
Biuro podróży odpowiada za przymusowy przedłużony pobyt klientów na wycieczce.
Jeden z gości hotelu na Teneryfie został zakażony koronawirusem. Kwarantannie poddano wszystkich przebywających tam gości. Kto pokrywa koszty ich pobytu, a także w innych podobnych sytuacjach?
Zgodnie z prawem to biuro podróży odpowiada za nasz przymusowy przedłużony pobyt. Art. 48 ust. 11 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych mówi, że za pierwsze trzy doby pobytu w hotelu czy pensjonacie płaci organizator turystyki, czyli biuro podróży. Kwarantanna potrwa co najmniej 14 dni. Co z resztą przymusowego pobytu w hotelu? O tym przepisy już nie mówią. – Zwykle koszty przedłużenia pobytu ponoszą sami goście. W tym jednak wypadku nie przebywają w hotelu z własnej woli ani na podstawie umowy. Dlatego myślę, że poniosą je nie hotel, nie goście, ale władze lokalne lub państwowe, które organizują kwarantannę. Żądanie pieniędzy od turystów nie znajdowałoby podstawy prawnej i byłoby nie do przyjęcia także w aspekcie społecznym – tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą” radca prawny Tomasz Konieczny.
Ustawa o usługach turystycznych zobowiązuje biura podróży do zapewnienia klientowi wszystkich świadczeń w każdej sytuacji losowej, która nie wynika z winy klienta. W przypadku, gdy, ze względu na kwarantannę, kolejna grupa turystów nie może się zameldować w planowanym miejscu, turystom proponowany jest inny hotel – zazwyczaj o wyższym standardzie lub tym samym, z jednoczesną rekompensatą finansową.
Niestety, jeżeli nie korzystaliśmy z usług biura, a wyjazd organizowaliśmy rezerwowaliśmy na własną rękę. Istnieje możliwość, że będziemy musieli liczyć się z dodatkowymi kosztami. Pod uwagę trzeba wziąć jeszcze ubezpieczenie podróżne, wykupione na czas naszego wyjazdu. Co do zasady powinno ono pokrywać koszty takich niezaplanowanych przypadków.
wk


