
PODKARPACIE. Sadownicy martwią się, czy wiosną znajdą kogoś do pracy.
W czasie pandemii rząd zauważył rolników. Z inicjatywy prezydenta pierwszą pomocą, która uzyskała zgodę rządu, jest zwolnienie ze składek KRUS, analogicznie jak to ma miejsce w przypadku ZUS. Kolejną ma być zasiłek chorobowy w wys. 15 zł dziennie. – Jeśli tak ma wyglądać pomoc od rządu, już lepiej, żeby w ogóle niczego nam nie dawał – komentuje Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej.
Zwolnienie ze składek KRUS to pierwsza pomoc dla rolników, która uzyskała zgodę rządu. Składki są wpłacane co trzy miesiące, a więc zwolnienie będzie dotyczyło jednego kwartału. Oprócz tego zgodnie z rozporządzeniem resortu rolnictwa i rozwoju wsi, zarażeni koronawirusem rolnicy mogą liczyć na zasiłek w wysokości… 15 zł dziennie – przez dwa tygodnie. W 14-dniowym wymiarze wyniesie jedynie 210 zł na osobę. Zwykle rolnikom przysługuje zasiłek chorobowy z KRUS dopiero po 30 dniach niezdolności do pracy, a rolnicy dostają jedynie 10 zł za każdy dzień czasowej niezdolności do pracy trwającej nieprzerwanie co najmniej przez 30 dni, a najdłużej – pół roku. Zyskują więc… 5 zł. Rząd ma przedstawić też inne pomysły. Pakiet rozwiązań, mających ograniczyć skutki dla gospodarki epidemii koronawirusa, jest przedmiotem konsultacji.
– To, co minister rolnictwa zaoferował rolnikom, jest upokarzające. Sam jest sadownikiem. Najmuję ludzi, którym muszę płacić 150 zł. Jak mam funkcjonować za 15 zł dziennie, jeśli zachoruję? Co do składki KRUS, co z tego, że termin płatności przesunięto o 3 miesiące, skoro i tak będziemy musieli zapłacić. Po tym czasie rolnik nagle znajdzie pieniadze? – pyta Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej. – Jeżeli tak ma wyglądać pomoc od rządu, już lepiej, żeby w ogóle niczego nam nie dawał. Wystarczy, żeby nam po prostu nie przeszkadzano – dodaje.
Obecnie, mimo że żywność nadal jest potrzebna, rolnikom trudno sprzedać swoje produkty. Targi są bowiem zamknięte. – Supermarkety są otwarte, a bazarek, na którym rolnik małorolny sprzedaje ziemniaki, buraki, marchewkę czy jajka już nie. Mówi się, że sprzedaż detaliczna ma uratować gospodarstwa, jednocześnie nie możemy wjechać do miasta z naszymi produktami – oburza się Stanisław Bartman.
Jest jeszcze jedna kwestia. Właściciele większych gospodarstw już się martwią o pracowników. – Problem może być ogromny, bo korzystaliśmy z pomocy Ukraińców. Ze względu na ograniczenia, oni wrócili do siebie. W gospodarstwach typowo produkcyjnych wiosną, gdy trzeba będzie kogoś do zbioru truskawki i owoców miękkich pojawi się potężny kłopot. Nie poradzimy sobie z tym. A konsumenci nie dostaną naszych owoców.
wk



2 Responses to "Upokarzające wsparcie dla rolników"