Pandemia zniszczy lokalny biznes?

Na koronawirusie mocno ucierpią drobni przedsiębiorcy, których w Kolbuszowej nie brakuje. Na zdjęciu słynny „Manhattan” przy ul. Jana Pawła II. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. – Odroczenie ZUS-u to dla nas „betonowe koło ratunkowe”. Tylko umorzenie tych świadczeń ma sens – mówią przedsiębiorcy.

Pandemia koronawirusa, z którą zmagamy się od kilkunastu dni, już teraz bardzo mocno rykoszetem uderza w drobnych lokalnych przedsiębiorców. Dochodów brak, a podatki i inne daniny na rzecz państwa płacić trzeba. Pojawiają się dramaty, bowiem takie firmy bywają jedynym źródłem utrzymania dla całych rodzin. Grobowe nastroje panują również wśród przedstawicieli kolbuszowskiego biznesu.

– Może być naprawdę ciężko – przyznaje Karol Wesołowski, który pomaga rodzicom w prowadzeniu restauracji. W podobnym tonie wypowiada się mieszkanka miasta, Joanna Procak. – Chyba wszyscy mamy świadomość tego, że gospodarka to odczuje – zaznacza. – Np. gastronomia, bo klient, który przychodzi zjeść na miejsce zostawia w lokalu więcej gotówki niż przy dowozie żywności. Część osób boi się zamawiać jedzenie na dowóz.

Nie wiemy co dalej”

Monika Janusz jest właścicielką kwiaciarni na Rynku. – Nigdy w mojej 20-letniej już działalności nie było tak pod górkę. Kocham to co robię, ale moja branża upada. Niestety – nie kryje żalu. – Zatrudniam osobę na czas nieokreślony. Nie mogę w tej sytuacji zawiesić działalności. Muszę płacić nie tylko ZUS, ale także czynsz za lokal. Nie wiem co dalej…

– Proponowane przez rząd odroczenie ZUS to kpina. Tylko jego całkowite umorzenie ma dla mnie sens – mówi Dorian Pik, właściciel firmy eventowej z Kolbuszowej.

W podobnej sytuacji jest Dorian Pik, właściciel firmy eventowej, która organizuje imprezy i konferencje. – Przychód, jaki osiągnąłem w marcu, wynosi zero złotych – zaznacza. – Od października do czerwca zajmujemy się organizacją koncertów w klubach. Ta działalność została zawieszona z wiadomych względów. Największą niewiadomą jest dla mnie to, co będzie się działo w sezonie letnim. To najbardziej dochodowy czas dla mojej firmy. Wtedy to właśnie zajmujemy się kompleksową organizacją imprez plenerowych.

– Obecnie działalność mojej firmy jest kompletnie niemożliwa do wykonywania. Co w związku z tym? Zamierzam czekać aż to wszystko się uspokoi, ale nie ukrywam, że jest to dla mnie bardzo trudny czas – mówi nasz rozmówca. – Muszę spłacać kredyty, które zaciągnąłem na sprzęt związany z działalnością firmy. Nie wiem jak będzie z ZUS-em. Propozycja jego odroczenia to kpina. Tylko jego całkowite umorzenie ma dla mnie sens.

Paweł Galek

2 Responses to "Pandemia zniszczy lokalny biznes?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.