
RZESZÓW. Sprawa Rzeszowskich Zakładów Graficznych znów na wokandzie rzeszowskiej apelacji.
W Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie odbyła się rozprawa w procesie odwoławczym ws. Rzeszowskich Zakładów Graficznych. W sądzie słuchani byli tego dnia biegli rzeczoznawcy. Nieoczekiwanie jednak media poproszono o opuszczenie sali. Otrzymały też zakaz publikowania ich wizerunku, personaliów, a nawet… ujawnienia ich płci. Wszystko za sprawą zaskakującego oświadczenia jednego z biegłych, który wyznał przed sądem, że… miał być straszony telefonicznie.
Poniedziałkowa (24 bm.) rozprawa była już kolejną w tym procesie. Sprawę RZG Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zaczął rozpatrywać na powrót w październiku ubiegłego roku, ale przez chorobę sędziego rozprawa była odraczana. Do teraz. Na miniony poniedziałek zaplanowano przesłuchanie dwojga biegłych rzeczoznawców powołanych przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie do sporządzenia opinii uzupełniającej dotyczącej wyceny majątku RZG oraz przejęcia go przez Ryszarda Podkulskiego.
Na rozprawę, która cieszy się dużym zainteresowaniem opinii publicznej, przybyły media. Niedługo później… zostały jednak poproszone o opuszczenie sali. Na ich obecność w trakcie przesłuchania nie zgodził się bowiem jeden z biegłych. W czasie rozprawy oświadczył przed sądem, że nie chce, by publikowano jego wizerunek, podawano do wiadomości publicznej jego dane personalne, a nawet ujawniono płeć. A wszystko to przez pewien telefon, który otrzymał w trakcie pisania opinii. Dzwoniący miał powiedzieć mu, żeby też uważał, bo poprzedniemu mecenasowi, który sporządzał opinię, spalono kancelarię. Telefon biegły odebrał jako groźbę. Sąd przystał na jego wniosek i przesłuchania odbyły się już bez udziału mediów.
O jaką sprawę chodzi?
Otóż faktycznie 5 lat temu – 5 lutego 2015 r. spłonęło należące do Adama Weryńskiego, biegłego sądowego z zakresu księgowości i finansów Biuro Studiów i Analiz Finansowo-Księgowych zlokalizowane w budynku przy ul. ks. Jałowego 16. Weryński pod koniec stycznia zeznawał w toczącym się procesie ws. wyprowadzenia majątku z Rzeszowskich Zakładów Graficznych. – Najprawdopodobniej przyczyną pożaru było podpalenie, na co wskazuje wybita szyba – mówił nam wówczas st. kpt Grzegorz Wójcicki z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. – To było celowe podpalenie. Ktoś wrzucił koktajl do środka – twierdził w rozmowie z Super Nowościami Adam Weryński. – Wyposażenie biura jest całkowicie zniszczone, dokumenty jedynie częściowo się nadpaliły i są do odtworzenia. Informacje z komputera już udało mi się odzyskać – opowiadał. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszów. Sprawcy nie zostali ustaleni.
O to, co działo się w poniedziałek w sali sądowej podczas nieobecności mediów zapytaliśmy sędziego Piotra Moskwę, rzecznika Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. – Rozprawa zakończyła się o godzinie 14.15. – potwierdził. – Sąd postanowił zwrócić się do likwidatora RZG S.A o przedstawienie w terminie 7 dni posiadanej dokumentacji księgowej w postaci ksiąg rachunkowych, ewidencji środków trwałych, tabeli amortyzacyjnej, planów budżetowych, sprawozdań okresowych, bilansów spółki za lata 2003-2006, ewentualnie informacji o miejscu przechowywania tej dokumentacji. Jak wynika z treści protokołu, w trakcie przesłuchania były pewne wątpliwości, których biegli nie potrafili wyjaśnić do końca, powołując się na to, że nie dysponują pełnym materiałem źródłowym, czyli tą dokumentacją. Sąd podjął więc próbę jej uzyskania. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 23 marca – dodaje sędzia Moskwa.
Przypomnijmy. Proces w sprawie wyprowadzenia majątku z RZG ruszył w 2014 roku, a zakończył się 5 lutego 2016 r. nieprawomocnym wyrokiem. Sąd Okręgowy w Rzeszowie uznał wówczas Ryszarda Podkulskiego, jego zięcia Marcina B., syna Sebastiana P. i Bogdana. K. za winnych wyprowadzenia kwoty ponad 14 mln zł z Rzeszowskich Zakładów Graficznych S.A. Ryszard Podkulski został skazany na 3 lata pozbawienia wolności, Marcina B. sąd skazał na 2,5 roku, a Sebastian P. i Bogdan K. usłyszeli wyroki 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Od tego wyroku złożona została apelacja. W maju 2017 r. Sąd Apelacyjny utrzymał ten wyrok w mocy. Obrońcy Ryszarda Podkulskiego i Marcina B. złożyli kasację, która zastała uznana 4 kwietnia ub.r. Decyzją Sądu Najwyższego sprawa wróciła do ponownego rozpoznania przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie.
ksz



23 Responses to "Biegły w procesie Ryszarda Podkulskiego twierdzi, że go straszono"