Afrodyzjak i dzieło szatana

Krótka historia yerba mate, napoju, po który sięgnęli Leo Messi, Barack Obama i… papież Franciszek.

Według jednych podań pierwsze krzewy yerba mate zasiały boginie, według innych – płynęła ona w żyłach Indian. Za jej picie ścigała hiszpańska inkwizycja, a papież nakładał ekskomunikę. Mimo to zyskała ogromną popularność. W Argentynie i Paragwaju jest wszędzie: w sklepach i aptekach, w automatach i na stacjach benzynowych…

– Roślina ta nie ma nic wspólnego z herbatą – tłumaczy Rafał Przybylok w programie poświęconym magicznemu zielu. – Pochodzi ona z rodziny ostrokrzewów, które rosną dziko w Ameryce Południowej. Występuje w formie krzewów i drzew, które osiągają 18 metrów. Jest rośliną wiecznie zieloną – dodaje. – Zbiorom podlegają całe gałęzie. Z suszu przygotowuje się tradycyjny napar, podawany najczęściej z bombillą, czyli słomką do picia. Ma on postać nieprzejrzystego, żółtozielonego płynu o dymnym aromacie i cierpkawym posmaku. Yerba mate wywiera korzystny wpływ na organizm, pobudza umysł i ciało. Zawiera ponadto dużą ilość przeciwutleniaczy, które spowalniają starzenie, a także kofeinę.

Jan Szychowski z żoną Bronisławą. Założyciel znanej na całym świecie marki Amanda. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Boginie księżyca i różowej chmury zmierzchu

Indianie z plemienia Guarani byli pierwszymi, którzy posmakowali yerba mate. Wiąże się z tym legenda. Według niej, boginie księżyca i różowej chmury zmierzchu miały zejść na ziemię, by poznać życie ludzi. Wędrowały po świecie pod postacią dziewczynek, aż napadł na nie jaguar. Ocalił je starzec, który ubił zwierzę z łuku. Boginie, aby się odwdzięczyć, obsiały pole starca nową rośliną o cudownych właściwościach, a z jej liści przygotowały napar przyjaźni.

Indianie Guarani uważali yerba mate za święte ziele i bardzo je cenili. Ich myśliwi w czasie wypraw nosili przy pasku woreczek z liśćmi mate, które zapewniały im pobudzenie i orzeźwienie. Indianie najczęściej żuli liście, a jeśli pili z nich napar, to cedząc go przez zęby. Pierwsze bombille stworzył biały człowiek, słomki z trzcin lub kości ptaka używali hiszpańscy kolonizatorzy.

Amanda ma polskie barwy! Fot. Yerbamanda.com.ar

Lucyfer i św. Tomasz

Po raz pierwszy Europejczycy zetknęli się z yerba mate w XVI w. Największą rolę w ich zaznajamianiu się cudownym zielem odegrał zakon jezuitów, który pod koniec XVI w. rozpoczął misję chrystianizacyjną na obszarach zamieszkanych przez Indian.

Yerba mate poświęcona była pogańskiemu bożkowi Tupie, którego prędko uznano za Lucyfera. Ale ponieważ miejscowi nie rezygnowali z jej picia, jezuici, by nie tracić wiernych, przestali tępić yerba mate i zaczęli ją uprawiać. Bożka Tupę, którego początkowo utożsamiano z Lucyferem, okrzyknięto św. Tomaszem i uczyniono z niego patrona yerba mate.

Niemały wpływ na wzrost popularności naparu z ostrokrzewu paragwajskiego miała plotka, którą rozpuścili sami mnisi. By zniechęcić chrześcijan do jej picia, roznieśli wśród nich wiadomość, że napar jest afrodyzjakiem. Osiągnęli jednak efekt odwrotny, yerba mate wierni popijali jeszcze chętniej.

Yerba mate cieszy się w Argentynie ogromną popularnością. Oficjalną markę ma nawet piłkarska reprezentacja kraju. Fot. Taragui.com.ar

W wojennych okopach

Po odkryciu przez botaników sposobu na skuteczne rozsiewanie ostrokrzewu największym producentem yerba mate został Paragwaj – i z niego przede wszystkim susz trafiał do krajów Ameryki Południowej, które zaliczają się do kręgu kulturowego yerba mate, a więc Argentyny, Brazylii, Urugwaju, Boliwii, Chile i Peru.

Duże zmiany dla przemysłu przyniosła wojna paragwajska, czyli najkrwawszy konflikt w historii Ameryki Południowej – w jego wyniku życie straciły dwa miliony ludzi. Ci, którzy przeżyli, wspominali, że gdy na froncie zabrakło jedzenia, posilali się właśnie liśćmi ostrokrzewu.

Po wojnie Paragwaj pozbawiony został licznych ziem, a jego męska populacja stopniała o 90 proc., zabrakło więc rąk do pracy. Argentyna, która zyskała ziemie paragwajskie, na których uprawiano ostrokrzew, oferowała je wszystkim chętnym, by wzmocnić swoją pozycje na rynku producentów yerba mate. Jednym z ochotników do ziemi był Jan Szychowski, emigrant z Polski. U schyłku XIX w. zajął się on uprawą ostrokrzewu i założył markę Amanda, która cieszy się popularnością do dziś.

Magiczne zioło w Rzeszowie

Obecni rocznie produkuje się przeszło 500 tys. ton yerba mate. Największym jej producentem jest Brazylia, eksporterem Argentyna, a spożywcą – Urugwaj, w którym to rocznie na osobę przypada dziesięć kilogramów yerba mate. Yerba mate zyskuje coraz większą popularność w USA i w Europie. Ze względu na jej właściwości zdrowotne i pobudzające piją ją celebryci, politycy i piłkarze, m.in. Leo Messi, Diego Maradona, Barack Obama i Meg Ryan. Wielkim miłośnikiem naparu jest też papież Franciszek.

Miłośnikami yerba mate są znani w najdalszych zakątkach świata Argentyńczycy – papież Franciszek oraz Leo Messi.

W 2019 r. yerba mate trafiła na Podkarpacie. A to za sprawą Mateusza Skotnickiego, który otworzył w Rzeszowie pierwszy sklep z yerba mate. – Niemal każdego dnia do naszego sklepu trafiają osoby, które chcą rozpocząć przygodę z yerba mate lub podarować komuś zestaw startowy. Często trafiają do nas osoby z polecenia znajomej lub znajomego. Yerba Mate powoli przestaje być produktem niszowym, staje się co raz bardziej rozpoznawalny, zwłaszcza wśród ludzi młodych – tłumaczy  Mateusz, właściciel sklepu ymt24. – Yerba mate charakteryzuje wyrazista goryczka, przez co rzeszowianie często sięgają po odmiany z dodatkami ziołowymi (np. miętą) lub owocowymi. Przy czym nie brakuje entuzjastów klasycznych odmian!

***
Źródła: Rafał Przybylok, Yerba mate w tydzień; Czajnikowy.pl, Cejrowski.pl

Marcin Czarnik

One Response to "Afrodyzjak i dzieło szatana"

Leave a Reply

Your email address will not be published.