
PODKARPACIE. W dobie koronawirusa mieszkańcy uczą się, czym jest sąsiedzka pomoc i życzliwość.
„Drodzy mieszkańcy! Jeśli boicie się wirusa i potrzebujecie pomocy, chętnie pójdziemy na zakupy albo do apteki” – takich i podobnych ogłoszeń w całym kraju jest coraz więcej. W czasach epidemii koronawirusa wszyscy chętnie włączają się we wszelkie akcje pomocowe. Robią seniorom zakupy, wykupują recepty, wyprowadzają psy. Są też tacy, którzy angażują się w szycie maseczek, a nawet produkcję przyłbic ochronnych dla szpitali.
Ania i Robert z Przemyśla zawiesili w swoim boku ogłoszenie, że chętnie zrobią zakupy osobom, które przebywają na kwarantannie lub z obawy o zdrowie nie chcą wychodzić na zewnątrz. – W tym czasie taka pomoc może być nieoceniona. Pytaliśmy sąsiadów, czy czegoś nie potrzebują. Na razie zgłosiła się jedna pani. Do tej pory pomagała jej córka, ale dojeżdżała specjalnie z Jarosławia – mówi Ania. Razem z mężem zrobili dla niej większe zapasy i wykupili receptę. Podobne przykłady można mnożyć. Na Facebook’u jak grzyby po deszczu wyrastają też grupy, gdzie mieszkańcy oferują swoją pomoc lub zgłaszają jej potrzebę.
Harcerze w pełnej gotowości
Na grupie Sąsiedzi Rzeszów Ala Mazurek zaoferowała swoją pomoc w wyprowadzaniu psów na spacer, ale też zrobieniu zakupów. – Powód jest dosyć prosty – po prostu kocham zwierzęta. Od kiedy studiuję w Rzeszowie działam jako wolontariuszka w schronisku Kundelek. Poza tym na Facebooku jestem członkiem kilku grup „zwierzolubnych”. Natrafiłam tam na strony „Pies w Koronie” i „Widzialna Ręka Rzeszów”, które skupiają ludzi zarówno oferujących pomoc w okresie panowania koronawirusa, jak i tych, którzy tej pomocy potrzebują – tłumaczy. Gdy w mediach zaczęły się pojawiać informacje o porzucaniu czworonogów, bo nie miał się nimi kto zająć lub w obawie przed zarażeniem, postanowiła działać. – Pomyślałam, że dla wielu osób może być to ogromny problem, dlatego zdecydowałam się zaoferować pomoc- zarówno przy zwierzakach, jak i zakupach czy wykupie leków. W końcu jestem w grupie niższego ryzyka, a w związku z przerwą na uczelni mam dużo wolnego czasu, więc czemu nie? – uśmiecha się. Jak mówi, jej oferta jest aktualna „do odwołania”.

W całym województwie młodzi ludzie działają. Na czas epidemii powstało Pogotowie Harcerek i Harcerzy ZHR. Działa w każdym województwie. – Wyszukujemy inicjatywy, w których możemy pomóc. Kontaktujemy się z różnymi instytucjami, jak Powiatowe Centra Zarządzania Kryzysowego, sanepidy czy gminy. Aktualnie zajmujemy się pomocą sąsiedzką w Mielcu, Rzeszowie oraz Jarosławiu – wylicza Paulina Szwajczak z Pogotowia Harcerek i Harcerzy Okręgu Podkarpackiego ZHR. Młodzież pomaga potrzebującym wskazanym przez MOPS-y. – Nasi harcerze robią im zakupy i zaopatrują w leki, zachowując przy tym odpowiednie środki ostrożności. W pogotowiu jest ok. 40 gotowych do niesienia pomocy osób. W niektórych miejscowościach zapotrzebowanie jest dość spore, w innych mniejsze, ale tak naprawdę świadomość starszych osób pod tym względem dopiero rośnie – zauważa Paulina Szwajczak. W pomoc sąsiedzką zaangażowani są pełnoletni harcerze. Młodsi chcą się włączyć w akcję szycia maseczek dla szpitala w Rzeszowie.
Przyłbice dla medyków prosto z… drukarki
„Maseczki dla Łańcuta” stały się też wzorem dla innych w regionie. Katarzyna Gargała założyła grupę, w której dziś pracuje cały sztab ludzi. – Samych krawcowych i zakładów, które szyją jest ok. 50. Pomagają nam kierowcy – przedstawiciele firm bądź osoby prywatne – którzy rozwożą materiały i odbierają maseczki. Mamy też wolontariuszy przychodzących bezpośrednio do nas do MDK – wylicza Katarzyna Gargała. Efekt? Rozdano już materiał do zrobienia ok 4 tys. maseczek. Pierwsze 500 rozdysponowano w piątek. – Założenia były takie, że pomożemy lekarzom. Okazało się jednak, że to niemożliwe ze względu na brak filtrów i atestów. Szyjemy więc dla pracowników sklepów, cukierni, policji, OSP i osób, które są mają kontakt z osobami na kwarantannie. Zgłaszają się do nas również prywatne – opowiada inicjatorka. Wszyscy, którzy chcą pomóc, mogą zaglądać na stronę „Maseczki dla Łańcuta” bądź zgłaszać się do MDK w Łańcucie. – Potrzebujemy materiał bawełniany 100 proc., gumeczki i druciki. Te rzeczy można zamawiać przez Internet i adresować do MDK w Łańcucie – wyjaśnia pani Katarzyna.
Niektórzy poszli o krok dalej i będą drukować przyłbice dla medyków. – To ogólnopolska akcja. Wspiera nas e-Nable Polska, Centrum Druku 3D i Druk 3D Polska. Skrzyknąłem grupę, na razie 6-osobową, ale to bez znaczenia, bo jedna z nich dysponuje kilkudziesięcioma drukarkami – opowiada Artur Tutka, koordynator akcji na Podkarpaciu i nauczyciel z ZSTiO w Jarosławiu. Zgłosili się jego uczniowie, osoby z Jarosławia oraz Strzyżowa. Na początku grupa będzie korzystać z własnych materiałów do druku, ale Centrum Druku 3D i e-Nable Polska już wysyła koordynatorowi zapas. – To będzie materiał na konstrukcję przyłbicy. Obiecano nam także 2 metry folii ochronnej. Z jednego mkw. można wyciąć kawałki dla 16 masek, ale możemy też sami kupić folię. Otrzymuję już sygnały, że jeśli zorganizuję zrzutkę, ludzie pomogą – zaznacza Artur Tutka.

Konstrukcja już jest drukowana. Teraz ma wystartować produkcja masowa. Struktura jest prosta, opracowana przez obywatela Czech, gdzie wspiera się już w ten sposób szpitale. Projekt jest gotowy do pobrania i tak naprawdę każdy, kto ma drukarkę 3D może go wydrukować. Chętnych do korzystania z takich przyłbic jest wielu. – Odzywają się do mnie kosmetyczki, fryzjerzy. Pytają, czy mogą na to liczyć, bo tez pracują z ludźmi, a nigdzie nie mogą dostać. Wydaje mi się, że nie tylko w medycznych zawodach nasze przyłbice mogą być niesamowicie potrzebne – zaznacza koordynator w regionie.
Wioletta Kruk


