Nauczyciele przedmiotów zawodowych pilnie poszukiwani

Jednym z zawodów pożądanych w Polsce jest elektryk.

KRAJ, PODKARPACIE. Wykwalifikowany specjalista po studiach wyższych może zarobić 2-3 tys. zł więcej niż w szkole, więc nie szuka tam pracy.

Dyrektorzy szkół robią, co mogą, żeby w szkołach nie zabrakło nauczycieli praktycznej nauki zawodu oraz przedmiotów zawodowych. Zatrudniają emerytów, wysyłają nauczycieli na dodatkowe studia, albo proszą, by godzili się pracować na półtora etatu. Opublikowany niedawno „Barometr zawodów” udowadnia, że oświata ma poważny problem. A związkowcy nie mają wątpliwości – będzie tylko gorzej.

Resort edukacji chwalił się niedawno długą listą 24 zawodów pożądanych. Znalazły się tam m.in: automatyk, elektromechanik, elektronik, elektryk, kierowca mechanik, mechatronik, operator obrabiarek skrawających, ślusarz, technik automatyk, technik elektronik, technik elektryk, technik energetyk, technik programista, technik transportu kolejowego. Pojawiły się cztery nowe zawody, których nie było przed rokiem. To murarz-tynkarz, operator maszyn i urządzeń do robót ziemnych i drogowych, technik budowy dróg oraz technik spawalnictwa. To w większości zawody techniczne, których za moment nie będzie miał kto uczyć.

W połowie lutego opublikowano „Barometrze zawodów”. To ogólnopolskie badanie realizowane przez powiatowe urzędy pracy we współpracy z prywatnymi agencjami zatrudnienia. Analiza  pokazuje szanse na znalezienie zatrudnienia w poszczególnych zawodach będą mniejsze w nadchodzącym roku. Eksperci wyróżniają trzy grupy zawodów: nadwyżkowe, zrównoważone i deficytowe. W najnowszej edycji „Barometru” w deficycie znalazły się zawody wcześniej sklasyfikowane jako zrównoważone. To m.in. blacharze, lakiernicy samochodowi i nauczyciele praktycznej nauki zawodu oraz nauczyciele przedmiotów zawodowych.

– Bardzo brakuje specjalistów. Najlepsi pouciekali ze szkół na emeryturę. Młodych nie ma, bo nikt nie przyjdzie pracować do szkoły za takie pieniądze. Najczęściej jeśli brakuje nauczyciela przedmiotu zawodowego, innego wysyła się na studia, żeby uzupełnił kwalifikacje – mówi Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. Prawo tego wymaga.

Znalezienie dobrego eksperta graniczy z cudem. Głównym problem są pensje. Młodzi pełni ambicji inżynierowie nie chcą zaczynać pracy od minimalnego wynagrodzenia. – Nie robiliśmy  badań i nie umiem podawać konkretnych szkół, których to dotyczy, ale napływa do nas sporo sygnałów, że brakuje prowadzących. Ściągani są emeryci bądź pracuje nauczyciel, który ma wiedzę i doświadczenie w danym zakresie, a nie ma przygotowania pedagogicznego, i to nadrabia – przyznaje Stanisław Kłak. Czasami nauczyciele pracują też więcej niż na jeden etat.

Czy będzie gorzej? – Na pewno nie będzie lepiej – kwituje prezes Kłak. – Byłem niedawno na radzie rynku pracy w Przeworsku. Starostowie przyznają, że  gdzie ktoś mówił, że brakuje nauczycieli, że brakuje specjalistów do prowadzenia zajęć w szkołach branżowych. – Będzie coraz gorzej. Za te pieniądze nikt nie przyjdzie pracować. Dziś wykwalifikowany specjalista po studiach wyższych zarabia 2-3 tys. zł więcej niż w szkole, więc pójdzie tam do pracy. A w placówkach oświatowych jest coraz więcej problemów i wyzwań. 

Wioletta Kruk

3 Responses to "Nauczyciele przedmiotów zawodowych pilnie poszukiwani"

Leave a Reply

Your email address will not be published.