
GMINA JAROSŁAW. Nie przesunięto wyborów uzupełniających na wójta.
W niedzielę (22 marca) mieszkańcy gminy Jarosław wybierali w II turze swego wójta. Choć premier i prezydent wszystkich wzywają do bycia odpowiedzialnymi i pozostawiania w domach, rządzący uznali, że nie ma powodów do przesunięcia w czasie wyborów uzupełniających w 10 gminach w Polsce. W gminie Jarosław członkowie komisji pracowali w jednorazowych rękawiczkach, a głosy liczyli w maskach. Przedsięwzięto też szczególne środki ostrożności w lokalach, a wyborcom zapewniono rękawiczki i „osobiste” długopisy oraz obowiązkowo dezynfekowano ręce.
W grudniu zeszłego roku zmarł Roman Kałamarz, który był wójtem gminy Jarosław od 1990 roku, a wcześniej kierował nią jako naczelnik. Termin pierwszej tury wyborów na nowego wójta wyznaczono na 8 marca. Wówczas o fotel wójta walczyła czwórka kandydatów, a najwięcej głosów zebrali Elżbieta Grunt (2 tys. 439 gł.) startująca z KWW „Gospodarna Gmina Jarosław”, która jest aktualnie sekretarzem gminy oraz Leszek Szczybyło z KWW „Doświadczenie i rozwój”.(1 tys. 861 gł.) dyrektor szkoły w Pełkiniach, prezes KS Płomień Morawsko i radny powiatu jarosławskiego W pierwszej turze frekwencja była wysoka i wynosiła niemal 50 proc.
Termin drugiej tury przypadł na niedzielę (22 marca), czyli na czas, gdy zagrożenie koronawirusem ciągle wzrasta, a państwo wprowadziło stan epidemii. Rządzący wzywają obywateli, by odpowiedzialnie pozostawali w domach, kiedy tyko mogą, zatem pełniąca obowiązki wójta Bożena Gmyrek skierowała zatem zapytania o ewentualne przesunięcie II tury wyborów do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, do Państwowej Komisji Wyborczej, a także do Delegatury PKW w Przemyślu. – Nie otrzymałam decyzji o zmianie terminu wyborów, zatem trzeba było je zorganizować – wyjaśniła. – Poprosiłam Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Jarosławiu o wytyczne, jak uczynić to bezpiecznie w czasie epidemii – dodała. Zgodnie z tymi wytycznymi gmina zapewniła wszystkim członkom komisji wyborczych maseczki ochronne oraz jednorazowe rękawiczki, na te drugie mogli także liczyć wszyscy głosujący, podobnie jak na „osobiste” długopisy, czy płyny do dezynfekcji rąk w lokalach wyborczych.

Jak poinformował Zygmunt Leszczyński, dyrektor przemyskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Przemyślu, początkowo z zasiadania w komisjach wyborczych podczas II tury wyborów w gminie Jarosław zrezygnowało 30 z 93 członków. Komisarz Wyborczy uzupełnił tę lukę, zatem wszystkie komisje mają pełne składy. W jednej z nich, w Tuczempach zasiadała Monika Romaniec, która członkinią komisji została właśnie z uzupełnienia. – Uważam za swój obywatelski obowiązek pracę w komisji – powiedziała pani Monika. – Przy tych środkach ostrożności, jakie zachowujemy, nie czuję się zagrożona zakażenie koronawirusem. Myślę, że ryzyko zakażenia jest mniejsze niż podczas zakupów czy podróży publicznym środkiem transportu – zauważyła. Poza tym, że członkowie komisji pracowali w rękawiczkach i maseczkach, musieli regularnie co dwie godziny wietrzyć lokale wyborcze oraz przemywać antybakteryjnymi substancjami podłogi, blaty i klamki. Mimo tego Monika Romaniec, która nie pierwszy raz zasiadała w komisji wyborczej spodziewała się zdecydowanie mniejszej frekwencji. – W naszej gminie jest sporo osób starszych, zatem można się spodziewać, że część z nich zrezygnuje tym razem z udziału w wyborach – stwierdziła członkini komisji w Tuczempach. – Są też osoby objęte kwarantanną po powrocie z zagranicy, które – miejmy nadzieję – zastosują się do zaleceń SANEPID-u i nie przyjdą na głosowanie – dodała. Jak się dowiedzieliśmy takie osoby z gminy Jarosław otrzymały z SANEPID-u stosowne pisma z wyraźną informacją, że kwarantanny nie można przerywać także na czas wyborów. Dyskusyjne, jak się to ma do praw obywatelskich takich osób, które nie będąc ich pozbawionymi mają prawo brać udział w wyborach.

W obwodowych komisjach wyborczych ściśle trzymano się wytycznych sanitarnych. Około godz. 9.30 w Tuczempach, gdzie uprawnionych do głosowania było około 1300 osób, w urnie wyborczej było mniej więcej 50 kart. – W tej sytuacji to i tak sporo – stwierdził przewodniczący komisji Artur Bżdżoła. Jednak cały czas w lokalu pojawiali się kolejni wyborcy. – Mieszkam opodal, a z domu i tak wychodzę, na przykład na zakupy, więc dlaczego miałabym nie iść na wybory – dziwiła się Beata Zach z Tuczemp. – Jest płyn do dezynfekcji, są rękawiczki, tłoku nie ma, więc nie ma się czego bać – dodała. Podobne zdanie miał Artur Jackowski, tuczempianin i prezes miejscowego klubu sportowego Piast. – Ostrożnym trzeba być, ale też zachować zdrowy rozsądek – zauważył. – Ja uważałem, że pomimo tej sytuacji mogę tu przyjść i wypełnić swój gminy obowiązek – podsumował.
Monika Kamińska



One Response to "Druga tura w cieniu epidemii"