieszczono go w izolatce na szybko „skleconej” w poczekalni.

ROMANO DI LOMBARDIA, RZESZÓW. Kierowca z Rzeszowa relacjonuje swój pobyt we włoskim szpitalu, gdzie trafił do izolatki z powodu podejrzeń u niego koronawirusa.

– Leżę w szpitalu, który według mnie, nie jest w żaden sposób przygotowany do przyjęcia pacjentów z podejrzeniem zakażenia koronawirusem – mówił na YouTube Kamil, kierowca z Rzeszowa, który przebywał w szpitalu w Romano Di Lombardia, ok. 25 kilometrów od Bergamo i 50 kilometrów od Mediolanu, od 24 do 26 lutego, w okresie, kiedy w tej części Włoch odkryto największą ekspresję koronawirusa.

Mężczyzna przyjechała do Włoch w nocy z piątku na sobotę. W poniedziałek dotarł do Mediolanu, podróżując przez dużą część Lombardii. Już wtedy zaczął się źle czuć. Tuż po rozładunku towaru, gdy był w tzw. strefie przemysłowej, w miejscowości Barbata, włoskich policjantów, którzy patrolowali okolicę, zaniepokoiły wyraźne u niego objawy grypopodobne. – Mocno kaszlałem i miałem chyba gorączkę, ale tłumaczyłem im, że dopiero przyjechałem i nie mogłem się jeszcze zarazić koronawirusem. Nie słuchali, wezwali karetkę – opowiadał na swoim kanale internetowym. Jak twierdzi, najpierw przyjęto go w poczekalni, gdzie położono na złączonych krzesłach i gdzie rozmawiał z lekarzem łamaną angielszczyzną, w czym pomagał im przypadkowy pacjent. Po wywiadzie, z którego wynikło, że w drodze spotkał grupę chińskich turystów w maseczkach, postanowiono go odizolować. Na izolatkę przeznaczono fragment tej poczekalni. „Wystarczyło wprowadzić łóżko, a na wiecznie otwartych drzwiach wywiesić informację o izolatce”. To stąd potem pan Kamil publikował w Internecie nagrania, na których pokazał, jak wygląda włoska izolatka, widać w nich np. mrówki spacerujące po stoliku i plastikowych sztućcach, i śmieci wysypujące się z kosza. – Stan sanitarny izolatki nie zabezpiecza ani mnie, ani innych pacjentów szpitala – komentował we wtorek. Na nagraniu widać było jednak, że jest zdrowszy. – Czuję się dobrze, gorączka spadła mi z 39,7 do 37 stopni Celsjusza. Mógłbym jechać już do domu, ale muszę poczekać na wyniki badań – mówił.

Na filmiku rzeszowianin pokazuje m.in. mrówki chodzące po jego łóżku i stole, brud w łazience.

W środę mężczyzna otrzymał wyniki badań na identyfikację koronawirusa. – Około 5 rano przyszły wyniki mojego testu z poniedziałku. Wynik jest negatywny. Lekarz powiedział, że mogę wyjść ze szpitala. Zapytałem, czy mogę iść na nogach, miałem jakieś 7 km do samochodu, ale powiedziano mi, żebym nie chodził „po nocy”. Poczekałem do godziny 6, aż pojawił się kierowca ambulansu, który następnie odwiózł mnie w okolice mojego samochodu – powiedział. – Nareszcie mogłem skorzystać z wody i umyć się chociaż w publicznej toalecie, w izolatce nie miałem tego luksusu. Siedzę sobie teraz, zażywam witaminę C i wapno, podjadam gripex i przygotowuję się do powrotu do Polski. Jestem jednak osłabiony grypą, chodzę więc nadal w maseczce – mówi. – Ale spokojnie, przynajmniej mrówki po mnie nie łażą.

Więcej na https://www.youtube.com/channel/UCH-njHU1GOVWynCMn32Hvaw

Anna Moraniec

4 Responses to "Mrówki w izolatce z reżimem sanitarnym"

Leave a Reply

Your email address will not be published.