Przestańcie wreszcie kłamać ludziom!

Wczoraj ok. godz. 16 z Przemyśla wyjechał kolejny specpociag do Kijowa, następny planowany jest na 25 marca. Fot. Kamil Krukiewicz (2)

PRZEMYŚL. Nadal nikt z polskiej strony rządowej nie przyznaje się do organizacji wyjazdu na Ukrainę specpociągami. Cała sprawa jest owiana tajemnicą i po prostu zakłamana!

To niewiarygodne, ale gdy pytamy, kto z polskiej strony jest odpowiedzialny za organizację wyjazdów Ukraińców specpociagami z Przemyśla, nikt nie umie, albo nie chce udzielić nam informacji. – Nie wiem, nie ustaliliśmy, proszę pytać gdzie indziej – to są najczęstsze odpowiedzi. Nie jesteśmy jedyni, bo i przemyskim władzom miasta nie udało się dotrzeć do tej informacji. – Gdy kontaktowaliśmy się ze służbami wojewody, powiedziano nam, że akcję organizuje szczebel rządowy i tyle – powiedział Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla. Jaki? Kto konkretnie? Jaki resort? A tego to już jakoś nie wiadomo. Za to wicemarszałek województwa, przemyślanin Piotr Pilch, na Facebooku zapewniał, że wszystko było dobrze zorganizowane, przyznając jednocześnie, że na dworcu w tym czasie nie był, ale… telefonicznie dowiedział się wszystkiego. Tymczasem obywatele Ukrainy pojawiali się w piątek setkami w Przemyślu, by móc stąd wyjechać specpociagami do domu. Dopóki władze miasta nie wzięły tej sprawy w swe ręce nikt nie miał nad tym nadzoru.

O tym, że specjalne pociągi wyjadą z Przemyśla na Ukrainę, by umożliwić Ukraińcom powrót do ojczyzny nie powiadomiła opinii publicznej żadna państwowa instytucja! Przemyślanie dowiedzieli się w czwartek (19 marca) z Facebooka, gdy ktoś „wrzucił” przetłumaczoną informację z profilu ukraińskiej ambasady. W tym samym dniu popołudniu do przemyskiego magistratu dotarło pismo od… ambasadora Ukrainy w Polsce, Andrija Deszczycy, informujące o planowanych kursach specpociagów z Przemyśla do Kijowa. Od polskiego rządu, a także jej delegata w terenie, czyli wojewody podkarpackiego, nie dotarło nic. – Dzwoniłem wszędzie, usiłując się czegoś dowiedzieć, ale bezskutecznie – mówi prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun. – Wreszcie od służb wojewody dowiedziałem się, że organizatorem jest szczebel rządowy i wszystko jest przygotowane – stwierdza. Rzecznik wojewody podkarpackiego, Małgorzata Waksmundzka-Szarek, nie umie powiedzieć, kto po stronie polskiej jest organizatorem akcji ze specpociagami. Przyznaje, że tego nie wie, ale dodaje, że prezydent Przemyśla otrzymał przecież informację od ambasadora Ukrainy. Twierdzi też, że włodarz miasta nie rozmawiał z nikim ze służb wojewody w czwartek. – Pan prezydent kamie – mówi wprost. – Nie mam powodu kłamać – odpowiada Bakun. – Rozmawiałem z panem Jakubem Dzikiem (zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego – przyp. autora). – Mam na to świadków i dowód w postaci połączenia telefonicznego – podkreśla, dodając, że oczekiwał informacji i wytycznych od delegata polskiego rządu w terenie, bo ambasada Ukrainy z pewnością samodzielnie na terenie RP takich akcji by nie prowadziła. Oczekiwać sobie mógł, ale się nie doczekał. Tymczasem do Przemyśla zaczęli zjeżdżać Ukraińcy mający wyjechać specpociagami. – Nikt nad tym nie panował – wspominają mieszkańcy miasta. – Ludzie wiezieni z daleka pociągami bez WARS-ów i autokarami byli głodni i spragnieni, to normalne, że szukali jedzenia i picia w okolicznych sklepach i barach oferujących jedzenie na wynos – opowiada Arek z Przemyśla. – Porozchodzili się po mieście, mało kto miał maseczkę – dodaje. Jeden taki specpociag do Kijowa może zabrać około tysiąca podróżnych, zatem oczekujący na odprawę graniczną cisnęli się w tłumie w kolejce, po kilkaset osób. – W pobliżu było kilku policjantów i kilku funkcjonariuszy SOK, ale po prostu obserwowali sytuację – wspomina mieszkająca niedaleko dworca Agnieszka. – Zero jakiegoś jedzenia dla tych ludzi, zero wydzielenia strefy dla nich, kpina po prostu! – stwierdza. Praktycznie przy wejściu do sali odpraw było kilku przedstawicieli dyplomacji ukraińskiej, w tym sam ambasador Ukrainy w RP, Andrij Deszczyca. W rozmowie z nami dyplomata nie widziała nic złego w takiej organizacji ewakuacji obywateli Ukrainy z Polski. Stwierdził, że prezydent jest niezadowolony, że w Przemyślu jest wielu Ukraińców, ale to piękne miasto i warto je zwiedzać. Po odejściu ostatniego pociągu w piątek ok. godz. 16. okazało się że około 200 podróżnych czeka na kolejny, który już tamtego dnia nie odchodził. Prezydent miasta wystarał się dla nich o transport na granicę w Korczowej. Nie wszyscy chcieli pojechać, ale na przemyskim dworcu zostało dzięki temu nie 200, a około 50 osób.  – To niepojęte, że nikt nas nie zawiadomił wcześniej, nie dał żadnych wytycznych – mówił wówczas Wojciech Bakun. – Przecież można było to wszystko zorganizować.

