Biznes na kolanach i już nie wstanie

Właściciele firm czekają na pomoc, jak tonący na haust świeżego powietrza. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. PODKARPACIE. – Bez dodatkowej pomocy nie będziemy w stanie przetrwać – mówi szef jednej z podkarpackich firm.

Sytuacja na rynku małych i średnich przedsiębiorców, włączając w to galerie i centra handlowe, prezentuje się fatalnie. Właściciele firm czekają na pomoc, jak tonący na haust świeżego powietrza. Proponowane rozwiązania rządu mogą okazać się jedynie kroplą w morzu potrzeb.

Mamy kryzys, który potrwa zapewne przez wiele miesięcy, jeżeli sytuacja związana z wprowadzonym stanem epidemii nie ulegnie zmianie na lepsze. Rząd Rzeczypospolitej próbuje ratować sytuację, jednak nad masą firm rozpościera się widmo bankructwa i fala zwolnień. Na Podkarpaciu sytuacja nie różni się od tej, jaka panuje w całym kraju, o czym otwarcie mówią prezesi firm i osoby odpowiedzialne za zarządzaniem galeriami i centrami handlowymi. – W związku z pandemią koronawirusa mamy do czynienia z kryzysem gospodarczym, nie tylko w skali kraju. Na straty narażone są w głównej mierze firmy działające w branży transportowej, odzieżowej i turystycznej. – Kryzys wywołany koronawirusem w pierwszej kolejności dotknął rzeszowską branżę turystyczną i transportową – tłumaczy dr Władysława Jastrzębska z Instytutu Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Komunikacja pada jak mucha

Blady strach pada w pierwszej kolejności na firmy zajmujące się przewozem osób na poziomie regionalnym, gdyż po wejściu w życie rozporządzenia uniemożliwiającego stacjonarną edukację, zarówno popularne PKS-y, jak również zielone busy „Marcel” świecą po prostu pustkami. Pewnych ruchów uniknąć się jednak nie da i zarząd „Marcela” został zmuszony do znacznej redukcji kursów. – Ograniczamy się do 15 kursów na liniach regularnych. Wcześniej mieliśmy ich ok. 60. Na trasach międzynarodowych mamy 30 autokarów, z czego każdy aktualnie jest wyłączony z ruchu – tłumaczy nam Marcin Chmielarski, prezes prywatnego przewoźnika „Marcel”. Problem okazuje się na tyle znaczący, że wraz z firmą ubożeją również kierowcy, których w aktualnej sytuacji zmusza się do przejścia na bezpłatne urlopy. – Nie chcemy zwalniać pracowników. Idziemy w kierunku urlopów bezpłatnych – dodaje Chmielarski. Udało nam się również dowiedzieć, że firma potrzebuje mniej więcej 1,5 mln zł na utrzymanie. W aktualnej sytuacji przychód firmy spadł aż o 90%. Istnieje zatem ratunek? – Rozmawialiśmy już z bankami nt. leasingów. Nie chcemy tracić pracowników. Bez dodatkowej pomocy nie będziemy w stanie przetrwać – puentuje Chmielarski.

Galerie i centra handlowe czekają

Niewiele lepiej wygląda sytuacja w Galerii Rzeszów oraz Millenium Hall. W obu przypadkach mówimy o ogromnych stratach finansowych z tytułu nieaktywności sprzedażowej najemców. – Większość sklepów jest zamknięta. Straty są duże – mówi Sebastian Podkulski, dyrektor zarządzający Galerii Rzeszów. Zarówno w przypadku pierwszej i drugiej galerii próbowaliśmy się dowiedzieć, o jakiej dokładnie stracie finansowej mówimy, niemniej jednak bezskutecznie. – Ciężko jest komentować stan na tę chwilę. Mamy ogromne straty finansowe i nie chcemy rozmawiać o finansach – poinformował nas Robert Wróbel, dyrektor marketingu Millenium Hall. Przedstawiciele galerii jednogłośnie uznają, że punktem zwrotnym w aktualnym czasie może być wprowadzenie odpowiednich ustaw przez władze rządzącą.

Każdy walczy o przetrwanie

O aktualną kondycję finansową pytaliśmy w jednaj z najpopularniejszych piekarni w Rzeszowie, gdzie odmówiono nam komentarza. Po rozmowach z taksówkarzami wiemy, że w oczekiwaniu na klienta mają oni coraz więcej czasu na nadrabianie książkowych i filmowych zaległości. – Jeszcze w piątki i soboty coś się dzieje i nie można narzekać na nudę, ale w tygodniu jest kiepsko. Dwa, trzy kursy dziennie to jest max – tłumaczy nam jeden z miejskich taksówkarzy. Kierowcy popularnego w mieście Bolta mają podobne doświadczenia z ostatniego okresu. Co ciekawe, spokojny o los jest szef rzeszowskiego biura podróży „Centrum Usług Turystycznych”. – My mamy zabezpieczone środki – mówi Wiesław Piątek, szef biura. Do powyższego zestawu „firm w kryzysie” możemy śmiało dodać organizatorów wszelakich imprez. Skutki pandemii koronawirusa są – jak zresztą widać – paraliżujące nawet dla lokalnej gospodarki i wydaje się, że może być tylko gorzej.

Rafał Bolanowski

9 Responses to "Biznes na kolanach i już nie wstanie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.