
PODKARPACIE. Od poniedziałku szpitale muszą ograniczać planowe zabiegi operacyjne do minimum. Powód? Brakuje krwi i zwiększyło się ryzyko zakażenia koronawirusem.
NFZ zaleca ograniczenie, a od 30 marca zupełne wstrzymanie operacji u pacjentów, którzy mieli mieć planowe wszczepienie by-passów, endoprotezy czy usunięcie tętniaka. Nie będą wykonywane też zabiegi nefrektomii (usunięcia nerki) i histerektomii (usunięcie macicy) w przypadku nowotworu.
W celu ograniczenia zużycia zapasów krwi i preparatów krwiopochodnych, Centrala NFZ zaleca w okresie od 23 do 29 marca 2020 stopniowe ograniczanie przyjęć, a od dnia 30 marca wstrzymanie przyjęć pacjentów na zabiegi operacyjne wykonywane planowo, a w szczególności: endoprotezoplastyki dużych stawów (biodrowego i kolanowego); duże zabiegi korekcyjne kręgosłupa; zabiegi naczyniowe na aorcie brzusznej i piersiowej; pomostowanie naczyń wieńcowych; nefrektomii i histerektomii – czytamy na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia.
Co to oznacza dla pacjenta? Dłuższe (nie wiadomo jak długie) oczekiwanie na zabiegi, może też rozsianie nowotworu (w przypadku raka nerki czy macicy). – Decyzja o odroczeniu terminu zabiegu powinna być podejmowana indywidualnie w odniesieniu do każdego pacjenta, u którego ma być wykonana operacja, z uwzględnieniem jego aktualnego stanu klinicznego i ryzyka wynikającego z przeprowadzenia leczenia operacyjnego w późniejszym terminie – zapewnia fundusz. Oczywiście my tylko zalecamy, to lekarz każdorazowo decyduje o tym, czy zabieg może być odroczony w czasie. Mówiąc np. o zabiegach endoprotezoplastyki nie myślimy o osobach, które w wypadku doznały zmiażdżenia stawu i jego wymiana jest bezdyskusyjna – podkreśla Rafał Śliż, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie. I dodaje, że pacjentom, co do których zostanie podjęta decyzja o odroczeniu operacji, szpital obowiązany jest wystawić kolejny chociaż przybliżony termin kolejnego zabiegu. Aktualizacja kolejki powinna być przeprowadzona z uwzględnieniem daty zgłoszenia się pacjenta ze skierowaniem u świadczeniodawcy. – Obowiązek działa też w drugą stronę. Jeżeli pacjent sam rezygnuje z zabiegu z powodu np. obawy przed koronawirusem również powinien powiadomić świadczeniodawcę o swojej rezygnacji. Zdarzało się już bowiem, że szpital nie odwołał zabiegu, ale pacjent się nie zgłosił – mówi rzecznik.
Czy szpitale, które już przecież mocno ograniczyły zabiegi planowe będą pracowały „na pół gwizdka?” – Tak źle nie będzie, mamy oddziały zabiegowe, chirurgię, ortopedię czy urologię, gdzie trafiają ludzie z wypadków, w stanach często ciężkich, nie mamy też przestojów na oddziałach intensywnej terapii ani oddziałach zachowawczych – zapewnia Grzegorz Materna, dyrektor Szpitala Miejskiego w Rzeszowie.
Swoje zalecenia odnośnie do trybu i sposobu wykonywania zabiegów elektroterapii i elektrofizjologii w okresie epidemii COVID -19 wydała też Sekcja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Zabiegi ze wskazań pilnych m.in. implantacja stymulatora z powodu bloku przedsionkowo-komorowego II i III stopnia, implantacja kardiowertera-defibrylatora w prewencji wtórnej nagłego zgonu, wymiany układów stymulujących i kardiowerterów z powodu wyczerpania baterii lub uszkodzenia elektrod, usunięcia układów stymulujących/defibrylujących ze wskazań infekcyjnych oraz ablacje ustawicznych i opornych na inne metody leczenia groźnych dla życia arytmii nadkomorowych oraz groźnych, nawracających, utrwalonych arytmii komorowych powinny być wykonywane według dotychczas stosowanych procedur.
Anna Moraniec