– Dzwoniłem wszędzie, usiłując się czegoś dowiedzieć, ale bezskutecznie – mówi prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun.

W piątek wieczorem już udało się miastu na własną rękę ogarnąć sytuację z pociągami na Ukrainę. Wyznaczono specjalne miejsca dla oczekujących na nie, a także dzięki nieocenionej pomocy Konsula Honorowego Ukrainy, Aleksandra Baczyka był dla nich prowiant. Magistrat zapewnił jednorazowe rękawiczki, które rozdawali podróżnym radni Marcin Kowalski i Paweł Zastrowski. Wczoraj (23 marca) zebrał się po raz kolejny sztab zarządzania kryzysowego miasta i po raz kolejny jednym z tematów były specpociagi na Ukrainę. Tymczasem jeden z mieszkańców Przemyśla  jeszcze w niedzielę (22 marca) wieczorem za pomocą aplikacji miejskiej zawiadomił Wojewódzkiej Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie. – To cale nie żart z mej strony – przekonuje. – To poważna sprawa! Skupisko ludzi powyżej 50 osób nie wiadomo skąd przybyłych, bez nadzoru żadnego – zauważył. W WCZK nie chciani z nami na ten temat rozmawiać, odesłano nas do rzeczniczki wojewody. – Nic mi nie wiadomo o takim zawiadomieniu – przyznała  Małgorzata Waksmundzka-Szarek. – Postaram się czegoś dowiedzieć, ale proszę zrozumieć, mam bardzo wiele pracy – tłumaczyła wczoraj pani rzecznik. Niestety do czasu złożenia dzisiejszego wydania do druku pani rzecznik się z nami nie skontaktowała. Nie wiemy zatem, czy zgłoszenie mieszkańca Przemyśla w ogóle wzięto w WCZK w Rzeszowie pod uwagę.

W sumie to o specpociagach poza tym, że są i kursują na wniosek strony ukraińskiej nie wiemy nic. Nikt nie chce poinformować kto z polskiego rządu odpowiada za organizację tej akcji, ani dlaczego nie poinformowano o niej władz miasta z polskiej strony, nie dano żadnych wytycznych, tylko postawiono Przemyśl przed faktem dokonanym, w dodatku z zaskoczenia. –  Jak widać polski rząd ma gdzieś Przemyśl, miasto na końcu Polski – mówi gorzko Adam, przemyślanin w średnim wieku. – Rząd dogadał się ze stroną ukraińską, ale poza miastem i jego mieszkańcami i władzami! Na zasadzie „radźcie sobie sami” – dodaje Jego kolega Marek. – Prezydent powinien to zgłosić do prokuratury- stwierdzają zgodnie. – A nam niech przestaną kłamać  w żywe oczy, przyznają się wreszcie kto tu zawalił sprawę i niech nie łżą, że sobie radzą z sytuacją, bo jak sobie radzą widać dokładnie po tej sytuacji w Przemyślu – podsumowują.

Monika Kamińska

3 Responses to "Przestańcie wreszcie kłamać ludziom!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.