Opanowała nas epidemia… pomocy

PODKARPACIE. Wielka mobilizacja w obliczu koronawirusa. Kwitnie pomoc sąsiedzka.

„Drodzy starsi sąsiedzi! Jeśli boicie się wirusa i potrzebujecie pomocy, chętnie pójdziemy po zakupy albo do apteki. Wystarczy tylko zapukać pod numer *** albo zadzwonić tel. ***”. Ogłoszenia o takiej treści, które można wydrukować i zawiesić w klatce zalewają Internet. W akcię angażuje się coraz więcej osób na Podkarpaciu.

Główny Inspektorat Sanitarny apeluje do seniorów: „Duże skupiska ludzi to środowisko sprzyjające rozprzestrzenianiu się koronawirusa i innych wirusów przenoszonych drogą kropelkową. Jeżeli to możliwe, należy ograniczyć przebywanie w miejscach publicznych i poprosić bliskich o pomoc w codziennych czynnościach, takich jak zakupy, zaopatrzenie w leki, załatwianie spraw urzędowych i pocztowych”. A co z osobami samotnymi lub których najbliższi mieszkają daleko? W internecie ruszyła akcja pomocy starszym sąsiadom, która zachęca mółodsze osoby do pomocy seniorom m. in. w robieniu zakupów.

Podobne apel znalazł się na facebookowej grupie zrzeszającej mieszkańców Rzeszowa. „Proponuję post dla osób z grupy ryzyka, które będą potrzebowały pomocy w zakupach (żywność, leki) i osób spoza grupy ryzyka, które chętnie pomogą. Post na zaś, ale myślę, że warto by taka inicjatywa powstała. Bo to, że młodzi ludzie nie mają się czego bać to jedno (choć i wśród nich są grupy ryzyka), a to, że o osoby z grupy ryzyka warto zadbać, to drugie. Proszę bez zbędnych, żartobliwych komentarzy. W grupie siła” – napisano na grupie Sąsiedzi Rzeszów. Post cieszy się dużym zainteresowaniem. Co rusz podpisują się pod nim kolejne osoby, które oferują pomoc.

Skąd w nas taka mobilizacja? Zapytaliśmy o to socjologa. – Jest to sytuacja nadzwyczajna, a w sytuacji niepewności zawsze następuje integracja. Zaczynamy się jednoczyć – mówi dr Leszek Gajos, socjolog ze WSPiA Rzeszowskiej Szkoły Wyższej. Z czego się bierze taka obywatelska aktywność? – Częściowo wynika z tego, że mamy różne podejście do działań władzy. Przykładowo mieszkańcy Finlandii czy w Norwegii mają olbrzymie zaufanie do rządu. To samo obserwuję, gdy jadę do córki do Anglii. Jest pełne zaufanie – ludzie w pełni akceptują decyzje rządzących. Jeżeli chodzi o nasze realia, ta odpowiedzialność obywatelska częściowo wynika z tego, że w różny sposób interpretujemy i mamy różne podejście do działań władzy. Spójrzmy na same komunikaty… Jeszcze dwa tygodnie temu mówiono nam, że w zasadzie nie ma problemu, a sytuacja jest opanowana. Te komunikaty zmieniają się jednak i pokazują, że chyba nie wszystko jest pod kontrolą. Bo jeżeli marszałek lubuskiego mówi, że dostali od rządu 400 maseczek, które wystarczą na… kilka godzin pracy, co mamy o tym myśleć. Nie mamy do końca zaufania do rządu, dlatego próbujemy sobie pomóc nawzajem na zasadzie straży obywatelskiej, takiej obywatelskiej solidarności. Z jednej strony słyszymy obietnice i zapewnienia, że sytuacja jest pod kontrolą, a z drugiej czytamy w Internecie o tym, jak ludzie z podejrzeniem koronawirusa odsyłani są ze szpitala do szpitala. Coraz więcej o tym wszystkim myślimy, a co za tym idzie zaczynamy działać. Tworzenie komunikatów jak się zachować to za mało. To, co próbuje zrobić rząd, czyli uspokoić obywateli, u części osób osłabia czujność na zasadzie: „ Jeżeli to nie groźne to sobie poradzimy”, ale przydałoby się wyważyć płynące komunikaty tak,  żeby nie siać paniki, ale żeby równocześnie zachować racjonalne działania.

Katarzyna Szczyrek

7 Responses to "Opanowała nas epidemia… pomocy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.