Choć media rządowe oraz działacze i sympatycy PiS dwoją się i troją w eterze i sieci, żeby Polakom wmówić, że nasze państwo radzi sobie w sytuacji zagrożenia koronawirusem wręcz wzorcowo, a Europa, a nawet cały świat zazdroszczą nam rządu, na każdym kroku widać, że to zwyczajnie blaga.
I nie, nie chodzi wcale o to, że minister środowiska, Michał Woś zaraził się koronawirusem mimo że usiłuje się nam wmówić, iż politycy PiS to jacyś nadludzie, minister, nawet PiS-owski, też człowiek i zarazić się mógł. Ministrowi Wosiowi trzeba życzyć szybkiego powrotu do zdrowia, jak każdemu choremu i tyle. O zawrót głowy i to bynajmniej nie z zachwytu przyprawia za to reakcja państwa na dodatni wynik u ministra. Teraz możemy się zacząć podwójnie bać: raz koronawirusa, a dwa władz państwa, które nie mogą nawet porozmawiać o tak arcyważnej sprawie, jak stan naszej gospodarki w obliczu epidemii!
– No jakże tak? Przecież media „trąbią”, żeby nie wychodzić z domu, nie gromadzić się, to co się czepiać rządu, że się nie chce zebrać? – mógłby ktoś zapytać. Otóż racja, tylko, że w dzisiejszej dobie technologia daje nam mnóstwo możliwości „spotykania się” bez spotykania, a rozmawiać możemy nie tylko face to face, ale i on-line. Z pierwszej lepszej konferencji prasowej robione są „lajfy”, z urzędnikiem w gminie można porozmawiać na czacie, czy podczas wideo konferencji, a u nas odwołuje się rozmowy na kluczowy temat na szczeblu rządu i głowy państwa, bo jeden minister się zaraził? Toż to brzmi jak kpina! Co prawda, minister cyfryzacji już raz „popisał się” nieznajomością sposobu działania przeglądarek internetowych, ale naiwnie ufaliśmy, że może w jego ministerstwie jest ktoś, kto bodaj jako tako zna się na technologii i nowoczesnych systemach łączności, które mogą być – to informacja dla wspomnianego ministerstwa – szyfrowane. Otóż, niestety, chyba nie ma nikogo takiego. Bo gdyby był, to wiedziałby, że można zorganizować rozmowy on-line i to nawet, o ile jest taka potrzeba, zabezpieczyć ich przebieg przed ciekawskimi. W innych krajach, nawet niekoniecznie bardzo rozwiniętych, to potrafią!
A u nas nie potrafią i w dodatku się do tego przyznają, żeby było bardziej „straszno i śmieszno” ustami prezydenta RP, który chyba nie mogąc się oprzeć pokusie kolejnego pokazania się w mediach, ogłosił to obywatelom, bo okazja do wystąpienia była. Jaki jest prezydent Duda, taki jest, ale w końcu to głowa naszego państwa. A gdy takowa ma coś niespodziewanie do powiedzenia narodowi, w dodatku w takich okolicznościach, jakie mamy, czyli zagrożenia epidemią, to wiadomo, że wzbudza to niepokój ludzi. Pewnie część z nas usłyszawszy, z czym się to do nas pan prezydent „pofatygował” odetchnęła z ulgą, że uff nie mamy stanu wyjątkowego na przykład. Ale ci bardziej zorientowani zaczęli się bać jeszcze bardziej, bo oto jasno powiedziano nam, że nasze państwo nie ma prawa poradzić sobie z wirusem, skoro zakażenie się jednego ministra spowodowało całkowity paraliż rządu! Rząd nie rozmawia, rząd się bada i świat ma stanąć bez ruchu na ten czas, a koronawirus ma poczekać, ot co.
Tak właśnie wygląda naprawdę nasze państwo, które jeszcze przed koronawirusem opozycja określała „państwem z kartonu”. Teraz już trudno znaleźć jakieś określenie, bo karton jak widać, już się rozpadł, jak domek z kart.
Redaktor Monika Kamińska



3 Responses to "Nie mamy już państwa nawet z kartonu"