Najpierw nadajniki, a potem domy

Radni Piotr Panek i Krzysztof Wójcicki na spotkaniu z mieszkańcami Świerczowa przyznawali, że gmina powinna wyznaczyć nie budzące kontrowersje miejsca, w których mogą powstać maszty telefonii komórkowej. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Dlaczego nie wyznaczono miejsc na maszty telefonii komórkowej?

Mieszkańcy Świerczowa o budowie masztu telefonii komórkowej dowiedzieli się wtedy kiedy, zaczęto wylewać beton pod tę konstrukcję. Burmistrz Jan Zuba uważa, że wszystko jest zgodnie z prawem. Tymczasem część radnych uważa, że należało wcześniej wyznaczyć miejsca, gdzie budowa takich obiektów nie budziłaby tyle kontrowersji.

Najbliższymi sąsiadami budowanego masztu telefonii komórkowej są Justyna i Marcin Grabcowie. Oboje nie wyobrażają sobie życia obok 53-metrowej wieży. Zapowiadają, że jeśli nie uda się zastopować jej budowy, wyprowadzą się z rodzinnego Świerczowa.

„Zgodnie z prawem”

– Sytuacja generalnie wydaje się być beznadziejna – nie kryje Marcin Grabiec. – Jest tam już wylana betonowa płyta, są również cztery słupy. Coś na nich już „wisi”, tak więc pozostaje tylko zasypanie tego betonu i postawienie masztu. To kwestia kilku dni – uważa.

Co na to burmistrz Jan Zuba? – Postępowanie związane z wydaniem decyzji celu publicznego jest prawomocne. Żadna ze stron nie wniosła w ustawowym terminie swoich uwag. Dlatego też decyzja lokalizacyjna stała się ostateczna – zaznaczył. – Wniosek inwestora trafił do Starostwa Powiatowego, które wydało zgodę na budowę. I na tej podstawie przedsięwzięcie to jest realizowane. Rozumiem skargi mieszkańców, ale strona formalno-prawna zadania nie została przez nikogo zaskarżona i inwestor ma prawo do budowy.

„Wyznaczmy punkty”

Czy oby na pewno? Radny Piotr Panek uważa, że magistrat powinien wyznaczyć na mapie gminy miejsca, gdzie w przyszłości mogłyby powstać maszty telefonii komórkowej. – Chodzi o to, żeby najpierw był tam nadajniki, a dopiero potem domy. – Jeśli ktoś będzie chciał się budować obok masztu czy prowadzić tam działalność gospodarczą, to będzie jego sprawa – postuluje radny Panek. W podobnym tonie na ostatnim spotkaniu z mieszkańcami Świerczowa wypowiadał się Krzysztof Wójcicki, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

– Wydaje mi się, że jako gmina powinniśmy wystąpić z inicjatywą znalezienia miejsc pod obiekty, które byłyby mało uciążliwe dla mieszkańców. Maszt mógłby powstać np. obok cmentarza komunalnego na Górce Weryńskiej – proponował Wójcicki. – Wyznaczenie takich miejsc w planach zagospodarowania przestrzennego na chwilę obecną jest niemożliwe. Stare plany straciły ważność, a gmina nie wykonuje nowych. Robi to m.in. na wniosek inwestora. To są duże koszty. Nie ma planów w ścisłym centrum miasta, a co dopiero w Świerczowie.   

Paweł Galek

One Response to "Najpierw nadajniki, a potem domy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.