Masowe zatrucie salmonellą w Sanoku. Sprawę będzie wyjaśniał biegły

Na jednej z ostatnich sesji rady miasta zapadła decyzja, że przedszkole zostanie przeniesione do budynku po dawnych gimnazjum, w którym do tej pory funkcjonowała filia tej placówki. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Prokuratura Rejonowa w Sanoku powołała biegłego z zakresu epidemiologii, który oceni zebrany materiał dowodowy w sprawie masowego zatrucia salmonellą, do którego doszło w jednym z sanockich przedszkoli. 

Na podstawie tej opinii śledczy zdecydują o ewentualnym postawieniu zarzutów w sprawie, która toczy się z artykułu 165. §1 pkt 1 Kodeksu Karnego i dotyczy sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej. Za nieumyślne popełnienie tego przestępstwa grozi do trzech lat więzienia. 

Opinia biegłego, jak zaznacza Kamil Gościński z Prokuratury Rejonowej w Sanoku, będzie miała w tej sprawie kluczowe znaczenie, bowiem to w oparciu o jego ustalenia prokuratura zdecyduje o ewentualnym postawieniu zarzutów lub umorzeniu sprawy.  – Biegły będzie miał za zadanie udzielić odpowiedzi na pytanie, czy doszło do nieprawidłowości i zaniedbań, a jeśli tak, to czy skutkowały one wystąpieniem zatrucia – powiedział nam Kamil Gościński z Prokuratury Rejonowej w Sanoku. 

Śledztwo w sprawie masowego zatrucia w sanockim przedszkolu zostało przedłużone do 31 marca. 

Czynności w sprawie, jak informuje prokurator Kamil Gościński, już się zakończyły. Śledczy skompletować niezbędną dokumentację medyczną i przesłuchali personel przedszkola, w którym doszło do zakażenia. Śledczy są także w posiadaniu raportu z dochodzenia epidemiologicznego, które przeprowadził sanocki sanepid. 

W toku śledztwa, które zostało wszczęte 26 października 2019 roku policjanci na zlecenie prokuratury ustalili dokładną liczbę hospitalizowanych dzieci i ich opiekunów oraz wszystkich osób, które zajmowały się przygotowaniem lub podawaniem posiłków w przedszkolu. Sprawdzili także, czy te osoby są w posiadaniu aktualnych badań zdrowotnych. Z informacji podanych przez sanocki sanepid wynika, że cały personel zatrudniony w przedszkolu – zarówno pracownicy biorący udział w produkcji i transporcie, jak i personel pedagogiczny, posiada aktualne orzeczenia lekarskie do celów sanitarno-epidemiologicznych.

200 osób w szpitalach 

Do masowego zatrucia doszło pod koniec ubiegłego roku w Samorządowym Przedszkolu nr 3 w Sanoku. Pierwsze dzieci z niepokojącymi – wysoką gorączką, wymiotami i biegunką, trafiły na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Sanoku 25 października. Przez weekend liczba dzieci z podobnymi objawami wzrosła do kilkudziesięciu. W pobranych od chorych próbkach sanepid wykrył pałeczki salmonelli. 28 października decyzją sanepidu przedszkole zostało zamknięte, a w szkołach podległych miastu, do których uczęszcza rodzeństwo przedszkolaków z „trójki” została wprowadzona kwarantanna.  

Łącznie bakterie salmonelli wykryto u 202 osób – w tym 168 dzieci oraz 34 pracowników przedszkola. Wszyscy – zarówno przedszkolaki jak i pracownicy przedszkola, mogli wrócić do placówki dopiero po osiągnięciu negatywnych wyników na obecność w organizmie pałeczki salmonelli. 

Zawinił „czynnik ludzki”?

Jak wykazało dochodzenie epidemiologiczne prowadzone przez sanocki sanepid, pałeczki salmonelli znaleziono w trzech próbkach posiłków, które przygotowane zostały w przedszkolnej kuchni – sałatce jarzynowej, kawie z mlekiem i surówce z marchewki i jabłka.  Wszystko wskazuje na to, że do skażenia doszło w wyniku zaniedbań, do jakich dopuścili się pracownicy kuchni.

Próbki wody, wymazy ze sprzętu kuchennego oraz naczyń także zostały przebadane i nie stwierdzono obecności bakterii. 

Wszystkie pomieszczenia obu budynków, w którym mieści się przedszkole, zostały zdezynfekowane przez specjalistyczną firmę. Decyzja sanepidu przedszkole zostało ponownie uruchomione 25 listopada.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.