Młodzież złamała Stal

Krystian Pieczara zdobył bramkę w debiucie dla Stali, ale nie uchroniło to biało-niebieskich przed porażką.

LECH II POZNAŃ – STAL RZESZÓW. 19-letni Hubert Sobol i młodszy o 2 lata Filip Szymczak przesądzili o porażce Stali Rzeszów w pojedynku z rezerwami poznańskiego Lecha. Gdyby biało-niebiescy zaprezentowali się w całym meczu tak, jak w pierwszej połowie, po której mogli prowadzić nawet 3-0, z pewnością wróciliby z Wronek bogatsi o 3 punkty. Tymczasem po zmianie zagrali oni z zaciągniętym hamulcem ręcznym i zasłużenie przegrali.

Żałujemy, że nie udało się tego meczu wygrać. Musimy wyciągnąć wnioski, zobaczyć ten mecz jeszcze raz, dlaczego tak się stało. Na gorąco nie chcę komentować tego, co się wydarzyło. To pierwszy mecz po okresie przygotowawczym i zobaczymy, jak w tych następnych spotkaniach ułoży się nasza gra i nasze wyniki – przyznał po końcowym gwizdku tym razem mało rozmowny Janusz Niedźwiedź, trener Stali. O tym, że jego drużyna w tym sezonie na wyjazdach delikatnie rzecz ujmując nie błyszczy, nikogo specjalnie nie trzeba przekonywać. Jednak początek sobotniego spotkania nakazywał przypuszczać, że tym razem może być inaczej. To bowiem biało-niebiescy przed przerwą dyktowali warunki gry i gdyby zagrali nieco skuteczniej, już w tej części mogli rozstrzygnąć losy spotkania. A tak cieszyli się tylko ze zdobycia tylko jednej, ale za to przepięknej bramki, autorstwa pozyskanego w zimowej przerwie Krystiana Pieczary. Były napastnik warszawskiej Polonii wykorzystał profesorskie dogranie piłki Sławomira Szeligi, następnie przyjął ją na klatkę piersiową i strzałem z powietrza zmusił do kapitulacji miejscowego golkipera. Goście w tym momencie powinni prowadzić już 2-0, bowiem chwilę wcześniej dogodnej sytuacji nie wykorzystał Grzegorz Goncerz. Tuż przed przerwą fatalnie przestrzelił z kolei Damian Michalik i zamiast okazałego prowadzenia po 45 minutach, Stal miała w zapasie tylko jedną bramkę. – W pierwszej połowie czy też przerwie nie mogliśmy się spodziewać, że ta druga połowa będzie miała taki, a nie inny przebieg. Jednak zmiany, jakie zrobiliśmy i to, co powiedzieliśmy sobie w przerwie, miało chyba decydujący wpływ na przebieg tego meczu – mówił po końcowym gwizdu Rafał Ulatowski, trener rezerw Lecha. Po zmianie stron na tle poznańskiej młodzieży, biało-niebiescy wypadli naprawdę blado, zwłaszcza po straconej bramce. Swoją niefrasobliwością i grą zdecydowanie poniżej oczekiwać i chyba też możliwości, w ciągu 45 minut zniweczyli trzymiesięczną pracę na treningach, pozostawiając po sobie złe wrażenie. Zupełnie inaczej miała się sytuacja w przypadku rezerw Lecha Poznań, które wprawdzie też niczego wielkiego nie prezentowały, ale na bezbarwną w II połowie Stal to zupełnie wystarczyło. Gola na 1-1 zdobył wprowadzony w przerwie 19-letni Hubert Sobol, który doskoczył do piłki, przypadkowo zagranej przez Filipa Szymczaka. Odpowiedź Stali mogła być natychmiastowa, jednak piłka po strzale Piotra Głowackiego tylko otarła słupek bramki Miłosza Mleczki. Później szansę miał również Patryk Plewka, ale zamiast strzelać, zdecydował się podawać do Pieczary, co zakończyło fiaskiem całą akcję. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w 86. min na przedpolu Wiktor Kaczorowski faulował Grzegorza Wojtkowiaka. Pewnym egzekutorem „jedenastki” niespełna 18-letni Filip Szymczak, który ostatecznie dobił biało-niebieskich i zapewnił swojej drużynie pierwszą wygraną od 3 listopada 2019 r. Punkt dla Stali mógł wprawdzie jeszcze uratować Artur Pląskowski, ale już w doliczonym czasie gry minimalnie chybił.

LECH II 2
STAL RZESZÓW 1
(0-1)
0-1 Pieczara (11.), 1-1 Sobol (49.), 2-1 Szymczak (87. – karny)

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.