Mielecki taran na Słonie

Latem mielczanie wywieźli z Niecieczy 3 punkty. Oby w niedzielę tradycji stało się zadość. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. Piłkarze PGE Stali zdecydowanym faworytem niedzielnego meczu z Termalicą. Także z uwagi na historię.

Słoń, największy ssak na lądzie, nie boi się niczego. „Słonie” z Niecieczy muszą czuć respekt przed piłkarzami Stali, bo wszystkie dotychczasowe mecze z nimi przegrali. W niedzielę w Mielcu starcie numer 4.

Latem w podtarnowskiej miejscowości biało-niebiescy zwyciężyli 2-1 po trafieniach Bartosza Nowaka i Grzegorza Tomasiewicza. Taki wynik gospodarze niedzielnego pojedynku wezmą w ciemno. Stalowcy zamierzają gromadzić punkty i po 24 latach wrócić do ekstraklasy.

Mecz meczowi nierówny

Drugą część sezonu zespół Dariusza Marca rozpoczął z przytupem. Efektowne 5-0 nad Olimpią w Grudziądzu to był pokaz siły. – Wynik jest ważny, ale najbardziej byłem zadowolony z tego, jak zawodnicy podeszli do meczu. Od pierwszej do ostatniej minuty atakowali, nie zadowalali się tym, co mają, parli po kolejne gole jak taran – tłumaczy trener wicelidera. Pytany, czy przed meczem z Termalicą musiał schładzać głowy piłkarzy, gorąco zaprotestował. – Wręcz przeciwnie! Posiadam dojrzały zespół. Ci chłopcy wiedzą, że mecz meczowi nierówny, a wyścig dopiero się rozpoczął. Zapewniam, iż nikt z nas nie buja w obłokach.

Dariusz Marzec o najbliższym przeciwniku mówi krótko: – Wymagający. Głośne nazwiska, piłka im nie przeszkadza. Owszem, porażka z ostatnią w tabeli Chojniczanką była dość zaskakująca, lecz na podstawie tego spotkania nie wolno nam budować opowieści o potencjale Niecieczy. Szanujemy rywala, jesteśmy przygotowani na twardy bój – podkreśla.

Legenda na ławce

Jakkolwiek byśmy na sprawę nie spojrzeli, wyjdzie nam, że faworytem niedzielnego starcia są gospodarze. Przemawiają za nimi: historia, aktualna forma i własne boisko. Stal wygrała 7 z 10 meczów przy Solskiego, w 11 spotkaniach pod batutą Marca straciła raptem 8 goli i ma za sobą pięć kolejnych zwycięstw. Tymczasem „Słonie” poza domem są wyraźnie zagubione: nie zwyciężają, nie strzelają bramek. Mimo wszystkich mankamentów klub milionerów Danuty i Krzysztofa Witkowskich (tych od kostek brukowych) wciąż ma prawo myśleć o ekstraklasie. Termalica do miejsca barażowego traci tylko 5 punktów, a kadrę ma mocną jak niewielu. Roman Gergel, Vlastimir Jovanović, Florin Purece, Artem Putiwcew, Vladislavs Gutkovskis – to są ludzie, którzy z niejednego pieca chleb jedli, reprezentanci swoich krajów. Nad tą wieżą Babel zapanować ma wracający po rocznej przerwie na trenerską ławkę Mariusz Lewandowski. Pełnomocnikiem zarządu ds. sportowych został z kolei Marcin Żewłakow. Czy dwaj byli kadrowicze uratują „Słoniom” sezon? Lewandowski na boisku był facetem od czarnej roboty, uprzykrzał życie rywalom, ale też miał umiejętności, by 66 razy bronić biało-czerwonych barw, a przez 9 lat grać w Szachtarze Donieck i zostać legendą ukraińskiego klubu. – Mogę tylko przypuszczać, że swoim piłkarzom Mariusz wpoi zasady, którymi się kierował podczas kariery – prorokuje Dariusz Marzec, który znów ma przyjemny ból głowy przy ustalaniu składu. – Wszyscy są zdrowi i gotowi na walkę przez 90 minut – cieszy się szkoleniowiec Stali.

PGE STAL – TERMALICA
niedziela, godz. 12.40 (transmisja Polsat Sport)

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.